Rozczarowanie, tak najkrócej można podsumować mecz ze Stalą Mielec i nie chodzi tylko o sam wynik. Po serii dobrych spotkań Piast zagrał słabo, ale też trzeba pochwalić Stal za pomysł na grę. Kamil Kiereś tak ustawił drużynę, że udało się zniwelować wszystkie atuty drużyny z Okrzei.
Ameyaw i Pyrka tym razem nie wypracowali ani jednej dobrej sytuacji. Ten pierwszy wprawdzie się mocno starał, ale został dobrze wyłączony przez przeciwników. Drugi zupełnie niewidoczny w grze ofensywnej. W drugiej połowie zawiedli też obrońcy. Wróciły błędy popełniane na początku roku, kiedy to gliwiczanie tracili nawet po trzy gole w meczu. Nie mniej jednak zwycięstwo Stali, Kamil Kiereś, trener tej drużyny ocenił jako niespodziankę.
– Analiza przedmeczowa wskazywała Piasta jako faworyta, który był potężnie mocny w sparingach, bardzo dobrze wszedł w ligę i powinien być liderem. Drużyna grająca bardzo charakternie, bazuje na wygrywaniu wielu pojedynków, mająca wielu naprawdę dobrych zawodników, ale udało nam się to w jakimś stopniu zneutralizować i można powiedzieć, że odnieśliśmy zasłużone zwycięstwo – ocenił Kiereś.
O pierwszej połowie pewnie wszyscy by chcieli zapomnieć. Tego po prostu nie dało się oglądać. Po zmianie strony gra nieco się ożywiła, a strzały z dystansu Kądziora i Tomasiewicza dawały nadzieję, że jednak Piast przechyli szalę na swoją korzyść, ale to Stal była górą.
– Mecz miał różne fazy. Jak my atakowaliśmy i mieliśmy jakiś stały fragment czy oskrzydlenie, to za chwilę Piast odpowiadał tym samym. Próbowali też indywidualnymi akcjami Ameyawa czy Kądziora wypracować sobie sytuacje – analizował Kiereś.
Analizując stracone gole można powiedzieć, że gliwiczanie dali się wciągnąć w pułapkę. Gospodarze skutecznie bronili dostępu do własnej bramki i czekali na okazję do kontry, a że mieli w swoich szeregach Ilję Szkurina to w końcu dopięli swego.
– Straciliśmy dwie bramki po kontrach, gdzie graliśmy na wyjeździe, choć wiedzieliśmy, że tak może się zdarzyć. W pierwszej połowie nie pozwoliliśmy na wyjście z kontrami, z kolei w drugiej popełniliśmy dwa takie błędy, których zazwyczaj nam się nie przydarzają i w łatwy sposób straciliśmy bramki. przyznał Aleksandar Vuković.
Piast długimi momentami próbował grać piłką i oskrzydlać rywala, ale przy próbach dośrodkowań wszystkie piłki padały łupem wysokich obrońców Stali.
– Wiedzieliśmy, że będziemy mieli dużo sposobności do ataku pozycyjnego, ale niewiele udało się w ten sposób wykreować – potwierdził trener Piasta.
To był drugi mecz z rzędu w którym Piasta traci bramki, choć szkoleniowiec Piasta próbował zaradzić temu , decydując się w drugiej połowie na ustawienie nawet 3-5-2. To dało jednak odwrotny do zamierzonego efekt.
– Mecz był trudny, również do oglania. Kiedy wydawało się, że spotkanie będzie szło w kierunku remisu, to Stal wyprowadziła dwa kontrataki, a dwa nasze błędy zostały wykorzystane przez rywali i za to im gratuluje – podsumowuje Vuković. .
Po pięciu kolejkach Piast z 8 punktami zajmuje 6 miejsce w tabeli. Porażka ze Stalą nie przekreśla jednak jeszcze opinii, ze gliwiczanie dobrze weszli w ten sezon. Wystarczy w najbliższa sobotę pokonać Zagłębie Lubin, aby znów być w czubie tabeli.
Opracowanie: piast.gliwice.pl






















Wolałbym usłyszeć, czy to łojciec, ujec, śwagier, kum, stryjek i menagog polecili telefonicznie zmianę Arielka czy może sam Arielek stwierdził, że Mielec mu szkodzi?