Widzew znów ograł Piasta

Po raz drugi w tym sezonie drużyna Piasta zeszła z boiska pokonana. Tym razem gliwiczanie musieli uznać wyższość Widzewa Łódź, przegrywając 0:1. Obiektywnie trzeba przyznać, że jest to zasłużona porażka. Piast zagrał dobrze tylko przez ostatnie cztery minuty,a to za mało, by wygrać mecz.

Aleksandar Vuković, choć miał do dyspozycji wszystkich zawodników, postanowił nie wprowadzać żadnych zmian w stosunku do ostatniego meczu z Puszczą Niepołomice. Po raz kolejny postawił na Rosołka w przodzie i liczył, że wreszcie dostanie on piłkę po której będzie mógł oddać choćby strzał.

Początek tego spotkania wyglądał tak, jak można było przewidzieć. Piast tradycyjnie grał na wysoki pressing i mogło to przynieść efekt, ale gliwiczanie dwukrotnie dali się złapać na spalonym. W 10 minucie gospodarze pokazali jednak, że będą groźni. W pole karne wpadł Kozłowski i uderzył mocno na krótki słupek, ale Plach zdołał odbić piłkę. W 14 minucie łodzianie wykonywali rzut rożny, po nim piłka trafiła do Cybulskiego, ten bezkarnie uderzył zza linii pola karnego, zasłonięty Plach jeszcze odbił piłkę, ale dopadł do niej Rondić i już umieścił ją w siatce. W pierwszym momencie arbiter zasygnalizował spalonego, ale po analizie VAR gola uznał. Sprawdziło się więc to, że Widzew najgroźniejszy jest w pierwszym kwadransie. Piast próbował odpowiedzieć, ale gliwiczanie nie potrafili wypracować sobie sytuacji, choćby do strzału. W 24 minucie Kądzior wykonywał rzut wolny, piłka leciał do Huka, ale obrońca Widzewa zdołał ją wcześniej wybić na róg. W 26 minucie Tomasiewicz przymierzył z dystansu, jednak bardzo niecelnie. W 32 minucie gospodarze powinni prowadzić 2:0, ale na szczęście Rondić nie trafił w bramkę. W 37 minucie Dziczek kapitalnie dośrodkował w pole karne, tam Czerwiński zgrał piłkę głową do Feliksa, ale Hiszpan nie trafił w bramkę, choć był bardzo blisko. To była sytuacja na wyrównanie. Potem przewagę mieli gliwiczanie, ale bardzo dobrze bronił się Widzew i to łodzianie schodzili na przere prowadząc 1:0.

Gdy Widzew pierwszy strzelał gola w tym sezonie, to jeszcze nie przegrał meczu. Tu jeszcze dochodził efekt własnego boiska. Gliwiczanie mieli więc bardzo trudne zadanie. W 49 minucie Rosołek umieścił piłkę w bramce, ale wcześniej Chrapek był na spalonym i arbiter gola nie mógł uznać. Istotne jednak było to, że wreszcie napastnik ten wyszedł na pozycję. W odpowiedzi jednak Gong znalazł się w sytuacji sam na sam z Plachem, ale źle uderzył i piłka przeszła daleko obok słupka. W 55 minucie Pyrka przerzucił piłkę nad obrońcami, ale znów spalił Chrapek, zresztą nawet nie zdołał potem zagrać do Rosołka. W 60 minucie z powodu kontuzji musiał zejść z boiska Kądzior. Aleksandar Vuković zdecydował się za niego wpuścić Piaseckiego, który skrzydłowym nie jest. Plac gry opuścił też Chrapek, a zmienił go Szczepański. Za chwilę się okazało, że Rosołek wcielił się w rolę skrzydłowego. W 65 minucie gliwiczanie wykonywali rzut rożny i nadziali się na kontrę, ostatecznie jednak gospodarze tej okazji nie wykorzystali, bo w końcowym efekcie piłka wylądowała w rękach Placha. To był jednak taki moment po którym to Widzew zaczął dyktować warunki, a gliwiczanie jak mieli piłkę, to grali zbyt wolno i przewidywalnie i zaraz ją tracili, a po tych stratach szły kontry. W 83 minucie w barwach Piasta zadebiutował Andréas Katsantónis. Była ostatnia zmiana i szansa na to, by choćby doprowadzić do remisu, tyle, że to Widzew kontrolował ten mecz, a gliwiczanie czy byli bliżej bramki, tym gorzej im szło. W doliczonym czasie gry Plach zagrał prze całe boisko do Pyrki, ten znalazł się w sytuacji sam na sam, ale jego strzał obronił Gikiewicz. W 94 minucie jeszcze taki strzał rozpaczy oddał Piasecki i było to mocne uderzenie, jednak po raz kolejny skutecznie i efektownie interweniował bramkarz Widzewa. Chwilę później arbiter zakonczył to spotkanie, a gliwiczanie musieli się pogodzić z drugą porażką w tym sezonie.

Łódź (stadion Widzewa) 21.09.2024, g. 17:30
Widzew Łódź – Piast Gliwice 1:0 (1:0)
Bramka:
1:0 – 12` Imad Rondić

Widzew: 1. Rafał Gikiewicz – 91. Marcel Krajewski, 4. Mateusz Żyro, 15. Juan Ibiza (75, 5. Kreshnik Hajrizi), 3. Samuel Kozlovský – 8. Hilary Gong (63, 77. Jakub Sypek), 10. Fran Álvarez, 6. Juljan Shehu, 78. Kamil Cybulski (63, 7. Jakub Łukowski) – 9. Imad Rondić (72, 99. Saïd Hamulic), 37. Sebastian Kerk (72, 47. Antoni Klimek).
W rezerwie: 31. Mikołaj Biegański, 62. Lirim Kastrati, 2. Luis Silva, 25. Marek Hanousek
Trener: Daniel Myśliwiec

Piast: 26. František Plach – 77. Arkadiusz Pyrka, 5. Tomáš Huk, 4. Jakub Czerwiński, 29. Igor Drapiński (74, 22. Tomasz Mokwa) – 92. Damian Kądzior (60, 30. Miłosz Szczepański), 10. Patryk Dziczek (83, 70. Andréas Katsantónis), 20. Grzegorz Tomasiewicz, 7. Jorge Félix – 6. Michał Chrapek (60, 9. Fabian Piasecki), 39. Maciej Rosołek (74, 96. Tihomir Kostadinov).
W rezerwie: 33 Karol Szymański, 36 Jakub Lewicki, 3 Miguel Munoz, 22 Tomasz Mokwa, 17 Filip Karbowy

trener: Aleksandar Vuković

żółte kartki: Kerk, Gong – Kostadinov.

sędziowali: Łukasz Kuźma (Białystok) – Adam Kupsik, Piotr Podbielski oraz Piotr Idzik (techniczny). VAR Wojciech Myć i Paweł Sokolnicki.
widzów: 16 922.

 

8 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
seal

Jeszcze kilka kolejek i będziemy w strefie spadkowej. Co do Piaseckiego to więcej zrobił przez 10 minut niż Rosołek przez cały mecz. Kto wziął kasę za to by ten Rosołek się znalazł w Piascie powinien zostać pociągnięty do odpowiedzialności. Drugi Sapinnen. Zresztą tak jak przypuszczałem.

Ostatnio edytowano 2 lata temu przez seal
AD75

Piasecki zrobił coś więcej od Rosołka? Ale co? To jest kurwa zwyczajny obibok, nic więcej. Do wyj#$##a z klubu. Co do Rosołka, to musi zaliczyć kilka treningów z motoryki… Jeszcze bym go nie skreślał. Nie ma skrzydeł, nie ma grania. A kądi niestety wrócił na swój stary poziom – czyli 2= Jeszcze biedny Pyrka przez otoczenie opuści swój poziom , bo z kim ma grać…

Sez

Z Rosołka jeszcze mogą być ludzi tylko przy takim tłuczeniu wrzutek trzeba go przestawić ze szpicy albo zacząć grać dwójką w ataku.

bienio

Ta niereformowalna taktyka trenara pizdy jest powalająca. Mokwa? Bez komentarza facet jest do wywalenia. Niech zabierze ze soba Mokwe!

Sez

Niestety przykład idzie z góry. O ile w sierpniu można było zauważyć trochę lepszą, żwawszą reakcją, tak wystarczyło wygrać 2 spotkania na wyjeździe i już wróciliśmy do betonowania składu czy gry na alibi. No, ale szczęście w nieszczęściu ta kontuzja Kądziora wymusi jakieś zmiany, bo chyba nie będziemy tłuc na siłę 4-2-3-1 z połową zdrowego skrzydłowego w kadrze?

orion

Rok po roku, sezon po sezonie, kolejny trener a Piast cały czas taki sam.Wolny, nudny, PRZEWIDYWALNY DO BÓLU! Wzięli sobie kopię Fornalika to mają co mają.Na razie jeszcze w gabinetach udają ślepych. Sraczka zacznie się trochę później.Tak po ludzku zwyczajnie nie ogarniam Vukovica. Tylko idiota nie uczy się na własnych błędach.

piotr

Dokładnie ,Vuko nie potrafi się przyznać do błędu sadzając Rosołka na ławie, zabiegał o niego od zimy, i ma, legijnego nieudacznika który nawet nie umie się poruszać po boisku ani nawet wyjść na pozycję. Vuko, po co ci jakieś wzmocnienia, jak ty i tak grasz stara bułą, a co najważniejsze w tym to ona ci się wykrusza, brak skrzydłowych to już pewne, to jest Ekstraklasa a nie podwórko że powiesz….Rosołek od dzisiaj jesteś skrzydłowym, liczę Vuko że dni w Piaście już masz policzone.

kiriak

Tak się dzieje jak trenerem jest wuefista z Warszawy