Drużyna Piasta wreszcie zainkasował a trzy punkty. Było to jednak dopiero drugie zwycięstwo w sezonie. Gliwiczanie o tyle poprawili swoją sytuację w tabeli, że odskoczyli od strefy spadkowej i przez to z większym spokojem będą mogli przygotowywać się do kolejnego meczu.
Starcie z Widzewem było efektowne dla kibiców, bo padło 5 bramek. Był też rzut karny i jeszcze kilka sytuacji. Pod względem czysto sportowym oba zespoły jednak popełniły sporo błędów, ale dla zawodników z Okrzei ma to mniejsze znaczenie, bo wygrali. Szczególnie zadowolony po tym meczy był Serhij Krykun, który rozegrał chyba najlepszy mecz w Ekstraklasie w swojej karierze. Ukrainiec zdobył dwa gole, a po faulu na nim podyktowany był rzut karny.
– Indywidualnie jestem zadowolony, ale ta wygrana to przede wszystkim wielka zasługa całej drużyny, bo ciężko pracowaliśmy od samego początku w defensywie. Wykreowaliśmy dobre sytuacje. Przy pierwszej i drugiej bramce otrzymałem świetne podania od moich kolegów. Cieszymy się z trzech punktów. Mam nadzieję, że ta seria zwycięstw właśnie się zaczęła – powiedział po meczu Krykun.
Bardzo dobre zawody rozegrał też Grzegorz Tomasiewicz, co cieszy, bo w poprzednich spotkaniach nie był aż tak widoczny. W tym meczu zaliczył kapitalną asystę i też dużo pracował zarówno w defensywnie i ofensywie. Najbardziej jednak pomocnik był zadowolony z wygranej.
– Od pierwszego gwizdka dobrze wszedłem w mecz, dobrze się czułem. To spotkanie było dla mnie ważne, bo wiedziałem, że stać mnie na więcej niż w poprzednich kolejkach. Cieszę się, że dochodzą do tego liczby w postaci asyst. Cieszę się również, że udało nam się wygrać ten mecz, strzelić trzy gole i rozpocząć budowanie serii. Nie przegraliśmy kolejnego spotkania u siebie i gramy dalej.
Diametrialne inne nastroje panowały pod szatnią Widzewa. Łodzianie bowiem nie musieli przegrać tego meczu, gdyby wykorzystali wszystkei swoje sytuacje.
– Nasi rywale pokazali się z dobrej strony, ale my nie byliśmy słabsi. Dobrze zaczęliśmy mecz, lecz to Piast strzelił gola jako pierwszy i miał dobre dziesięć-piętnaście minut. W drugiej połowie również dobrze zaczęliśmy, zdobyliśmy bramkę i walczyliśmy do końca. Popełniliśmy błędy, jednak musimy wyciągnąć z nich wnioski, aby wygrać następne spotkanie – powiedział Juan Ibiza.
W samej końcówce widzewiacy napędzili stracha gospodarzom, a konkretnie zrobił to Imad Rondić, który w doliczonym czasie gry zdobył kontaktowego gola.
– Oczywiście, że czuję się dobrze strzelając gole, ale jeszcze lepiej smakują one, gdy wygrywasz, bo wtedy możesz cieszyć się w pełni z trafienia razem z drużyną – przyznał strzelec bramki dla łodzian.
W następnej kolejce Piasta zagra na wyjeździe z Zagłębiem Lubin, a Widzew podejmować będzie Stal Mielec. Łodzianie powinni mieć teoretycznie łatwiej o punkty, bo zagrają u siebie.
Opracowanie: piast.gliwice.pl
Cyt za: piast-gliwice.eu/widzew.com





















