Mecz Piast z Jagiellonią można by uznać za mecz przyjaźni. Kibice obu ekip nie są mają do siebie żadnych animozji, ale i tak na stadionie przy Okrzei doszło do zadymy. Akcja zaczęła się po tym jak padła bramka dla Jagiellonii.
„Po golu Jesusa Imaza na trybunie gości było gorąco. W ruch poszedł nawet gaz łzawiący, a później sytuacja na jakiś czas się uspokoiła” – przekazał Samuel Szczygielski z portalu Meczyki.pl. – „Jak udało nam się ustalić, dwóch kibiców Jagiellonii siedziało na płocie, dzielącym trybunę gości i murawę. Kiedy padł gol na 1:1, jeden z nich zeskoczył na trybunę. Drugi musiał natomiast ratować się przed niebezpiecznym upadkiem. Aby to zrobić, zeskoczył na murawę. Momentalnie został aresztowany. To wtedy w ruch weszły pałki i gaz pieprzowy”.
Na stadionie interweniowała ochrona, policja nie wchodziła na obiekt Piasta, będąc w pełnej gotowości na zewnątrz. Kibic Jagiellonii został zatrzymany. To oczywiście nie spodobało się fanom tego klubu. Kibice chcieli nawet zostać do niedzieli na trybunach, jeśli ich kolega nie zostanie wypuszczony. Ostatecznie opuścili stadion o 1 w nocy i udali się na pociąg w towarzystwie bardzo dużej policyjnej obstawy.
Na stadionie Piasta zasiadło 2 tysiące kibiców, czyli o 1500 więcej niż zakłada minimum. Była to rekordowa frekwencja wyjazdowa fanów Jagi. Po cichu liczyli, że już w sobotę będą świętować pierwszy w historii tytuł mistrza Polski, ale po pierwsze nie wygrali meczu, po drugie Śląsk też zdobył trzy punkty. Losy mistrzostwa rozstrzygną się w ostatniej kolejce.
Czytaj też na Dziennik Zachodni






















Kilku debili z ochrony musiało się wykazać.
Ciekawe co porabia Pan Wilk?!
Bo w innych klubach pod kątem transferów przychodzących zaczyna się sporo dziać a u nas cisza!
Czyżby to był kolejny rok gdzie nasz ponadprzeciętny skaut(dyr) znowu dokona spektakularnych transferów przychodzących?