Ostatni raz zawodnicy Piasta cieszyli się z wygranej 30 sierpnia, kiedy to pokonali Raków Częstochowa 1:0. Ewentualna porażka z Koroną skazałaby drużynę z Okrzei na dłuższy pobyt w drugiej części tabeli. Na szczęście tak się nie stało. Niebiesko-czerwoni pokonali kielczan 2:0.
W meczu tym drużynę z ławki rezerwowych poprowadził Aleksandar Radunović, czyli drugi trener. „Vuko” bowiem to spotkanie oglądał z perspektywy trybun. Jest to konsekwencja czerwonej kartki, którą zobacz po zakończeniu spotkania z Pogonią Szczecin. Dlatego też na pomeczowej konferencji spotkanie podsumował Radunovic.
– Cieszymy się z wygranej. Myślę, że w poprzednich przegranych meczach, bardziej kontrolowaliśmy wydarzenia na boisku niż w tym spotkaniu, szczególnie w pierwszej połowie. Mieliśmy dużo problemów szczególnie ze stałymi fragmentami rywala, dlatego dobrze, że do przerwy to my prowadziliśmy. W drugiej części zmieniliśmy sposób bronienia i już w naszym stylu kontrolowaliśmy mecz. Zabrakło z naszej strony trochę dokładności – ocenił trener Piasta.
Mecz dobrze się ułożył dla drużyny z Okrzei. Już w 6 minucie po faulu bramkarza na Katsantónisie arbiter nawet bez udziału VAR podyktował rzut karny dla Piasta, który na gola zamienił Felix. Potem było trochę chaosu, gliwiczanie nawet momentami gubili się, szczególnie przy stałych fragmentach gry, ale w bramce mają Placha, który korygował błędy kolegów. Efekt był taki, że udało się zachować czyste konto, a zaraz po przerwie za sprawą Macieja Rosołka podwyższyć wynik na 2:0. Jak się okazało ta bramka w zasadzie zamknęła mecz.
– Na pewno to spotkanie wyglądałoby dużo lepiej, gdybyśmy byli bardziej dokładni i pokazali poziom, który zaprezentowaliśmy w Szczecinie. Jesteśmy zadowoleni z trzech punktów i myślę, że jest to zasłużona wygrana – podkreślił Radunović.
Trzy zdobyte punkty nie tylko poprawiły nastroje, ale też na pewno dodadzą pewności siebie.
– Po trzech porażkach każde zwycięstwo jest cenne. Dla nas nie było ważne w jakim stylu to zrobimy, ale najważniejsze było, aby wrócić do Gliwic z trzema punktami – podsumowuje asystent Vukovicia.
Korona po trudnym początku podniosła się z kolan i po wygranej, po dobrym meczu w Łodzi nad Widzewem w Kielcach liczono, że będą już szli zwycięską ścieżką. W meczu z Piastem gospodarze jednak byli zarówno nieskuteczni jak i bezradni, szczególnie po straconej drugiej bramce. Jacek Zieliński nie próbował kryć rozgoryczenia po tej porażce.
Przegraliśmy bardzo ważny mecz. Nie ukrywam tego, że jest u nas duże rozgoryczenie i frustracja, ale zawsze tak jest, jak przegrywa się u siebie. Niestety, ale sami sobie zgotowaliśmy ten los. Wiedzieliśmy, jakie atuty ma Piast oraz, że można się nadziać na jakąś jedną kontrę lub akcję i gonić wynik. Sami sobie sprokurowaliśmy to w pierwszej połowie, bo bramka po rzucie karnym to był ciąg błędów i przegrywaliśmy 0-1. Były sytuacje na wyrównianie, ale druga połowa zaczęła się jak w najgorszych koszmarach, czyli bramką po rykoszecie i było nam bardzo ciężko. Nie mogę zarzucić zawodnikom braku zaangażowania, ale to było za mało, aby choćby zremisować – ocenil szkoleniowiec Korony.
Zobacz zapis video konferencji





















