Dlaczego Bogdan Wilk musiał odejść?

Tu sprzed startem Ekstraklasy w Piaście miała miejsce prawdziwa rewolucja. Władze miasta najpierw odwołały członków rady nadzorczej, potem wymusiły dymisję powołanego przez Zbigniewa Kałużę – Jarosława Szymczyka, by wreszcie powołać na stanowisko prezesa klubu Łukasza Lewińskiego.

Ostatnim akordem tych zmian było rozwiązanie umowy z Bogdanem Wilkiem. Wydawało się, że niezbyt lubiany przez kibiców dyrektor sportowy mimo wszystko uchowa się w klubie, szczególnie, że  to bardzo gorący okres. Tak się jednak nie stało i rodzi się pytanie skąd taka nagła decyzja?

Wilk z Piastem związany był od 2012 roku. Funkcję dyrektora sportowego objął w 2018 roku. Zaraz potem Piast sięgnął po mistrzostwo Polski. W następnym sezonie drużyna zajęła trzecie miejsce, a w kolejnych plasowała się wysokich lokatach. Pozytywną konsekwencją sukcesów były zwiększone wpływy do budżetu z Ekstraklasy  oraz gotówkowe transfery piłkarzy do zagranicznych klubów. Do drużyny też zaczęli dołączać zawodnicy z „mocnym” CV. Część tych transferów „wypaliła”. Były też  spektakularne wręcz wpadki. Wiadomo jednak, że nie każdy piłkarz się sprawdzi. W tym przypadku często  winę ponosi trener, który nietrafnie oceni przydatność danego zawodnika do drużyny. Gdyby więc podsumować wszystkie za i przeciw Wilka, to pewnie wyszłoby na zero, a w takiej sytuacji nie było aż tak mocnych przesłanek, by w tak gorącym okresie zmieniać dyrektora sportowego, a jednak miało to miejsce i to w sposób nagły.

Możemy przypuszczać, że głównym powodem były kontrakty, jakie klub podpisywał z nowymi piłkarzami. Zanim Piast sięgnął po mistrzostwo Polski mówiło się o zarobkach rzędu 10-30 tysięcy w zależności od nazwiska. Klub notował zyski, zewsząd płynęły słowa pochwały dla Piasta za gospodarność. Sytuacja zaczęła się jednak komplikować, gdy Piast przestał transferować zawodników. Wpływy z Ekstraklasy i z dnia meczowego oraz od sponsorów plus dotacja miejska nie wystarczała na pokrycie kosztów. Po Gliwicach krążą już legendy ile zarabiają zawodnicy. Mówi się nawet o kwotach rzędu 50-80 tys. zł miesięcznie.  Na dodatek kontrakty są długoterminowe i nie można tutaj w zasadzie nic zrobić. W bilansie pojawiła się więc strata. W klubie liczono, że dziurę łatwo uda się załatać sprzedażą Mosóra i Pyrki. Rok temu mówiło się, że za obu klub może pozyskać nawet 5 mln Euro. Tak się jednak nie stało. Utarczki władz klubu z menadżerem i ojcem Mosóra. Brak zdecydowania w stosunku do Pyrki. To   skończyło się tym, że oba zawodnicy zostali, a zadłużenie rosło. Zimą także nie spieszono się  z transferami, bo drużyna potrzebowała obu tych piłkarzy, aby utrzymać się w Ekstraklasie. Słabsza postawa zespołu przełożyła się też na mniejsze zainteresowanie piłkarzami Piasta i spadek ich wartości. Dziś już nie słychać o konkretnych propozycjach z zagranicznych klubów. Zainteresowanie Pyrką i Mosórem wyraziły polskie kluby, ale nie ma takiej opcji, aby zapłaciły miliony Euro za tych zawodników.

Obu piłkarzom za rok kończą się z kontrakty z Piastem, a to oznacza, że już zimą będą mogli szukać nowych pracodawców, a ich wartość będzie wtedy już kilkakrotnie nawet mniejsza. Piast jest więc pod ścianą i za to pewnie posadą zapłacił Bogdan Wilk, choć winą należy obciążyć więcej osób z kierownictwa klubu, ale ich tez już przy Okrzei nie ma.

Opracowanie: piast.gliwice.pl

11 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
Catcher

Coś się tu komuś pochrzaniło. Wina Wilka jest bezsprzeczna, choć zgodzę się, że nie tylko jego. Zresztą w klubie też się coś komuś pop… Nagminnym stało się zawieranie długotrwałych kontraktów z zawodnikami przed piłkarską emeryturą, zamiast takież kontrakty parafować z młodymi i obiecującymi piłkarzami. Jak się bowiem okazuje, łatwiej rozwinąć młodego zdolnego (vide Pyrka), niż pozbyć się starych i niechcianych (vide Vasiliev) lub tych, którzy najzwyczajniej w świecie okazali się niewypałami. Ta proporcja powinna jak najszybciej odwrócić się, bo li tylko wtedy zaczniemy zarabiać na transferach gotówkowych, a nie kuźwa trząść dupami przed utratą uznanego już zawodnika po prostu za darmola. Tak więc proszę mi tu nie wybielać p. Wilka, bo jedyne co może w tym przypadku zmniejszyć jego odpowiedzialność w tej materii to fakt, że ktoś te kontrakty zatwierdzał. To tak w skrócie. Jak ktoś ma coś więcej w głowie prócz sznurka przytrzymującego uszy, łatwo wyciągnie odpowiednie wnioski.

Ostatnio edytowano 2 lata temu przez Catcher
AMP

Czekam na wielostronicowy rozdział w pamiętnikach Wilka o prowadzeniu negocjacji transferowych z Arielka oćcem, ujcem, kumem, śwagrem z jego babką i menagogiem. Przy wsparciu licznych komand goralenvolków, juhasich zastępów pieśniotanecznych i procesji z obrazami proboszcza.

orion

Nie trać wiary.Częstochowa fest rozmodlona ostatnio. Może jeszcze co z tego będzie?

AMP

Częstochowa? Jako miejsce pobytu dla chłopięcia w typie Arielka?! Mam letnie włości we wsi na trasie pielgrzymkowej, 30 kilometrów od Częstochowy. Codziennie widzę więc potoki roznegliżowanych niewiast, wyraźnie objęte jakimś pragnieniem czy nawet żądzą. Prą ulicą w dziwnym zaślepieniu, nie zauważając porządnie szerokiego chodnika. Cicho wychodzą z pobliskiego lasu, żeby we wsi ostentacyjnie wabić zainteresowanie, łącząc w chór głosy jękliwie zawodzące, czegoś tęskne. Kiedy te żeńskie strumienie z różnych dróg wlewają się do Częstochowy, fontanny feromonów buchają po same szczyty wież a łańcuchy kopulin potrafią opleść obezwładniająco i na sztywno. To nie zwykły odwiatr gaździny po udoju, cuch kierpców czy domowy odór skwaśniałego syra – Częstochowę przepełnia egzotyczny koktajl pielgrzymkowy, który jest jakże żyznym podłożem dla bujnej statystyki migracyjnych poczęć.Nie, od tego nie ustrzegliby Arielka w Częstochowie – nawet zespoliwszy trud w trybie 24-godzinnego czuwania – ociec, ujec, śwagier z babką ni menagog.

orion

Ważne jest co innego. A to mianowicie że miasto znowu zaczęło mieć realny wpływ na klub.Po odejściu Frankiewicza wszystko sie posypało nikt tego nie pilnował a Kałuża z Jaworskim robili co chcieli. Efekty właśnie widać.

lolo

To pokazuje nie tylko w Piascie, ale i innych polskich klubach patologie placowa. Ze starymi wracajacymi z obczyzny sa zawierane paroletnie kontrakty, a z mlodymi, rokujacymi kontraktow sie nie przedluza z wyprzedzeniem, lecz dopiero w momencie, gdy sezon zbliza sie ku koncowi. Tym samym mlody lub perspektywiczny rozglada sie za innym klubem, a stary ma to w du… bo wie, ze kontrakt bedzie miec przedluzony.
Takie cos nie do pomyslenia w takim np. Realu, gdzie zasluzonemu, lecz juz wiekowemu Modricowi kontrakt sie przedluzalo w ostatnich lat o rok, a Arda Guler (lat 19) ma kontrakt na 5 lat.

Sez

Te 60-80 tysięcy to chyba sprzed 2 lub 3 lat. Mnie obiło się o uszy o ponad stówie podstawy u Chrapka. A potem zdziwienie skąd taka mizeria u liderów jak prawie każdy trzydziestolatek, co robi jakiekolwiek liczby w Piaście potem dostaje cieplarniane warunki.

seal

Kaluza usunął się w cień. Są nowe władze. To zobaczymy teraz co pokażą. Gornik ma 10 krotnie większe długi od Piasta a mimo to robi ciekawe transfery i coś się u nich dzieje. Chrapek i Kadzior dwie pier@olone primabeleriny strzelające fochy. Jak przez pierwsze kilka kolejek nie będzie z nich pożytku to zesłać do rezerw i niech tam zgniją i grają po Wielowsiach i innych wioskach.

PiastKopernik

Tutaj się z Tobą zgodzić nie mogę. Porównywanie się do patologii jest szkodliwe. Spółka, która ma długi powinna być leczona. Spójrz na ten śmieszny klubik z drugiego końca Europy, w którego koszulkach nie wiadomo czemu biega pół Gliwic. Dobre posunięcia władz Piasta, gramy na ile nas stać. Górnik zdechnie za to za jakiś czas. Nikt płakać nie będzie. Na pokaz jak za PRL

KrissKopernik

Prezes ?z trybun? więc słyszał jaka opinia o Wilku krążyła
Po zdobyciu mistrza w klubie Wilk był już trzymany wyłącznie za zaslugi(więcej transferów nie udanych niż tych trafionych)

Professor G

Będzie suchar. Dlaczego Wilk musiał odejść? bo w mieście pojawiły się Psy;-)