Dopiero w ostatniej kolejce rozstrzygną się losy tytułu mistrz Polski w sezonie 2024/25. W grze zostały dwa zespoły Lech i Raków. Kolejorz jest w lepszej sytuacji, bo ma punkt przewagi i jeśli wygra, to bez względu na wynik Rakowa i tak sięgnię po mistrzostwo. W Poznaniu mają już przygotowane scenariusz i miejsce na fetę.
Terminarz tak się ułożył, że to Piast będzie tą drużyną, która stanie na drodze do mistrzostwa. Gliwiczanie złapali ostatnio formę. Pokonali Motor Lublin 4:1, a potem ograli Górnika Zabrze 2:0. Ta ostatnia wygrana była jednak okupiona dużym wysiłkiem i stratami. Czy w tej sytuacji gliwiczanie będą w stanie postawić się maksymalnie nabuzowanym piłkarzom Lecha?
Aleksandar Vuković w programie „Moc Futbolu” na „Kanale Sportowym” na YouTube przyznał, że jego zespół za Raków umierać nie będzie.
– Lepiej żeby Raków za dużo od nas nie oczekiwał. Nie czuję już żadnej presji i nie narzucam jej na nasz zespół, mamy teraz trzy dni wolnego po bardzo ważnym meczu, jakim było spotkanie z Górnikiem. Przed meczem z Górnikiem czuliśmy większą presję, było to dla nas bardzo istotne spotkanie i pod kątem tradycji i sytuacji w tabeli, w której chcieliśmy mieć 2 punkty więcej niż w poprzednim sezonie. Chcieliśmy wygrać i ten cel osiągnęliśmy – powiedział szkoleniowiec Piasta.
Zazwyczaj trenerzy w takich spotkaniach, które nie mają już dla nich znaczenia dają szansę pograć rezerwowym zawodnikom, szczególnie, że kilku podstowoymch może nie być do dyspozycji szkoleniowca.
– Podejście na mecz z Lechem będzie inne i nie będę od tego uciekał. Oczywiście, nie pojedziemy do Poznania na wycieczkę, ale nie mamy presji czy oczekiwań. Lech jest faworytem, ma wszystko w swoich rękach, a my musimy zobaczyć na skład, w którym tam pojedziemy. Mecz z Górnikiem kosztował nas dużo sił, Patryk Dziczek ledwo ten go z skończył, oprócz niego paru innych piłkarzy jest poobijanych.”
Oczywiste jednak jest, że Piast się nie podłoży. Trudno jednak oczekiwać, że w meczu, który nie ma już dla drużyn z Okrzei żadnego znaczenia zawodnicy będą wypruwać sobie przysłowiowe „flaki”.
– W naszych głowach jest powalczyć o jak najlepsze miejsce w tabeli, ale w tym sezonie zaprzepaściliśmy kilka szans, by być wyżej. Zdaje sobie sprawę, że w razie wygranej w Poznaniu moglibyśmy poprawić swoją pozycję, jednak trzeba pamiętać o tym na ile jest to realne. Czasem bez presji czy bez oczekiwań można zagrać bardzo dobre spotkanie i to też jest możliwy scenariusz.”
Portal KKS Lech przypomina też, że to Lech mógł zatrzymać Piasta w drodze do mistrzostwa, ale poznaniacy rozegrali wówczas słabe spotkanie i przegrali.
Dziennika portalu przytaczają wpisy kibiców Piasta Gliwice pamiętających rok 2019, w którym Lech Poznań o nic nie grał, pojechał na obiekt przy Okrzei, przegrał 0:1 i pozwolił gliwiczanom świętować tytuł Mistrza Polski. Według nich Piast Gliwice nie będzie „umierał” przy Bułgarskiej, żeby urwać punkty Kolejorzowi i tym samym pomóc Rakowowi Częstochowa, który w sobotę zmierzy się u siebie z Widzewem Łódź.
Wypowiedzi Aleksandara Vukovicia można też zinterpretować odwrotnie. Niewykluczone, że to po prostu zasłona dymna i chęć zmylenia przeciwnika. A jak będzie to przekonamy się w sobotę po godzinie 19:15, kiedy będzie kończyć się to spotkanie.






















Ostatnia kolejka przedstawiona jako agonalna dla wartości sportu – takich jak ambicja i uczciwość, wola walki. Lech nie umierał 6 lat temu, to i Piast umierać teraz nie zamierza. Raków podkupił nam dwóch młodych zdolnych i rozmontował po dobrym początku sezonu (pytanie czy podkupił czy Ci młodzi się sprzedali?) Widzew? Pewnie też nie będzie umierał za Lecha (dwie wielkie marki w Polsce z dużą liczbą sympatyków no i zniszczył mu sektor gości na stadionie). Spadkowicze wyłonieni więc też umierać nie będą. Cała kolejka sprowadzi się do jednego meczu, gdzie będzie walka: Jagiellonia – Pogoń…
Pewnie Piast się podłoży
W sezonie mistrzowskim Lech nam nie przeszkodził więc pora spłacić dług
Huk-w Sigmie(podobno)
Mam wywalone kto będzie mistrzem? byle nie raków