Vuković: Zagraliśmy dobry mecz

Choć drużyna Piasta dobrze rozpoczęła sezon, to nie była faworytem spotkania z Legią. Za gospodarzami przemawiała forma zaprezentowana w pierwszych spotkaniach ligowych i pucharowych oraz przynajmniej na papierze silniejsza niż w poprzednim sezonie  kadra. Boisko jednak zweryfikowało przewidywania ekspertów.

Legia dała sobie narzucić warunki gliwiczan. „Wojskowi” nie potrafili stworzyć sobie sytuacji w przeciwieństwie do drużyny z Okrzei. Gliwiczanie mieli dwie okazje, z tego tę drugą wykorzystali.

– Były fragmenty, w których Legia przeważała, ale zagraliśmy dobry mecz, nieźle weszliśmy w spotkanie. Nie wykorzystaliśmy pierwszej sytuacji 100-procentowej. Potem objęliśmy prowadzenie po stałym fragmencie – tak ocenił ten pierwszy fragment meczu Aleksandar Vuković.

Gola strzelony przez Chrapka w 20 minucie podrażnił Legionistów, którzy podkręcili tempo. Po stracie Piaseckiego Kramer miał sytuacje bramkową, a w samej końcówce pierwszej połowy ten sam zawodnik doprowadził do wyrównania.

– Mieliśmy jedną stratę w środku pola, po naszym odbiorze, choć wiedzieliśmy, że najbardziej musimy się tego wystrzegać, w momencie kiedy nie jesteśmy do końca zorganizowani. Z tego Legia miała poprzeczkę, a przed przerwą wyrównała po dobrze wykonanym rzucie rożnym. Drużynie, która traci bramkę do szatni, nie jest wtedy łatwo. Czułem, że możemy mieć trudności pod kątem mentalnym – przyznał trener niebiesko-czerwonych.

Gol do szatni potrafi złamać nawet dobrze grającą drużynę. W przerwie więc trenerzy Piasta skupili się na przekonaniu swoich podopiecznych, by uwierzyli, że są w stanie jednak ograć faworyzowanych gospodarzy.

– W przerwie staraliśmy się tłumaczyć zawodnikom, że zagraliśmy niezłą pierwszą połowę i musimy zrobić wszystko, by powtórzyć to po zmianie stron. Cieszę się, że drużyna bardzo dobrze weszła w drugą część meczu, zapracowała na drugiego gola. Potem trzeba było się wybronić do końca, by nie stracić bramki. To się udało. Przy jednej sytuacji Tomasa Pekharta było trochę szczęścia, ale uważam, że odnieśliśmy zasłużone zwycięstwo – podsumowuje trener Piast.

Dla Vukovicia była to też osobista satysfakcja, bo pierwszy raz jako trener Piasta pokonał  Legię.

– Powiedziałem w szatni, że najpierw było tak, że nie szło mi z Piastem jako trenerowi Legii. Po zmianie barw sytuacja się odwróciła – nagle stołeczna drużyna zaczęła wygrywać lub nie przegrywać z gliwiczanami, wcale nie będąc lepsza. Wcześniej, prowadząc „Wojskowych”, dochodziło do niesamowitych spotkań, z naszą dużą przewagą, a i tak nie dało się pokonać Piasta. Przekazałem mojej drużynie, że gdyby znowu nie udało się w niedzielę, to zmiana zawodu na pewno byłaby u mnie jedną z opcji – pół żartem pół serio mówił „Vuko”.

Piast niespodziewanie, ale zasłużenie wskoczył na drugie miejsce w tabeli. Na pewno pojawią się głosy, że drużyna z Okrzei może być czarnym koniem tego sezonu.

–   Po jednym czy dwóch spotkaniach za szybko określać poziom drużyny. Na razie jesteśmy jednak na dobrej drodze.  Przestrzegam jednak  przed hurraoptymizmem w naszych szeregach. Jesteśmy po trzech kolejkach, dajmy sobie zagrać pięć, by zobaczyć jaki mamy początek – zaznaczył Vuković.

Dobry wejście zaliczył Maciej Rosołek. Pozyskany niedawno z Legii napastnik miał udział przy zwycięskim golu, ponadto też zaliczył kilka dobrych interwencji w defensywie. Można powiedzieć, że jego transfer już się spłacił.

– W Piaście jest kilku zawodników, którzy grali w Legii i zawsze chcą się pokazać w takich meczach. Maciek to najświeższy przykład. Trzeba dodać, że miał duży udział przy drugiej bramce, bo przetransportował piłkę po wrzucie z autu, dokładając  swoją cegiełkę do sukcesu drużyny – tak ocenił występ napastnik  szkoleniowiec.

Rosołek jest też dobrym przykładem na specyficzna politykę klubu z Łazienkowskiej. Nie rzadko bywa tak, że ściąga się zagranicznych zawodników, rezygnując z wychowanków.   Przykłady to Mosór czy teraz Rosołek.

– Uważam, że Maciek zrobił ten ruch o pół roku za późno. Są w Legii zawodnicy, którzy czasami  z niewiadomych powodów  są straceni i trudno to odwrócić, bo otoczka jest taka, a nie inna. Cieszę się, że posiadam piłkarza, który miał bardzo duży udział w zdobyciu mistrzostwa w moim pierwszym sezonie jako trenera Legii. Tak samo w newralgicznym momencie, kiedy wielu piłkarzy wybitnych, uwielbianych przez kibiców się pogubiło, nie wiedząc, gdzie jest prawo, a gdzie lewo – mówię o rundzie, w której broniliśmy się przed spadkiem. To właśnie Rosołek ratował byt tego klubu – chwalił swojego piłkarza trener Piasta i jeszcze zaznaczył, ze widzi w nim duży potencjał.

– Wiem, że warto wierzyć w tego chłopaka. To, że nie ma miejsca w Legii, nie znaczy, że u nas nie będzie wartościowym zawodnikiem. Na pewno należą się podziękowania władzom stołecznego klubu, że nie stawiały przeszkód, by Maciek miał swoją szansę gdzieś indziej – podsumował szkoleniowiec Piasta.

1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
PiastKopernik

Następny mecz z Katowicami zapowiada się ciekawie, pomimo kiepskiego terminu. Jesteśmy zdecydowanym faworytem, ale to do zwycięstwa nie wystarczy. Graliśmy bardzo dobre mecze z potencjalnie znacznie silniejszymi rywalami, niech nas to nie uśpi. Na pewno będzie sporo gości na trybunach, i mam nadzieję, że ten mecz zmobilizuje też publikę z Gliwic.