Po raz kolejny gliwiczanie potwierdzili, że lepiej im się gra z zespołami teoretycznie mocniejszym, a przede wszystkim takimi, które chcą zdobywać komplety punktów. Do tych ekip nie należy jednak Puszcza. Drużyna ta nastawia się na ciułanie oczek, a sposób w jaki to robi, powinien wykluczyć ją z grona zespołów ekstraklasowych.
Piłka nożna to jednak taka dyscyplina w której punkty przyznaje się za strzelone bramki lub za czyste konto. O otym, ze będzie trudno ograć Puszczę zdawał sobie sprawę Aleksandar Vuković.
– To był mecz z rywalem, który sumiennie przygotowuje się do każdego przeciwnika. Puszcza potrafi wypunktować najmniejsze niedociągnięcie i jest bardzo niewygodna. To trzeba podkreślić. Trzeba ten punkt zaakceptować oraz przyjąć z pokorą – przyznał szkoleniowiec Piasta.
Mecz był rwany, brakowało ciągłości akcji. Były jednak akcje, które przy trochę lepszym wykończeniu mogły zakończyć się golami.
– Pierwsza połowa była bardziej zamknięta. Staraliśmy się budować i wykreować akcje, grając na niską defensywę gości. Stworzyliśmy kilka sytuacji, uderzając przede wszystkim z dystansu. Puszcza miała po swojej stronie jedną sytuację, po której była bramka, ale po spalonym. Druga połowa była już bardziej otwarta, bo było więcej przestrzeni. Z naszej prawej strony mieliśmy kilka wejść Arka Pyrki i Damiana Kądziora. I jak to w piłce bywa, kiedy byliśmy groźniejsi, to dostaliśmy gola po praktycznie pierwszej akcji rywala w tej części meczu. Na szczęście bardzo dobrze wróciliśmy do meczu. Po prawidłowym, ale szczęśliwym rzucie karnym było 1-1. Tutaj VAR postąpił bardzo dobrze – tak ocenił przebieg tego meczu Aleksandar Vuković.
Szkoleniowiec miał jednak pretensje do sędziów za brak jego zdaniem prawidłowej reakcji, gdy w 2 minucie bramkarz Puszczy próbując wybić piłkę trafił pięściami w głowę Tomasa Huka.
– Chciałbym, żeby ktoś mi wytłumaczył, jakim cudem piąstkowanie głowy przeciwnika zamiast piłki nie jest faulem. Już niczego nie rozumiem, bo czasami odgwizdywane są faule, jak bramkarz najpierw trafi w piłkę, a dopiero później w rywala. Tutaj mamy sytuacje, w której bramkarz mija się z piłką i tego faulu nie ma. To jest początek meczu, więc przyznacie, że ma to znaczenie, bo mielibyśmy szansę na otworzenie wyniku -= gmirzał na konferencji trener drużyny z Okrzei.
Już w doliczonym czasie gry gliwiczanie mieli wyborną okazje, by przechylić szalę na swoją korzyść, ale świetnie wyprowadzoną kontrę zepsuł Kądzior.
– Zostaje trochę żalu z tej ostatniej sytuacji meczowej, w której szliśmy trzy na jeden i podejmujemy złą decyzję. Taka jednak jest piłka. Ostatnio strzeliliśmy w ostatniej minucie, a teraz się to nie udało. Szanujemy ten punkt i patrzymy przed siebie dalej – podsumowuje Vuković. .
Szanujemy ten punkt, ponieważ trzeba było na niego ciężko zapracować.
Zobacz pełny zapis konferencji






















Gdyby zrobić w porę zmiany czyli nie na ostatnie 10-15 minut tylko zacząć tuż po przerwie i trochę zaryzykować – dla przykładu z dwoma napastnikami lub przestawieniem Rosołka to niczego nie trzeba byłoby przyjmować z pokorą. Niestety duch późnego Fornalika wciąż unosi się nad Gliwicami.
Amayew prosto z marszu w pierwszym składzie Rakowa a nasi nowi to albo w ogóle na ławce się nie mieścili a ten co był to nawet 1 minuty trawy nie powąchał. Obym się mylił ale Vukovic coraz mniej mi się podoba – jest bardzo asekurancki pomimo że gra wygląda bardzo słabo.
Ameyaw i Mosór ograni byli w tym sezonie w Ekstraklasie dlatego też ich aklimatyzacja jest dużo łatwiejsza aniżeli ludzi z innych lig.
Jakoś nie zauważyłem, żebyśmy regularnie grali trójką ŚO czy na dwie 10. Po prostu Vuko wzorem Kinga lubi ciepłą wodę w kranie i żeby coś bardziej zmienić pod zrobione transfery to musimy spaść do środka tabeli.
Piast slaby. Gra bez taktyki, kopanina.
Ameyaw po transferze miał ze 3 godziny wspólnych treningów i wyszedł w drużynie Rakowa na mecz przeciw Legii.
Vuko bawi się w Murynjo i udaje, że ograny i zdrowy napastnik z Cypru musi przebyć długą drogę wtajemniczenia w wysublimowane tajniki i skomplikowane systemy gry Piasta. Zanim kiedyś zaliczy występ w drużynie.
Jaki Murynjo? Vuko już dwa razy wspomniał o Ancelottim i wzorem ”Ja jestem z tych co nie przeszkadzają piłkarzom.” AV zaczyna coraz częściej rzucać na konferencjach podobnym farmazonem o niewytłumaczalnych zjawiskach w piłce. Oczywiście wiadomo, że bardziej chodzi o umiłowanie Kingowych metod, ale trzeba wcisnąć jakiś kit mediom.
Ancelotti? Andrzej Strejlau mógłby być synem tego pryka.
Gra przypomina późnego Fornalika a pierdolenie Vukovica tak samo.I skonczy tak jak Fornalik.A wysłanie Katsantonisa na trybuny to jest żenada i kpina z nas wszystkich. Sorry ze znowu to samo ale jeszcze mi wkurw nie przeszedł.
W zasadzie kogo można pochwalić za dzisiejszy mecz z piłkarzy? Wyglądamy bardzo słabo… Teraz taki Krykun na skrzydle chyba by się przydał , tak mi się wydaje. Jak widzę Kądziora w akcji , to mi się słabo robi. Nic tam nie hula w tej drużynie. Nowych piłkarzy wprowadzimy w drugiej części sezonu chyba? Vuko się chyba pogubił…
W zasadzie można by wyróżnić ciebie gdybyś był konsekwentny
Brak Ameyaw był zauważalny. Nie mamy drugiego takiego zawodnika. Puszcza mnie wkurwią te qrwy przyjeżdżają tylko poto by kosić równo z trawą i osiągnąć swój cel czyli 1 pkt. Takie gowno nie powinno grać w ekstraklasie.
Przeceniasz Majkiego-był i już go nie ma
Problemem jest na ten moment trener i jego przyzwyczajeni,fobie,oraz brak odwagi
Dla ciebie jestem Pan. Poza tym potem płaczesz , że cię ktoś zaczepia?
Weź nie żartuj dzbanie!!!
Jesteś takim samym zerem jak ten ram pam coś twm
Co do Kądziora, bo pewnie do tego pijesz, to miał dwa mecze dobre i fajnie pracował. Od dwóch spotkań niestety wrócił na swój stary level… Nijaki dla mnie. Konsekwentny mam być? To jest piłka i jak ktoś gra słabo to trzeba to jasno określić…
Nijaki? Pokaż mi choć jedno dobre, otwierające podaniem, dobrą wrzutkę albo mocny, celny strzał. Od 3 spotkań jest okrągłe 0. Zresztą on już momentami fizycznie nie daje rady, co jest karygodne jak na kogoś, pod kogo ma być układana gra z przodu. Tylko tak dalej, a skończy jak z grą Żaboli pod starzejącego się, buraczanego Niemca,