Zarówno kibice jak i pewnie piłkarze Jagiellonii liczyli, ze uda im się pokonać Piasta i zaliczyć 8 w tym sezonie zwycięstwo przed własną publicznością. Trener gliwiczan zapowiedział jednak na przedmeczowej konferencji, że nie jedzie ze swoją drużyną do Białegostoku by przegrać i słowa dotrzymał.
Podopieczni Alexandra Vukovicia zaskoczyli gospodarzy przede wszystkim tym, że nie bronili się od pierwszej minuty tylko próbowali zdobyć gola i prawie im się to udało. Po przerwie mecz się bardziej wyrównał, a białostoczanie dopiero po tym jak Mosór zobaczy czerwoną kartkę przejęli inicjatywę. Obrona Piasta jednak nie pękła i mogli goście dopisać do swojego dorobku 1 punkt,
Alexandar Vuković (Piast Gliwice):
Za nami mecz, który można podzielić na fragment przed czerwoną kartką i po jej otrzymaniu. Do zejścia naszego gracza było to spotkanie co najmniej wyrównane, mieliśmy nawet lepsze okazje do zdobycia bramki, jednak jak to w naszym przypadku często bywa, raz był słupek, raz zmarnowana okazja, a raz spalony i gol nieuznany. Po czerwonej kartce Jagiellonia nas zdominowała, ale udało się nam wybronić remis, grając w osłabieniu i chcę za to pogratulować drużynie. Za oba fragmenty należą się mojej ekipie duże brawa. Gratulacje też dla Jagiellonii za to, jak wygląda w tym sezonie. Można być pod wrażeniem, jak ta drużyna się prezentuje, jak gra. Ponieważ jesteśmy pierwszym zespołem, który w Białymstoku nie przegrał, nie możemy być po tym spotkaniu smutni – oznajmił Aleksandar Vuković, szkoleniowiec Piasta Gliwice.
Adrian Siemieniec (Jagiellonia Białystok):
Pierwsze uczucie bezpośrednio po meczu to lekkie rozczarowanie, bo chcieliśmy wygrać. Im dłużej jednak jestem po spotkaniu, to coraz bardziej uświadamiam sobie, jak trudny to był dla nas mecz, bo Piast grał naprawdę dobrze. Zmuszał nas do gry w obronie, szczególnie w pierwszej połowie. Wtedy też kreował sytuacje, choć my też mieliśmy swoje momenty. Po czerwonej kartce przejęliśmy kontrolę nad spotkaniem. Graliśmy z agresywnym i dobrze zorganizowanym przeciwnikiem. Zremisowaliśmy, jedziemy dalej. Teraz skupimy się na przygotowaniach do starcia z Wartą, które będziemy chcieli wygrać. Piast poprzez bezpośrednią grę przed przerwą zmuszał nas do przebywania w fazie bronienia. Grał agresywnie, wygrywał pojedynki, spychał nas w pobliże swojej bramki. Był to pewien problem, zbyt często nie oddalaliśmy tego zagrożenia od własnej bramki. Nie chcę oceniać indywidualnie zawodników, każdy ciężko pracuje na swoje szanse.
Zobacz też video





















