Drużyna Piasta Gliwice w tym sezonie mocno pracuje nad tym, aby zniechęcić kibiców do przychodzenia na stadion przy Okrzei. W swoim czwartym spotkaniu podopieczni Maxa Moldera po bardzo słabym meczu bezbramkowo zremisowali z Cracovią. Krakowianie też dostosowali się do poziomu tego widowiska, ale mieli przynajmniej jakieś sytuacje.
Zupełnie inaczej wyobrażali sobie początek tego sezonu w wykonaniu Piasta nie tylko fani. Były zapowiedzi efektownej i efektywnej gry, a na razie mamy mizerię i nie chodzi tu o popularną sałatkę z zielonych ogórków. W tym meczu poziom emocji w zasadzie spadł do zera.
Piast po długiej przerwie wrócił na Okrzei i spodziewano się, że zmieni swój styl na bardziej ofensywny. Tak się jednak nie stało. To goście w początkowej fazie przeważali. Z czasem gra się wyrównała, ale klarownych sytuacji nie było, choć trzeba odnotować dwa słupki. Pierwszy – bardzo przypadkowy – po próbie Mikkela Maigaarda. Frantisek Plach był pewny, że piłka wychodzi poza boisko, lecz ta odbiła się od słupka, potem od pleców bramkarza Piasta. Ostatecznie jednak wylądowała w rękach Słowak. | Niebiesko-czerwoni – już zdecydowanie mniej przypadkowo – za sprawą Michała Chrapka napędzili krakowianom sporo strachu. Doświadczony pomocnik dokręcił futbolówkę z dystansu i mogliśmy być świadkami ładnego trafienia, gdyby piłka szła w światło bramki.
Po zmianie stron obraz gry nie ulegał zmianie. Żadna z drużyn nie potrafiła zagrozić drugiej, przez co emocji w praktycznie nie było. Jeśli chodzi o Piasta to powiedzmy, że można było się tego spodziewać, ale Cracovia w tym sezonie nastrzelała już trochę bramek. W tym meczu „Pasy” nie potrafiły zamknąć żadnej ze swoich akcji. Piast zresztą też. Były wprawdzie próby strzałów z dystansu, ale nieudane. W 79 minucie na murawie pojawił się Adrian Dalmau. Z tym napastnikiem w Gliwicach wiążą duże nadzieje. Trudno jednak było oczekiwać, że Hiszpan po prawie półrocznej przerwie odmieni grę Piasta.
Mecz ten najlepiej podsumowują liczby. Współczynnik goli oczekiwanych ze strony Piasta to 0,47, a Cracovii 0,68. Strzały celne – Piast -1 , Cracovia – 2.
W następnej kolejce Piast zmierzy się z Zagłębiem Lubin. Jeśli gliwiczanie nie zdobędą trzech punktów, to już na tym etapie będzie można stwierdzić, że walka o utrzymanie będzie trudna i trwać do końca, bo jak nie z Zagłębiem to z kim?.
Gliwice, ul Okrzei – 24.09.2025, 14:45
Piast Gliwice – Cracovia – 0:0
Piast: 26. František Plach – 55. Emmanuel Twumasi, 4. Jakub Czerwiński, 29. Igor Drapiński, 36. Jakub Lewicki – 77. Erik Jirka (75, 23. Szczepan Mucha), 10. Patryk Dziczek, 17. Quentin Boisgard (88, 7. Jorge Félix), 6. Michał Chrapek, 11. Leandro Sanca (75, 80. Hugo Vallejo) – 63. Gierman Barkowskij (79, 9. Adrián Dalmau).
W rezerwie: 33 Karol Szymański, 79 Dawid Rychta, 28 Filip Borowski, 5 Juande Rivas, 15 Levis Pitan, 20 Grzegorz Tomasiewicz, 31 Oskar Leśniak
Trener: Max Mölder
Cracovia: 13. Sebastian Madejski – 25. Otar Kakabadze, 79. Dominik Piła (82, 70. Dijon Kameri), 4. Gustav Henriksson, 66. Oskar Wójcik, 19. Davíð Kristján Ólafsson – 20. Karol Knap (73, 23. Fabian Bzdyl), 6. Amir Al-Ammari, 11. Mikkel Maigaard, 17. Martin Minczew (82, 21. Boško Šutalo) – 9. Filip Stojilković.
W rezerwie: 27 Henrich Ravas, 43 Konrad Golonka, 3 Andreas Skovgaard, 24 Jakub Jugas, 77 Patryk Janasik, 22 Bartosz Biedrzycki. 18 Kahveh Zahiroleslam
Trener: Luka Elsner
żółta kartka: Dziczek.
sędziował: Wojciech Myć (Lublin), Dawid Golis i Michał Obukowicz – Piotr Rzucidło (techniczny). VAR: Tomasz Kwiatkowski i Szymon Łężny.
widzów: 5261.





















A może zagrać na dwóch napastników, czy Molder bierze to pod uwagę, bo to trochę wygląda jak nasza repra, Lewy daleko z przodu, laga na niego i nie ma do kogo zgrać, Dalmau, Mucha czy Felix obok wysokiego i silnego Borkowskija, pomocnicy mieliby do kogo zgrywać.
Felix mu chyba nie pasuje do schematu, bo inaczej dlaczego nie gra?
Do dziś broniłem trenera. Ale gramy dramat z przodu,a on nie zmienia nic w graniu. Zmiany późne i akurat ja bym Dalmau zostawił na ławce. Cyt. trenera” Jak już zauważyliście nie lubię dużo zmieniać”. Ok. Ale w sytuacji gdzie jest po prostu dramat, to wręcz trzeba trenerze. Ja ogólnie jestem zwolennikiem zmian w okolicy 60 m. plus minus.
Powinien prezes zaprosić trenera i z nim porozmawiać, na temat dalszej filozofii gry, bo Max, pójdzie w swoją stronę, a my z awansem…
Najgorszym dla nas chyba będzie jak Max nie będzie nic chciał zmienić, będąc przekonanym że wszystko przecież działa, a bramki i tak kiedyś będziemy strzelać, a czas i kolejki uciekają, myślę że prezes Lewiński to widzi i nie da się zwieść w bajki opowiadane na konferencjach prasowych przez trenera, marketingowcy dwoją się i troją w sprowadzeniu więcej kibiców na Okrzei, ale wiemy że taką indolencja drużyny skutek będzie odwrotny, na dodatek 80-lecie klubu, czy ta rocznica będzie smutna?
Panie Piworowicz – proszę wytłumaczyć kibicom o jakiej filozofii gry tak Pan miło konwersował z z kandydatem na trenera – że z castingu blisko 80 nazwisk zdecydował Pan zarekomendować akurat uczącego się Szweda z jego rodzimej II ligi? Czy Piast nie zasługuje na lepszego specjalistę?
Kto wpadł na pomysł, aby zaproponować trenerowi kontrakt 3-letni? Mam nadzieję że był Pan na tyle rozsądny, że wprowadzono do umowy tego trenera zapisy pozwalające na jego rozwiązanie przed jej zakończeniem – bez kosztownych odpraw…
Jeśli nie – to Pan powinien pierwszy pod się do dymisji.
Chciałbym, aby Dyrektorem Sportowym w klubie został Gerard Badia.
W ogóle trzeba pogratulować głupoty dyrektorowi Piworowiczowi. Znasz poważne problemy drużyny w ataku od co najmniej ostatniego sezonu WF i ty bierzesz chłopa, który może je tylko pogłębić, bo nigdy nie pracował przynajmniej w połowie tak trudnej lidze jak Polska…
Jak tak dalej pójdzie to on powinien opłacić odprawę Wikinga z własnej kieszeni.
Co to jest za taktyka???
Mam nadzieje ze na meczu z Jagiellonia – tego krasnala na lawce trenerskiej wiecej nie zobaczymy. Po tu nie ma co trenowac, ale tu trzeba dzwonic (parafrazujac trenera Wojcika) !!