Górnik wszedł w ten sezon jeszcze gorzej niż Piast, bo zabrzanie przegrali dwa pierwsze mecze tracąc cztery bramki i nie strzelając żadnej. W starciu z Piastem udało się zachować czyste konto, ale tez nic nie wpadło. Mimo tego Jan Urban był zadowolony z postawy swojego zespołu.
– Chcieliśmy zrobić kolejny krok do tego, by udowodnić, że drużyna zrobiła progres i wydaje mi się, że tak właśnie było. Przynajmniej do momentu otrzymanie czerwonej kartki czułem, że to my jesteśmy bliżsi strzelenia bramki. Szkoda sytuacji Yokoty, bo to była znakomita okazja. Po tej czerwonej kartce trzeba było zostawić mnóstwo zdrowia, aby utrzymać ten wynik i to nam się udało. Nie zasłużyliśmy na porażkę i sami będziemy się jeszcze zastanawiać czy możliwe było zwycięstwo, gdybyśmy grali do końca w pełnym składzie – powiedział szkoleniowiec zabrzan.
Kluczowym momentem, który zadecydował o tym, ze Górnik stracił szansę na leszy wynik była czerwona kartka dla Kryspina. Po tej sytuacji Piast przejął inicjatywę i był bliski przechylenia szali na swoją korzyść. Z decyzją sędziego nie mógł się pogodzić trener Górnika.
– Uważam, że Kryspin nie powinien dostać pierwszej żółtej kartki. Druga kartka to był już ewidentny faul. Kryspin potrzebuje teraz od nas wsparcia i zaufania. W takich sytuacjach, kiedy dochodzi do boiskowych spięć zawodnicy rosną i pokazują, że gramy na naszych warunkach. Lubię takie sytuacje, bo to pokazuje, że zespół jest zgrany – ocenił szkoleniowiec.
Zdaniem wielokrotnego reprezentanta Polski jego drużynie brakuje zwykłego cwaniactwa.
– To prawda i nie mówię tylko o tym meczu, ale też o innych spotkaniach. Brakuje nam trochę takiego boiskowego cwaniactwa. Powiedziałem już o tym oficjalne chłopakom w szatni. – przyznał Jan Urban.
Zobacz zapis konferencji prasowej





















