Vuković: mieliśmy plan na mecz.

Aleksandar Vuković doskonale zna Legię i specyfikę tego klubu, choć od jego rozstania z drużyna z Łazienkowskiej minęły już prawie trzy lata. Dobrze też jednak zna swój zespół i potrafił znaleźć sposób na wyżej notowana ekipę z Łazienkowskiej.

Cieszę się z tego zwycięstwa, ze względu na drużynę, która tworzy się na nowo. Rywale byli mocno zmobilizowani, co dało się zauważyć od początku. Przyjechali z nastawieniem i chęcią odwrócenia swoich losów, choćby z pierwszego meczu ligowego. Tym bardziej jestem zadowolony z naszej solidnej postawy – mówił w rozmowie z Canal+Sport Aleksandar Vuković.

Pierwsze 20 minut zdecydowanie należało do Legii, ale Piast przetrwał te ataki. Potem udało się opanować sytuację.

– Mieliśmy plan na mecz. Początek nie był taki, jaki bym sobie życzył. Byliśmy za bardzo cofnięci, brakowało aktywności w grze obronnej, skoku wyżej. Skorygowaliśmy to po 20 minutach, zaczęliśmy bronić wyżej, co dało nam też wysoki odbiór, możliwość zagrożenia bramce Legii. Udało się to po stałym fragmencie – Jorge Felix był tam, gdzie ma być albo piłka go znalazła i potrafił wykorzystać szansę. Oprócz tego, w pierwszej połowie bardzo dobrze broniliśmy, nie pozwoliliśmy na dużo w pobliżu naszej bramki – skomentował szkoleniowiec gliwiczan.

Piast na przerwę schodził prowadząc 1:0 i wydawało się, że po zmianie stron goście ruszą do frontalnego ataku. Gliwiczanie byli jednak na to przygotowani.

– Można się było spodziewać, że Legia jeszcze bardziej ruszy i będzie chciała odrabiać straty. Między 50. a 60. minutą mieliśmy większe problemy, szczególnie przy stałych fragmentach, po których trudno było połapać się zwłaszcza z Kapuadim, który potrafił wykorzystać swoją przewagę wzrostową. Między słupkami był jednak najlepszy bramkarz w lidze i dał o sobie znać, dzięki czemu przetrwaliśmy ten bardzo trudny moment. Myślę, że potem ponownie oddaliliśmy Legię od naszej bramki i nie było już tak groźnie – analizował Vuko.

Kluczem do zwycięstwa była taktyka i konsekwencja przy realizacja planu. Ile w tym zasługa trenerów, a ile zawodników?

– Zawsze powtarzam, że dużo więcej jest w gestii piłkarzy, którzy realizują pewne założenia – praktycznie w 90 proc. decydują o tym, jak wszystko wygląda. Szkoleniowiec może tylko snuć plany – zauważa trener niebiesko-czerwonych.

Z perspektywy trybun wydaje się, ze kluczowa była sytuacja po tym jak kibice odpalili race i trzeba było na kilka minut przerwać grę z powodu zadymienia. Legioniści zostali wytrąceni z równowagi, a gliwiczanie przejęli kontrolę nad meczem.

– Wydaje mi się, że chwilę wcześniej zaczęliśmy aktywniej bronić na połowie przeciwnika. W pierwszych 20 min było za dużo respektu, byliśmy zbyt bierni, aczkolwiek skuteczni i solidni w niskiej obronie. Chodziło nam też o wykorzystywanie okazji do tego, by robić tzw. skoki pressingowe, wypychać przeciwnika, próbować wyżej odbierać piłki, co udało się parę razy. Potem zawsze jest szansa, by coś stworzyć. Myślę, że to doprowadziło do stałego fragmentu po którym padał dla nas bramka – tłumaczy Vuković.

Piast po raz drugi w tym sezonie pokonał Legię i niewieel będzie w Ekstraklasie drużyn, które po tym sezonie będzie mogło się tym pochwalić.

– Drugi raz wygraliśmy z Legią w tym sezonie, a tak naprawdę mieliśmy dużo więcej do powiedzenia we wcześniejszych meczach z warszawiakami, w których nie wygrywaliśmy. W sobotę, na tle o wiele solidniejszej i lepiej funkcjonującej drużyny, była jedna sytuacja i odnosisz zwycięstwo. Taka jest piłka – podsumowuje Alesandar Vuković.

Opracowanie: piast.gliwice.pl/canal+sport

zobacz też zapis konferencji prasowej

2 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
Tomekk

Fakt trochę dreszczowiec był, ale mądrze broniliśmy. Mam wrażenie że jak odsunęli Piaseckiego (a odsunęli?) to się atmosfera w szatni poprawiła.
Co z Pykrą? Kopie w rezerwach?

KrissKopernik

Siedział obok mnie na A
To nie ten sam Arek co kiedyś-cichy, wycofany,mało uśmiechający się
Chyba zdał sobie sprawę iż przelicytował i czeka go bardzo ciężkie pół roku
Bo ani Rakow ,L,i Poznań kasy na niego nie wydadzą
Wyjazd z PL-też mało realny
Klasyczny przykład błędu młodości