W meczu kontrolnym rozegranym w sobotę Piast zremisował z Gieksą Katowice 2:2. Wszystkie cztery bramki padły po przerwie, ale najważniejszym wydarzeniem tego sparingu było pojawienie się na murawie. Tihomira Kostadinova. Macedończyk wrócił po kontuzji po ponad półtorarocznej przerwie.
Alexandar Vuković nie miał pełnego składu na to spotkanie. Czterech zawodników przebywa na zgrupowaniach kadry, Wilczek jest kontuzjowny, a jeszcze kilku innym szkoleniowiec dał po prostu odpocząć. W konsekwencji w tym meczu zagrało 15 piłkarzy. Trener Gieksy dał szansę zagrania 20 zawodnikom.
Pierwsza połowa przebiegała pod dyktando gliwiczan, którzy wypracowali sobie kilka dobrych okazji na objęcie prowadzenia, ale jak to też u niech często w tym sezonie bywa nie wykorzystali żadnej. Najlepszą chyba miał Szczepański, kiedy to będąc sam na sam trafił w bramkarza.
Drugą połowę Piast rozpoczął od kolejnych ataków. Dwie dobre okazje miał Ameyaw, ale też niezłymi interwencjami popisał się bramkarz z Katowic – Przemysław Pęksa. Gdy wydawało się, że gliwiczanie w końcu dopną swego, dwa ciosy wyprowadzili gospodarze. W 65. i 70. minucie dwukrotnie na listę strzelców wpisał się Sebastian Bergier. Najpierw po dobrze przeprowadzonej kontrze, a następnie po stałym fragmencie gry. Przy tym golu warto się na chwilę zatrzymać, bo było spore zamieszanie w polu karnym Piasta, dwukrotnie udanie interweniował Szymański, jednak przy trzeciej dobitce skapitulował. W takiej sytuacji Piast jeszcze w tym sezonie nie był, ani w meczach o punkty, ani w grach kontrolnych. Gliwiczanie mieli 20 minut na odrobienie strat. W 72 minucie na boisku pojawił się Kostadinov, co być może dodało skrzydeł gościom, bo w 78`minucie Kądzior ładnym strzałem zdobył kontaktowego gola. Trzy minuty później gliwiczanie wykonywali rzut rożny. W polu karnym zrobiło się zamieszanie, co wykorzystał Munoz doprowadzając do remisu. Na przechylenie szali na swoją korzyść zabrakło już czasu.
Takie sparingi niewątpliwie więcej dają drużynie niż łatwe wygrane. Nie usypiają bowiem czujności, a pokazują nad czym jeszcze trzeba pracować. W tym przypadku na pewno nad koncentracją, bo piłkarsko Piast był lepszy, ale gliwiczanie nie ustrzegli się błędów, które kosztowały ich utratę dwóch bramek. Alexandar Vuković bardzo liczy na Kostadinova, co nie raz podkreślał. W obecnej sytuacji, kiedy nie ma już możliwości dokonania transferów dodatkowy piłkarz wzmocni rywalizację i zwiększy pole manewru.
Katowice (Stadion Miejski) – 14.10.023, 11:00 –
GKS Katowice – Piast Gliwice 2:2 (0:0)
Bramki:
1:0 – 67`Sebastian Bergier
2:0 – 70`Sebastian Bergier
2:1 – 79` Damian Kądzior
2:2 – 82` Miguel Muñoz
Piast Gliwice: Karol Szymański – Tomasz Mokwa, Miguel Muñoz, Jakub Czerwiński (46 Grzegorz Tomasiewicz), Jakub Holúbek – Damian Kądzior, Tomáš Huk, Filip Karbowy, Miłosz Szczepański (72 Tihomir Kostadinov), Serhij Krykun (46 Oskar Leśniak) – Jorge Félix (46 Michael Ameyaw).
GKS Katowice: (I połowa) Przemysław Pęksa – Dawid Brzozowski, Aleksander Komor, Arkadiusz Jędrych, Grzegorz Janiszewski, Marcin Wasielewski – Adrian Błąd, Oskar Repka, Shun Shibata, Christian Alemán – Mateusz Mak. (II połowa) Patryk Szczuka – Kacper Pietrzyk, Bartosz Jaroszek, zawodnik testowany, Grzegorz Rogala, Adrian Danek – Mateusz Marzec, Shun Shibata, Rafał Figiel, Jakub Arak – Sebastian Bergier.























Brawo za powrót na boisko Tiho. Niestety w obliczu braku planu B, a czasami i C na skuteczną grę bez wysokiej 9 jeden dp więcej w kadrze niewiele zmieni.
Sir Alex Ferguson zmartwychwstał.
A kiedy zmarł?
Oglądałem mecz na żywo i wynik szczęśliwy dla cyganów. Piast prowadził grę, widać było różnicę poziomu. Te dwie bramki dla GieKSy dość niespodziewane. Ale solidna z nich ekipką i ogólne mecz oglądało się dobrze. Z paprykarzami będzie trudno, bo są chyba w najlepszej formie w historii.
Tiho to nie jest żaden dp.A w momencie kontuzji to był absolutnie podstawowy gracz.Mamy trochę farta że gramy z Pogonią po przerwie na kadrę.Takie coś wybija z rytmu a byli w dużym gazie.