Piast nie wykorzystał atutu własnego boiska na przełamanie, przegrywając z Radomiakiem 2:3. Z przebiegu tego spotkania nie można powiedzieć, że gliwiczanie byli gorszą drużyną. Mecz był wyrównany i przy większym szczęściu mógł się zakończyć wygraną drużyny z Okrzei, a remis był w zasięgu ręki.
Pierwszy gol Radomiaka w dużej mierze był przypadkowy. W ostatniej minucie natomiast Patryk Dziczek nie wykorzystał rzutu karnego. Fakt jest jednak taki, że trzy punkty pojechały do Radomia.
– Przegraliśmy kolejny mecz u siebie, co jest podwójnie bolesne. Po raz kolejny straciliśmy trzy bramki, do czego generalnie, jako drużyna, nie przyzwyczailiśmy. Byliśmy przygotowani na stałe fragmenty, po których Radomiak tworzył sobie najwięcej sytuacji, czyli między innymi autów. Nie potrafiliśmy się temu odpowiednio przeciwstawić. Mamy zero punktów i jako drużyna bierzemy za to pełną odpowiedzialność. Nasza sytuacja jest coraz bardziej niewygodna – powiedział po meczu Jakub Czerwiński.
Ta porażka w zasadzie przesądza o tym, że Piast nie będzie w tym sezonie liczył się w grze nawet o pierwszą ósemkę z czego zdaje sobie sprawę kapitan drużyny z Okrzei.
– Na pewno teraz przede wszystkim musimy pokazać, że jesteśmy drużyną i wspólnie wyjść z tego trudnego momentu. Prawda jest taka, że to już jest czas, że powinniśmy zmienić nastawienie i zacząć myśleć o tym, że w tej chwili walczymy o utrzymanie – przyznał Czerwiński.
Piast był najsolidniej broniącą drużyną w Ekstraklasie i na tym budował swoje wyniki. Po odejściu Katranisa w zasadzie cała obrona się rozsypała, ale z pewnością to nie jedyny powód.
– Brakuje nam solidności w defensywie, czyli tego, z czego słynęliśmy. Bardzo łatwo tracimy bramki, jesteśmy czasami źle zorganizowani – zauważa Tomasz Mokwa, który po dłuższej przerwie zagrał na boku obrony.
Nie brzmi to dobrze, ale w przeciwieństwie do meczu z Ruchem w starciu z Radomiakiem gliwiczanie potrafili już nawiązać wyrównaną walkę.
– Pozytywem tego meczu jest to, że potrafiliśmy się podnieść, ale oczywiście zależało nam na zwycięstwie. Byliśmy bardzo blisko remisu. Jeden punkt to zawsze coś więcej, niż porażka – analizuje obrońca. .
Matematyki nie da się oszukać. Aby być pewnym utrzymania trzeba zdobyć minimum 38 punktów. Na ten moment Piast ma 25 oczek, trzeba więc do tego dorobku dołożyć około 13 pkt. Piast rozegra jeszcze 11 spotkań.
Jesteśmy świadomi swojej sytuacji w tabeli. Początek nie był taki, jak zakładaliśmy, ale jest jeszcze wiele spotkań do rozegrania w tej rundzie. Musimy szybko wygrać mecz, aby mentalnie się podnieść – podsumowuje Mokwa.
Opracowanie: piast.gliwice.pl
Cyt za: piast-gliwice.eu






















Jeszcze jedna rzecz jest mocno niepokojąca. Wiadomo jakiego znaczenia nabiera mecz z Puszczą.Niestety Piast jest fatalnie przygotowany do sezonu a wszyscy widzieli jak drużyna wygladala w Chorzowie kiedy musiała grać po 3,4 dniach.Puszcza jest na maxa fizyczna.Trudno być optymistą.Jeśli przegramy we wtorek co jest przecież całkiem realne to co, dalej czekamy ze zmianą trenera?
Wciąż pytam kogo? Tylko bez fantazji , jak kolega…
Nikt z nas nic nie wymyśli.Są ludzie którym za myślenie o takich sprawach płaci się tu duże pieniądze z kieszeni podatników.Wiem natomiast że już powinni się rozglądać,rozmawiać,analizować.Sytuacja tego wymaga. Co nie oznacza że koniec końców do zmiany musi dojść.Ale po ewentualnej wtopie we wtorek chciałbyś jeszcze czekać? W profesjonalnym klubie dyrektor sportowy do spółki z prezesem powinni mieć jako tako spenetrowany rynek tak dla zabezpieczenia interesów klubu.Ja szukałbym w Czechach albo w Niemczech bo jak wiadomo polska myśl szkoleniowa doprowadza mnie do białej gorączki.No ale u nas są Wilk i Bednarski…
Prezes z dyrektorem mają tak spenetrowany rynek że ściągnęli zawodnika który od roku nie grał.
No właśnie. Dlatego o tym napisałem.Teraz oglądam Puszczę z Rakowem i nie jest mi do śmiechu.Jestesmy w tej chwili najsłabsi w lidze!A jeszcze niedawno ci sami zawodnicy lali kogo popadnie.
Wszyscy skorzy do poprawy tylko nikt nie chce wziąć winy za swoje błędy. Albo odpowiedzialność całej drużyny albo dyrdymały o potrzebie jedności albo kibice źli, bo próbują przejąć rolę niereagującego trenera i spróbować choć trochę zmotywować ten ciepły kurwidołek…
Z tą odpowiedzialnością to kolejny modny frazes jak ?tego się trzymajmy?. Co to ma znaczyć w praktyce? Że gdy spadniecie, to odrąbiecie sobie nogi? Albo będziecie dokładać do budżetu, aż drużyna wróci do Ekstraklasy? Nie, nie ponosicie w zasadzie żadnej odpowiedzialności.
Spier@....@ą jak szczury z okrętu, ot co.
Nie wiem po co Czerwo takie bzdury wypowiada ? jakoś Mosór potrafił 2 strzały głową zablokować a Czerwo zrobił unik i padła bramka….
Trzeba zadać im jedno wszystkim pytanie? Co oni tam ćpają?