Po efektownym zwycięstwie 3:0 nad Rakowem Piast awansował do półfinału Pucharu Polski. Zwycięstwo w sumie przyszło łatwo. Mistrzowie Polski nie byli bowiem w stanie nawiązać równorzędnej walki z drużyną z Okrzei. Goście w sumie tylko raz poważniej zagrozili bramce pilnowanej przez Frantiska Placha.
Od początku w tym spotkaniu wystąpił Kamil Wilczek. Napastnikowi nie udało się wpisać na listę strzelców, ale robili to inni gracze Piasta.
– Wszyscy bronią, wszyscy atakują. Dzisiaj strzelali obrońcy, ale to był dobry mecz całego zespołu. Ja jestem tym zbudowany co pokazała drużyna – ocenia Wilczek.
Gliwiczanie mają za sobą trudne chwile. W tym roku jeszcze nie wygrali meczu i wygrana była im bardzo potrzebna.
– Byliśmy podrażnieni porażką w tym ostatnim meczem z Rakowem. Chcieliśmy to odwrócić i myślę, że nam się to udało – stwierdza napastnik.
Wszystkie trzy gole były konsekwencją stałych fragmentów, a to jest szczególnie ważne, gdy warunki nie pozwalają, by grać piłką po równej płycie boiska.
W tym elemencie byliśmy bardzo mocni. Nas cieszą przede wszystkim bramki – mówi napastnik.
Piast znów zagra w półfinale Pucharu Polski. W ocenie Wilczka jednak nie tylko to jest ważne.
– Cieszy awans, ale przede wszystkim cieszy dominacja. Mimo że warunki łatwe nie były, to potrafiliśmy grać w piłkę i to jest budujące – zauważa.
Niewątpliwie każdy, kto gra w piłkę chciałby zagrać w finale Pucharu Polski. Drużynę Piasta dzieli od tego tylko jeden mecz.
– Marzenia są blisko, ale aby się spełniły to w następnych meczach trzeba zagrać przynajmniej tak jak z Rakowem –stwierdza Kamil Wilczek.
1 marca odbędzie się losowanie. Wtedy poznamy pary półfinałowe. Oprócz Piast awans już zapewniał sobie Pogoń Szczecin.
Opracowanie: piast.gliwice.pl
Cyt za: Polsat Sport






















Bardzo ważne podrażnienie, szkoda że to zjawisko występuje średnio, raz na trzy lata.
Da się to podrażnienie przeciągnąć chociaż na dwa następne mecze PP?