Pojedynek Piasta z Koroną nie zachwycił poziomem, a emocje były tylko w końcówkach pierwszej i drugiej połowy, kiedy to padły bramki. Najpierw dla kielczan (45`), a potem dla gliwiczan (90`).
Nie trudno się domyślić, że Przy takim obrocie sprawy w zespole Korony miał miejsce niedosyt.
– Jesteśmy źli na siebie. W doliczonym czasie gry wypuściliśmy zwycięstwo z rąk, które dałoby nam pewne utrzymanie. Zdobyliśmy punkt, ale generalnie to jest takie uczucie wielkiego niedosytu. .Taka strata gola w końcówce boli, ale musimy się z tym zmierzyć. Z drugiej strony jest punkt, który dokładamy do swojego dorobku. – przyznał Jacek Zieliński trener Korony.
Inaczej ten wynik ocenił Aleksandar Vuković.
– Na pewno taki remis smakuje dla nas lepiej, niż dla przeciwnika. Korona co prawda też strzeliła w ostatnich minutach, ale pierwszej połowy, a my z kolei wyrównaliśmy w ostatnich minutach meczu. To powoduje, że z tego remisu na ten moment jesteśmy zadowoleni – mówi szkoleniowiec Piasta.
W pierwszej połowie mecz toczył się pod dyktando Korony, choć klarownych sytuacji goście sobie nie stworzyli. Bramka padła po dobrze rozegranym rzucie rożnym i lekkim gapiostwie Igora Drapińskiego, który być może za karę nie wyszedł już na drugą połowę. Po zmianie stron Piast ruszył do ataku, ale bił głową w przysłowiowy mur. W końcu udało się zdobyć gola w doliczonym czasie gry. Nie mniej jednak gra Piasta pozostawia wiele do życzenia
– Nie jesteśmy zadowoleni z tego jak całościowo zaprezentowaliśmy się w tym spotkaniu. Był to jeden z naszych słabszych meczów. Tym bardziej wartość tego punktu jest w tym momencie bardzo duża, bo uważam, że stać na o wiele lepszą grę w piłkę – przyznał Vuković.
W czym więc tkwilł problem, szczególnie w pierwszej połowie
– Mieliśmy problem z założeniem skutecznego pressingu. Nasze działanie z piłką przy nodze było na najniższym poziomie jaki pamiętam. Za dużo strat, błędów technicznych, które powodowały, ze ta gra się nie kleiła. Nie zgadzam się jednak ze stwierdzenie, że zawodnikom się nie chciało, a dowód na to jest taki, że grali do końca i zremisowali. Gdyby tych chęci to przy takim poziomie nie byłoby szans – analizował trener Piasta.
Jacek Zieliński przyczyn straty dwóch punktów szukał w kontuzjach swoich zawodników.
– W drugiej połowie dalej chcieliśmy kontrolować mecz. Szukać drugiej bramki. Piast w tej części meczu zagrał agresywniej, wyżej . To nie był ten Piast taki schowany i trochę wystraszony. Nam zabrakło natomiast atutów, które mieliśmy w pierwszej połowie. Daliśmy się po prostu stłamsić – ocenił Jacek Zieliński.
Jego zdaniem wpływ na postawę Koorny miały tez urazy.
– Trochę pokrzyżowały nam szyki te wymuszone zmiany. Kamiński poprosił o zmianę, za chwilę uraz Dalmau i z meczu, w którym chcieliśmy jeszcze coś dołożyć i dobić Piasta, zrobiło się to, że zaczęliśmy się bronić. To nigdy dobrze się nie kończy i w naszym przypadku tak się właśnie stało – zauważył Zieliński.
Bohaterem tego meczu w zespole Piasta okazał się Tomasz Mokwa, który choć z klubem z Okrzei związany jest już 11 lat, to było to dopiero jego trzecie trafienie.
– Nie można mu zabierać zasługi i tego, że kolejny raz pomógł drużynie. Zmiana miała miejsce, kiedy tak naprawdę już nie było manewru, by wzmocnić naszą grę w ofensywie. Po tym jak rozegrał dobry mecz z Pogonią usiadł na ławce, ale pokazał to co jest dal mnie najważniejsze, że w tym trudny momencie jest w stanie dać z siebie maksa dla drużyny bez marudzenia, że gra tak krótko czy że siada na ławce po dobrym meczu, a niestety wielu zawodników tak ma – tak podsumował występ Tomasza Mokwy trener drużyny z Okrzei.
Opracowanie: piast.gliwicepl
Zobacz zapis video konferencji






















Panie vuko należą się Panu mega brawa za decyzję o nie przedłużeniu kontraktu
Wkoncu nie będziemy musieli słuchać tych Pana bredni
Lepiej modrze milczeć niż głupio gadać
To zamilcz zamiast pisać głupoty.
Waldemarze seal-swoje złote rady zachowaj dla kolegów z Zabrza i Katowic