Piast Gliwice ma za sobą już trzy mecze z drużynami, które zajmują pierwsze trzy lokaty w tabeli. Z tej trójki najbliżej wygranej podopieczni Alexandra Vukovicia byli w spotkaniu z Lechem Poznań. Piast długo prowadził w tym meczu 1:0, ale ostatecznie nie zdołał utrzymać tego bardzo korzystnego dla siebie wyniku w trzeciej minucie doliczonego czasu gry. Gdy traci się gola i punkty w takiej sytuacji to można mówić o dużym niedosycie.
– Boli nas stracona bramka pod koniec spotkania. Moglibyśmy zdobyć trzy punkty, zabrakło niewiele. Musimy jednak szanować ten jeden punkt. Przed nami kolejne mecze, podczas których będziemy dalej walczyć – zapowiada Alex Sobczyk, który na murawie pojawił się w drugiej połowie.
Obie drużyny miały problem ze stwarzaniem sobie sytuacji bramkowych, a jedną z przyczyn była nierówna murawa, która bardziej przeszkadzała Lechitom. Gol dla Piast padł po rzucie karnym, ale nie bezpośrednio. Filip Bednarek najpierw obronił strzał Patryka Dziczka, potem nogą odbił pierwszą dobitkę, ale jeszcze do piłki dopadł Michał Chrapek, który umieścił już futbolówkę w bramce.
– Dużo działo się podczas tej sytuacji. Można powiedzieć, że pobiegłem w ciemno, a piłka spadła w moim kierunku. Pozostało mi tylko dołożyć nogę i wykończyć – przyznaje piłkarz Piasta.
Straty bramki w ten sposób nie mógł przeboleć Filip Bednarek.
Starałem się pomóc drużynie, bo zarówno karny, jak i dobitka została przeze mnie odbita, ale później muszę już liczyć na kolegów. Zabrakło asekuracji, ale nie traktujmy tego jako wylania żółci – komentował bramkarz Lecha na oficjalnej stronie Lecha.
Chrapka miał pilnować Bartosz Salomon, który jednak „przysnął” w tej sytuacji
– Duży mój błąd, skupiłem się bardziej na tym, żeby za szybko nie wbiec w pole karne, a niestety po strzale niewytłumaczalnie mnie „odcięło” i stanąłem jak słup. Biorę to na siebie, mogłem pomóc drużynie – stwierdził Salamon.
Goście wyrównali w 93 minucie po ładnym strzale zza linii pola karnego Niki Kwekweskiriego. Najbliżej Gruzina w tym momencie byli Patryk Dziczek i Tom Hateley, obaj jednak nie zdążyli w porę zablokować strzału zawodnika Lecha.
– Kiedy tracisz gola tak późno, to czujesz się bardzo zawiedziony. Pracowaliśmy ciężko przez cały mecz, graliśmy solidnie i kompaktowo w obronie. Nie dawaliśmy przeciwnikowi dochodzić do sytuacji i dobrze wykonywaliśmy założenia taktyczne przygotowane na to spotkanie. Utrata bramki w ostatniej minucie była bardzo frustrujące i trudna. Bardzo chcieliśmy zgarnąć trzy punkty, ale nie było to nam pisane – tak ocenił wynik tego meczu Anglik.
Oprócz tej sytuacji Lech nie stworzył sobie innej, tak dobrej okazji. Gdyby nie błąd Dziczka w pierwszej połowie to poznaniacy nie zagroziliby w ogóle bramce pilnowanej przez Frantiska Placha i zdaniem Chrapka nie był to przypadek, że goście nie potrafili zdziałać coś więcej w tym spotkaniu.
– Przed meczem mieliśmy plan, żeby zagrać wysoko i agresywnie. Myślę, że dłuższymi fragmentami to nam się udawało. Bramka po 90. minucie boli, ale musimy to przetrawić. Wyciągamy wnioski i pracujemy dalej – zapowiada pomocnik Piasta.
Następna okazja do zgarnięcia trzech punktów dla gliwiczan będzie w niedzielę 19 marca. Piast zmierzy się z Miedzią Legnica. Będzie to spotkanie wyjazdowe.
Cyt za: piast-gliwice.eu/Lech Poznań






















Cieszę się, że szanujemy punkty, i że będziemy wyciągać wnioski. Byliśmy w tym meczu lepsi, a po tej całej analizie, powinniśmy wyjść na Miedź po zwycięstwo. Innej zdobyczy niż 3 punkty nie powinniśmy szanować.
3 punkty, to raczej naturalne podejście. Mam wrażenie , że mentalnie się podnosimy- na zasadzie ..jednak można grać inaczej w piłkę niżeli dotychczas. Ograć Miedź , to po prostu obowiązek!