Dariusz Wdoczyk będąc trenerem Piasta, gdy jego drużyna miał problem ze zdobywanie bramek – powiedział „Dajcie mi choć pół napastnika”. Nie dostał, został zwolniony. Alexandar Vuković nie narzeka na brak napastników, choć wszyscy widzą, że w zespole aktualnie nie ma zawodnika, który potrafi znaleźć się w polu karnym i przyłożyć dobrze nogę.
Przed meczemz Koroną wypowiedział jednak zdanie, które pewnie też nie raz przypominane. „Jesteśmy za dobrzy, by przegrywać, a chyba za słabi by wygrywać”. To trafne określenie tego, co ostatnio prezentuje prowadzona przez niego drużyna. Gliwiczanie grają bardzo solidnie w defensywie. Lepiej nawet niż drużyny z pierwszej trójki, ale nie zdobywają bramek, a bez tego punktów nie będzie przybywać. Remis z Koroną był już dziesiątym w tym sezonie. Paradoksalnie, choć kielczanie byli niżej w tabeli a Piast grał u siebie, ze zdobycia tego punktu można być zadowolonym.
– O tym remisie nie możemy powiedzieć, że był dla nas pechowy. Jeśli o pierwszej połowie możemy powiedzieć, że zagraliśmy tak jak chcieliśmy, to o drugiej już nie. Nie byliśmy już tak solidną i dobrze grającą drużyną jak w poprzednich meczach. Więcej okazji miała Korona, choć może nie były to stuprocentowe sytuacje – ocenił Alexandar Vuković.
Szkoleniowiec nie krył też rozgoryczenia postawą swoich podopiecznych, szczególnie w kontekście gry w ofensywie.
– Mieliśmy na początku okazję, aby otworzyć wynik i mieć mecz pod kontrolą. To nie jest dla nas dobry rezultat, ale też nie zasłużyliśmy na coś więcej swoją postawą. Są kwestie do przemyślenia i będziemy starać się do właściwych wniosków – przyznał treenr Piasta.
Aktualnie w zespole Piasta brak jest zawodnika, który miałby fantazję i chęci, by samemu spróbować przechylić szalę. Wcześniej różnicę robił Kądzior, potem Pyrka, a jeszcze niedawno Ameyaw, co też zauważył Vuković.
– W takich meczach jak ten, aby wygrać trzeba czegoś więcej, nawet indywidualnych popisów. Próbowaliśmy grać skrzydłami, ale najlepsza sytuację mieliśmy po akcji środkiem, gdy Damian Kądzior wyszedł sam na sam. Nie jestem zadowolony z tego jak się prezentowaliśmy szczególnie w drugiej połowie. To po meczu z Górnikiem Zabrze było nasze najsłabsze spotkanie, szczególnie w tej drugiej połowie – zakończył szkoleniowiec niebiesko-czerwonych.






















Chyba na odwrót? W pierwszej połowie była laga Fero na uwolnienie i podania Dziku z Grzegorzem do nikogo, a dopiero od zejścia Chrapka coś tam zaczęliśmy próbować tworzyć na połowie Korony. Oczywiście za wyjątkiem hamulcowego którym standardowo był bezobjawowy talent Gabrysia.