Drużyna Piasta pokonując Widzew Łódź przedłużyła serię zwycięstw do pięciu. Po raz ostatni taki wynik udało się gliwiczanom osiągnąć w Ekstraklasie w sezonie mistrzowskim (2018/19), a miało to miejsce także w rundzie rewanżowej.
W tej kampanii gliwiczanie walczą o trochę inne cele, ale już nikt nie narzeka na grę i wyniki. Po efektownym zwycięstwie nad Widzewem 3:2 gliwiczanie umocnili się na szóstej lokacie, a mogą być jeszcze wyżej.
– Jestem zadowolony z końcowego rezultatu i ze zdobytych trzech punktów. Naszą radość trochę zamazuje końcówka spotkania. Natomiast do 70 minuty rozgrywaliśmy świetny mecz. Prowadziliśmy 3-0 przy takiej publiczności i na trudnym terenie. Wszystko było na bardzo wysokim poziomie, czyli to, jak wyglądaliśmy, jaką mieliśmy kontrolę nad spotkaniem, a przede wszystkim skuteczność – podsumowuje Jakub Czerwiński.
Dla Jorge Felixa był to wyjątkowy mecz. Hiszpan bowiem zaliczył swój setny występ w barwach Piasta Gliwice (liga +puchary). Nie okrasił go golem ani asystą, ale był mocnym punktem zespołu.
– Rozmawiałem z Tomem, że ten mecz będzie dla mnie szczególny. Jestem szczęśliwy, że wybiło moje setne spotkanie w barwach Piasta, a jeszcze dodatkowo wygraliśmy. Bardzo się cieszę, że jestem w Gliwicach. Co prawda, nie gram tak, jak dwa lata temu. Niemniej jestem zadowolony, że tutaj jestem i mogę grać z tą drużyną – powiedział po zakończonym spotkaniu Felix.
Takie spotkania na długo pozostaną w pamięci kibiców obu drużyn. Widzew bowiem przegrywał 0:3, by w ostatnie fazie meczu zdobyć dwa gole i być blisko wyrównania. Z drugiej strony Piast mógł strzelić czwartą bramkę i tym samym mocniej przypieczętować wygraną.
– To był bardzo dobry mecz w naszym wykonaniu, zwłaszcza pierwsze 70 minut. Końcówka była już szalona, a doping pomagał gospodarzom. Próbowaliśmy się bronić najlepiej jak umieliśmy. Nasz wysiłek się opłacał. Zdobyliśmy trzy punkty i to dla nas jest najważniejsze – przekonuje Hiszpan.
Piast jest rewelacją wiosny. Gliwiczanie zdobyli tylko 1 punkt mniej niż Raków. To m.in. dzięki świetnej formie Grzegorza Tomasiewicza, który w łodzi zdobył swojego trzeciego gola w tym sezonie.
– Do straconej bramki dominowaliśmy na boisku. Byliśmy zdecydowanie lepszym zespołem i stwarzaliśmy sobie więcej sytuacji podbramkowych.. Pierwsza stracona bramka dała przeciwnikowi tlen, a nie powinna. Zwycięzców jednak się nie sądzi i wygraliśmy zasłużenie – przekonuje Tomasiewicz.
Widzew świetnie spisywał się jesienią, wygrywając kolejne mecze, ale jeszcze bardziej imponują fani tej drużyny. Na każdym domowym spotkaniu bowiem jest komplet widzów, a stadion może pomieścić ich 17 tysięcy. Przy takiej publiczności ciężko się gra rywalom, tym bardziej cieszy wygrana Piasta.
– Wiadome było to, że Widzew będzie na nas naciskał przy takiej publice. Cieszmy się z tego bardzo ważnego zwycięstwa. Gramy dalej i pracujemy ciężko. Skupiamy się już na kolejnych spotkaniach. W każdym meczu zdobywajmy trzy punkty, a wszystko będzie dobrze – zaznacza Grzegorz Tomasiewicz.
Powodów do zadowolenia natomiast nie mieli łodzianie. Porażka z Piastem bowiem wykluczyła ich z gry o czołowe lokaty.
– Na pewno nie pomaga to, że tracimy gola już w pierwszych minutach. Przeciwnicy grają wtedy bowiem bardzo mądrze, ustawiając się w środku boiska, spychając nas do boku i zmuszając do strat. To powtarza się już któryś mecz z rzędu. Najgorsze jest to, że później po stratach w wyprowadzeniu piłki tracimy bramki. Później zaczęliśmy grać prościej, dzięki czemu tworzyliśmy sobie okazje. Piast grał tak cały mecz i w pierwszej połowie wyglądał od nas zdecydowanie lepiej, bo często odbierał nam piłkę. Dzisiaj piłka po stracie rywala zostawała na naszej połowie i zespoły, które tu grają z tego żyją – analizował Bartłomiej Pawłowski, najskuteczniejszy zawodnik Widzewa.
Złości nie krył też Juliusz Letniowski, strzelec pierwszej bramki dla Widzewa.
– Jesteśmy wściekli, bo pierwsza runda wyglądała o wiele lepiej. Teraz trochę nam nie idzie, ale zostało jeszcze kilka meczów, więc musimy wyciągnąć wnioski i zacząć punktować. Następne mecze z pewnością nie będą łatwe i będzie ciężko, ale wierzę, że pokażemy się z jak najlepszej strony i w końcu wygramy – podsumowuje pomocnik łodzian.
Piast w następnej kolejce podejmować będzie Pogoń Szczecin, a więc drużynę, która również jest w bardzo dobrej formie. Widzew natomiast zagra na wyjeździe z Zagłębiem Lubin.
Opracowanie: piast.gliwice.pl
Cyt. za: piast-gliwice.eu/ widzewtomy.net






















Pełne trybuny, doping, oprawa. Piłkarze Piasta mogli się poczuć jak Legia, Lech czy Ruch. Oby doczekali się tego na naszym obiekcie. Fajnie też, że znalazło się miejsce także dla kibiców z Gliwic. A teraz wszyscy na Pogoń. To może być jeden z ciekawszych meczów tej wiosny. Hej Piast!