Zawodnicy Piasta nie wykorzystali szansy, by przeskoczyć kilka miejsc w górę tabeli. Przypomnijmy, że gliwiczanie prowadzili z zajmującym ostatnie miejsce w tabeli ŁKS Łódź 3:0, by zremisować 3:3. W piątek czeka ich prawdopodobnie najtrudniejszy wyjazd tej jesieni. Podopieczni Alexandra Vukovicia jadą bowiem do zespołu, który w tej rundzie nie stracił nawet punktu na własnym boisku.
Tą drużyną jest Jagiellonia Białystok. Bilans żółto- czerwonych u siebie jest imponujący. Składa się na to 7 zwycięstw na 7 rozegranych spotkań, 22 strzelone bramki i tylko 5 straconych. Nic więc dziwnego, że gospodarze piątkowego starcia reklamuje je pod hasłem „Bronimy Twierdzy Białystok”.
Nie tylko jednak zespół, który swoje mecze rozgrywa na stadionie, który może pomieścić 22 tysiące widzów dobrze gra u siebie. Również i na wyjeździe Jagiellończycy zdobywają punkty i łącznie mają ich na koncie 30, co daje im pozycję wicelidera PKO BP Ekstraklasy. Jest to niespodzianka, bo w poprzednich sezonach białostoczanie nie liczyli się w grze o wysokie cele. W kwietniu tego roku drużynę przejął Adrian Siemieniec i choć to mało znany szkoleniowiec, to potrafił odmienić oblicze zespołu. Jagiellonia nie tylko gromadzi punkty, ale też potrafi grać efektownie, strzelać bramki. Żadem mecz z ich udziałem w tej części sezonu nie zakończył się bezbramkowym remisem. W drużynie tej są indywidualności, jak choćby Bartłomiej Wdowik, autor 8 goli, czy Jesus Imaz, który czterokrotnie wpisał się na listę strzelców.
Jeszcze przed przerwą na reprezentację można by powiedzieć, ze Piast swojej szansy będzie szukać w solidnej grze obronnej. Trzy stracone gole w meczu z ŁKS Łódź pewnie jednak zachwiały pewność siebie, a na dodatek gliwiczanie będą musieli sobie radzić bez pauzujących za kartki Alexandrosa Katranisa i Grzegorza Tomasiewicza. Niepewny w tych ostatnich dwóch potyczkach był Jakub Czerwiński. W starciu z ŁKS-em kapitan Piasta wręcz zawalił jedną z bramek. W Jagiellonii też są problemy kadrowe, ale nie nie dotyczą one kluczowych graczy.
Pewnie jest więc, że drużynę Piasta czeka najtrudniejszy wyjazd w tej rundzie, ale zdaniem Roberta Kądziora – ojca Damiana, gliwiczanie nie są bez szans, a kibice zobaczą ciekawy mecz.
– Według mnie na pewno nie będzie remisu 0:0, bo Jagiellonia sobie po prostu na to nie pozwoli. Więcej przemawia za nią, jest rozpędzona, będzie miała wsparcie kibiców i postara się kontynuować serię zwycięstw. Tyle, że w piłce nie zawsze faworyt wygrywa. Piast będzie bardzo chciał jako pierwszy zdobyć punkty przy Słonecznej. Jaki będzie wynik? Powiem tak, więcej atutów jest po stronie Jagiellonii, ale zespołu z Gliwic nie można przekreślać. W każdym razie oczekuję ciekawego widowiska i wierzę, że się nie zawiodę – przewiduje Robert Kądzior w rozmowie z poranny.pl.
Damian Kądzior, aktualnie piłkarz Piasta Gliwice urodził się w Białystoku, tam zaczynał grę w piłkę i debiutował w zespole seniorów. To były jednak dość odległe czasy. Teraz już po raz kolejny wrócić do siebie, ale zagra w koszulce Piasta Gliwice. Spotkanie to zostanie rozegrane w piątek o godzinie 20:30.






















Niestety trzeba się liczyć z porażką. Wtedy w tabeli zrobi się nieciekawie.No a później mecz rundy z Puszczą.Nosz k..a kto by pomyślał.
Pomimo wszystko mam nadzieję iż przerwa na repre wybije Jagę z rytmu ,a nam uda się znaleść to małe coś dzięki czemu wygramy
A boisko oczywiście wszystko zweryfikuje