Wieczysta – Piast, pod szatniami

Drużyna Piasta ma za sobą udany mecz w Pucharze Polski. Gliwiczanie wysoko pokonali Wieczystą Kraków 4:0. Gdyby ktoś kierował się tylko poziomem rozgrywkowym to pewnie by stwierdził, że taki wynik można było przewidzieć.

Gdy jednak popatrzy się na kadrę klubu trzecioligowca, to już na ten wynik można spojrzeć jako na efektowne zwycięstwo nad mocnym przeciwnikiem.

Cieszymy się ze zwycięstwa i awansu. Uczulaliśmy się wzajemnie, że mecze Pucharu Polski są pełne niespodzianek. Spotkaliśmy się z zespołem z niższej ligi, ale nazwiska zawodników z tej drużyny budzą respekt, dlatego nie było mowy o lekceważeniu. Spełniliśmy podstawowy warunek. Na co dzień gramy na trochę innej intensywności i innym poziomie, co pozwoliło nam przeważać w tym spotkaniu i zasłużenie wygrać – tak podsumował występ swoje drużyny Alexandar Vuković.

Szkoleniowiec nie zdecydował się od początku wystawić składu znanego z ekstraklasowych boisk, ale też nie można powiedzieć, ze grały rezerwy. Zarówno w pierwszej, jak i drugiej połowie to Piast był zespołem dyktującym warunki.

– Zależało nam na awansie i ten cel zrealizowaliśmy. Trzeba było podejść strategicznie, jeśli chodzi o skład, bo w piątek gramy następne spotkanie i w ciągu sześciu dni zagramy trójmecz. Mimo to, wyszliśmy mocnym składem, a kilku zawodników wykorzystało swoją szansę. Teraz mamy dwa kolejne spotkania przed przerwą na kadrę – tłumaczy szkoleniowiec.

To już jest historia. Juzw piątek Piast zagra mecz w Ekstraklasie, a punkty gliwiczanom są potrzebne jak rybie woda.

– Piątkowy mecz z Widzewem jest dla nas bardzo ważny, bo gramy u siebie. Brakuje nam punktów i wiem, że stać nas zdecydowanie na więcej i chcemy to udowodnić – przekonuje Vuković.

Zadowolony po tym emczu może być też Damian Kądzior, który wreszcie wpisał się na listę strzelców. Ostatni raz zdarzyło mu się to w lutym br.

– Często się mówi, że to są trudne mecze. Tak też było i w tym przypadku Fajnie, że strzeliliśmy bramkę w 5. minucie. Do 30. minuty dobrze wyglądała nasza gra. Wieczysta jest dobrym zespołem jak na trzecią ligę. Są tu zawodnicy, którzy grali na poziomie Ekstraklasy lub nawet wyżej. Pod koniec pierwszej połowy oddaliśmy trochę inicjatywę. Powiedzieliśmy sobie w szatni, że musimy strzelić gola żeby zamknąć ten mecz. Strzeliliśmy jedną, drugą, a później trzecią i czwartą bramkę. Cieszy to, że przechodzimy do dalszej rundy. Trzeba sobie powiedzieć, że dla zespołu z Ekstraklasy jest to obowiązek – słusznie zauważa Kądzior.

Przełamał się też Jorge Felix

– Patrząc na wynik spotkania mogłoby się wydawać, że wygrana przyszła nam to łatwo, ale tak nie było. Ciężko na to pracowaliśmy. Po przegranej w lidze potrzebowaliśmy tego zwycięstwa. Dodaje nam to pewności siebie przed meczem, który zagramy w piątek przed własną publicznością – podkreśla Hiszpan

Swojego premierowego gola w oficjalnym mecuz zdobył też Miłosz Szczepański.

– Myślę, że dobrze się zaprezentowaliśmy. Naszym celem był awans i uważam, że zrobiliśmy to w dobrym stylu. Wieczysta ma dobrych zawodników, ale my też mamy w zespole dużą jakość i dzisiaj byliśmy zdecydowanie lepsi – zaznaczył pomocnik Piasta.

Rozczarowany wynikiem i graą swoje drużyny natomiast był Sławomir Peszko
– Wynik 0-4 boli drużynę i mnie. Nie tak, to sobie wyobrażaliśmy. Zrobiliśmy dziewięć zmian w składzie. Nie chciałem nikogo 'wpuścić na minę’, ale chciałem, aby zawodnicy byli gotowi na ligę. Jakość Piasta była wyższa o jeden czy dwa poziomy, ale nie do końca przyjmujemy taki wynik przez błędy i bramki jakie straciliśmy – ocenił trener Wieczystej.

Piast swój następny mecz rozegra już w piątek. Gliwiczanie na stadionie przy ul Okrzei podejmować będą Widzew Łódź. Początek spotkania przewidziano na godzinę 20:30.

Opracowanie: piast.gliwice,pl
Cyt za: piast-gliwice.eu
Foto: gazetakrakowska.pl (zobacz galeri zdjęć)

0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze