Piast już po raz 12 zremisował w tym sezonie i choć zarówno trener Alexandar Vukowić jak i jego podopieczni twierdzą, że zasadniczo nic się nie stało, bo zdobyli punkt na trudnym terenie i grają dobrze, to jednak konsekwencje niewygrywanych spotkań są już aż nadto widoczne.
Po tym jak Puszcza Niepołomice wygrała z Górnikiem Zabrze gliwiczanie mają już tylko dwa punkty przewagi nad strefą spadkową. Istnieje nawet realne zagrożenie, że oba zespoły już w najbliższą sobotę zamienią się miejscami, bo Puszcza zawita do Gliwic, a jest na fali wznoszącej i jeśli wygra, do przeskoczy niebiesko-czerwonych w tabeli.
Przypomnijmy, że przed sezonem przy Okrzei mierzyli w top 5 PKO Ekstraklasy. Teraz wydaje się to już nierealne. Strata do szóstej Legii Warszawa wynosi 9 oczek co będzie trudne do odrobienia zważywszy że zespoły z tej pierwszej szóstki regularnie punktują.
W zasadzie wszyscy twierdzą począwszy od ekspertów do kibiców, że problemem Piasta jest brak zawodnika, który w miarę regularnie strzelałby gole. Gliwiczanie mają na koncie ledwie 14 bramek, czyli średnia wynosi mniej niż jedno trafienie na mecz. Z drugiej strony bramkarze drużyny z Okrzei przepuścili tylko 14 bramek. Remisami jednak nie walczy się o wysokie cele, ale co najwyżej o utrzymanie. Szkoleniowiec Piasta był gościem portalu LIGA PL w Kanale Sportowym, gdzie bronił swoich podopiecznych.
– To nie jest gra obronna na 0:0. Ciągle jesteśmy wśród drużyn, które tworzą najwięcej klarownych sytuacji do zdobycia gola. Rzadko dopuszczamy do takich szans rywali — zaczął Vuković — Mam takie poczucie, że w wypadku wielu z tych remisów byliśmy bliżej zwycięstwa. To jednak dosyć nienormalna sytuacja. Ja nie widziałem czegoś takiego nawet jako kibic – przyznał trener gliwiczan.
Rzeczywiście sytuacja jest nienormalna i od razu przypomina się słynne „Polacy nic się nie stało”. W przypadku zespołu Vukovicia można też po każdym remisie mówić, że Piast zdobył punkt. Fakty jednak są takie, że drużyna jest coraz niżej w tabeli, a z drugiej strony ma coraz większa stratę do zespołów z górnej części.
Trudno przypuszczać, że sytuacja w tym roku diametralnie się zmieni. Zawodników coraz częściej dopadają kontuzje, Mosór i Katranis pewnie zagrają dopiero w ostatnim meczu ze Stalą. Wilczek z pewnością nie będzie na sto procent gotowy w tym roku. Problemów więc narastam, a ewentualne korekty kadrowe będzie można dokonać dopiero w przerwie o ile będą na to środki.
Niewykluczone że gliwiczanie ograją Puszczę, ale to i tak wciąż będzie za mało, by mówić o udanej rundzie. Jeszcze w tym roku zostaną rozegrane dwa mecze z rundy rewanżowej i nie będą to łatwe spotkania. Przerwa też zbyt długa nie będzie. Przy Okrzei pewnie liczą na powtórkę z poprzednich sezonów, kiedy to Piast pracował mocno na miano „Rycerzy wiosny”. Na razie jednak drużyna z Okrzei jest „królem remisów” i przedmiotem żartów. Do znudzenia więc będziemy powtarzać, że bez zawodnika, który potrafi wykorzystywać sytuacje o wygrane będzie trudno.
Przykładem jest tu Śląsk Wrocław. Zespół ten nie ma ani lepszych zawodników, ani szczególnie większego budżetu. Różnicę robi Erik Expósito. Napastnik ten w tym sezonie sam zdobył 13 goli, czyli w zasadzie tyle ile całą drużyna Piasta.
Opracowanie: piast.gliwice.pl






















A winni takiego stanu rzeczy są praktycznie wszyscy. Począwszy od bezmyślnego zarządu, przez samych zawodników, gdzie części doświadczonych postaci jest za wygodnie, aż po trenera, który nie mając sensownego planu B (Nikt nie powie, że w tej lidze nie da się skutecznie grać bez konkretnego napastnika, bo wystarczy spojrzeć na 20 zdobytych bramek przez Puszczę.) uparł się na wałkowanie w kółko najbardziej jałowego, niedziałającego rozwiązania.
Artykuł typu aby coś napisać!
Problemy Piast zostały już dawno zdiagnozowane!
Ciekawe czy w tej sprawie coś zrobi zarząd oraz sam Pan Wilk?!
I transfer jednego napastnika nic nie zmieni.Musimy zakontraktować min 2 napastników (i nie takich do odbudowy)
Gabrysia wypożyczyć do 1 ligi-niech chłopak ogra sie przez rok.