Puszcza Niepołomice awansując do Ekstraklasy dołączyła do grona drużyn, które w opinii ekspertów nigdy na tym szczeblu nie powinny zagrać. Zespół ten bowiem swoja siedzibę ma w liczącej ledwie 14 tysięcy miejscowości, a w momencie, gdy pieczętował awans do Ekstraklasy wygrywając mecz barażowy z Bruk Bet Nieciecza w drużynie tej było ledwie kilku zawodników z ekstraklasowym doświadczeniem.
Za ojca sukcesu uważa się Tomasza Tułacza. To ten szkoleniowiec ma obecnie najdłuższy staż trenerski w jednym klubie. Tułacz Puszczę przejął w sierpniu 2015 roku nie mając wówczas nawet wymaganej licencji UEFA-PRO i nieprzerwanie prowadzi ją do dziś. To ewenement nawet na skalę europejską. W pierwszym sezonie pod jego wodzą Puszcza zajęła 7 miejsce w II lidze. W kolejnym wywalczyła już awans do I ligi.
Na zapleczu Ekstraklasy Puszcza przesuwała się w górę. W pierwszym sezonie zajęła dwunaste miejsce, w drugim już dziewiąte. W trzecim była blisko baraży o awans, jednak zabrakło jej dwóch punktów do szóstej Termaliki. Ale potem było gorzej. W czwartym sezonie zajęła trzynaste miejsce, a w piątym – czternaste, dwa punkty nad strefą spadkową.
Zazwyczaj w takich sytuacjach trenerzy w klubach 1. ligi są zwalniani. Zarząd Puszczy jednak darzył Tułacza zaufaniem. O pożegnaniu nie było mowy. To się opłaciło. Rok później drużyna mogła bowiem świętować awans do PKO Ekstraklasy. Nie stało się to jednak w jakiś spektakularny sposób. Kluczem do sukcesu była równa gra przez cały sezon. Niemal od pierwszej do ostatniej kolejki (z krótką przerwą) zajmowali miejsca przynajmniej barażowe. U siebie przegrała tylko dwa razy – z Ruchem i Chrobrym po 0:1. Poza tym, w żadnym spotkaniu nie straciła więcej niż dwóch goli. Wygrała wszystkie mecze z Wisłą, pokonała u siebie także ŁKS. Pod koniec rundy jesiennej nawet była liderem. Ostatecznie jednak zakończyła sezon na 5 miejscu.
Mimo dobrej postawy nikt za wyjątkiem niepołomiczan nie wierzył w awans do Ekstraklasy. Puszcza bowiem w pierwszej rundzie baraży trafiła na Wisłę Kraków. To co jednak stało się 6 czerwca 2023 roku na stadionie Wisły będzie jedną z najbardziej wstydliwych kart 14-krotnych mistrzów Polski. W obecności 23 tysięcy kibiców Puszcza rozgromiła Białą Gwiazdę 4:1. Takiej szansy w Niepołomicach nie mogli przegapić. W II rundzie bowiem niepołomiczanie zmierzyli się już z teoretycznie słabszym przeciwnikiem, bo Termalicą Bruk Bet Nieciecza. W doliczonym czasie gry był wynik 2:2. Gola, który dał historyczny awans do Ekstraklasy zdobył w 99 minucie Konrad Stępień.
Puszcza miała krytyków – zarzucano jej zbyt uproszczony, albo jak kto woli toporny styl gry. Przyniósł on jednak efekty. Czasami minimalizm wystarczył, ale barażowe mecze pokazały, że piłkarze potrafią grać także bardziej „rozbudowany” futbol.
– Wiem, że pojawiają się różne komentarze na temat naszego stylu gry. Jeśli jednak on komuś nie odpowiada, to trudno. Mogę się też cieszyć, bo wyniki pokazują, że rywale o większym budżecie i być może większym potencjale ludzkim nie zawsze potrafią przeciwstawić się naszemu pomysłowi na grę. Czasami słyszałem, że to przypadek czy chaos. Co do chaosu, to zgodzę się. Ale jest to zorganizowany chaos – ten termin poznaliśmy ze sztabem na stażu w Salzburgu. Zdaję sobie sprawę, że dla niektórych jesteśmy solą w oku – mówił Tułacz w jednym z wywiadów jeszcze w trakcie rozgrywek pierwszoligowych.
Pierwsze dwa mecze w Ekstraklasie zakończyły się porażkami beniaminka, ale wygrana ze Stalą Mielec czy remis z Legią Warszawa wlały w serca trenera i zawodników nadzieje, że można i na tym poziomie zdobywać punkty. Ostatnie dwa wygrane spotkania już dały realną szansę na utrzymanie, a pod dużym wrażeniem gry beniaminka jest Marek Papszun.
– Chciałbym tutaj docenić klub. Nie tylko piłkarz i trenera Tomasza Tułacza, ale też ludzi pracujących tam – stwierdził szkoleniowiec, który zbudował potęgę Rakowa. – Przy takim potencjale i w tak małej miejscowości, oni w tej Ekstraklasie punktują. Ich stałe fragmenty to poziom wybitny. Różne rozwiązania robią wrażenie. Pokazali to z Górnikiem Zabrze. – Wszyscy to wiedzą, że mają dobrze rozpracowane, a i tak zdobywają bramki. Profile zawodników są idealne dobrane do potrzeb trenera – ocenił Papszun w rozmowie z Canal+spirt.
Puszczę można porównać do Warty Poznań. Tam w momencie awansu do Ekstraklasy nie było znanych nazwisk, drużyna do dziś musi grać na obcym stadionie (Puszcza gra na obiekcie Cracovii), a mimo tego poznaniacy są w elicie już trzeci sezon. Na ten moment zespół, który był wskazywany jako nr 1 do spadku ma z beniaminków największe szanse na utrzymanie. Zasadniczo wystarczy im pokonać Piasta, aby wydostać się ze strefy spadkowej. Gliwiczan czeka więc bardzo trudny mecz, bo z drużyną bardzo silną fizyczną, zdeterminowaną i podbudowaną dwoma wygranymi.
Opracowanie: piast.gliwice.pl
Foto: TVP Sport
Zobacz skrót meczu Puszcza – Górnik





















