Gdy Piast po raz pierwszy awansował do Ekstraklasy gliwiczanie swoje mecze musieli rozgrywać w Wodzisławiu Śląskim. Cieszono się, gdy frekwencja przekraczała dwa tysiące widzów. Zazwyczaj jednak na trybunach zasiadało mniej niż tysiąc kibiców.
Po powrocie na Okrzei tych fanów nie było dużo więcej. Sytuacja zmieniła się, gdy oddano do użytku nowy stadion. Na początku działał efekt nowości, ale szło to też z wynikami. Piast wtedy wygrywał mecz za meczem by z hukiem wygrać I ligę i wrócić do Ekstraklasy. Potem było drugie miejsce, mistrzostwo Polski i trzecia lokata. Z frekwencją jednak był coraz większy problem. W zasadzie tylko na decydujące mecze stadion wypełniał się do ostatniego miejsca. Pandemia również zrobiła swoje. Część kibiców wykupiła telewizyjne abonamenty i nie wróciła już na stałe na trybun. Słaba gra w rundzie jesiennej w tym sezonie jeszcze pogorszyła frekwencję.
Takich problemów nie mają w Chorzowie, choć Ruch w tej rundzie ma wszystkie swoje mecze rozgrywać na stadionie w Gliwicach. Nie była to dobrowolna decyzja, ale konsekwencja tego, że na chorzowskim obiekcie skorodowało oświetlenie i trzeba je wymienić. Władze Ruchu dogadały się z włodarzami Piasta na wynajem obiektu przy Okrzei i choć nie jest to za darmo to okazuje się, że klub z Cichej na tym nie traci, a nawet i zarobi.
Przypomnijmy, że chorzowianie za wynajem stadionu płacą 100 tys. zł za jeden mecz. Na ten moment koszt ten pokrywa klub, ale docelowo miasto Chorzów ma za to zapłacić. Okazuje się też, że zyski z dnia meczowego niekoniecznie muszą być mniejsze niż w Chorzowie, dlatego, że kibicom „Niebieskich” nie przeszkadza to, że muszą na mecze jeździć po 20-30 km, a może nawet i więcej. Podczas ostatniego meczu rozgrywanego w Gliwicach na trybunach zasiadło 9285 widzów. To mniej więcej tyle, ile też w tym sezonie przychodziło na Cichą, a ceny biletów wcale nie są niskie jak na I ligę. Np. na sektory A i B bilet normalny kosztuje 60 zł. Na sektory C,D,T i U 30 zł, a na pozostałe 25 zł.
Ruch rozprowadził przed tym sezonem około 3 tys. karnetów, a to oznacza, że może sprzedać około 6 tys. jednorazowych wejściówek. Jeśli weźmiemy pod uwagę, że są jeszcze bilety ulgowe i szkolne to średnia wpływu z biletów wyniesie około 150 tys. złotych za 1 mecz.
Dochód z dnia meczowego to jednak nie tylko wpływy z karnetów. To także sprzedaż gadżetów czy reklam na konkretne spotkanie. Ruch też oczywiście ma dodatkowe koszty jak choćby podstawiane autokary, koszty więc wpływ netto do klubowej kasy będzie mniejszy, ale biorąc pod uwagę to, że miasto Chorzów odda pieniądze za wynajem stadionu w Gliwicach to przy Cichej i tak będą do przodu.
Można by więc powiedzieć, że wszyscy robią na tym dobry interes, gdyby nie to, że bardzo cierpi murawa i nie wiadomo czy przetrwa tę część sezonu. Może się bowiem okazać, że latem będzie trzeba ją wymienić i tu rodzi się pytanie ile to będzie kosztować i kto za to zapłaci: Piast S.A., miasto Gliwice czy Chorzów?
Bez względu jednak na te dywagacje, niewątpliwe włodarze Piasta z zazdrością spoglądają na trybuny podczas spotkań Ruchu, które po prostu są wypełnione po brzegi, a atmosfera jest prawdziwe ekstraklasowa, choć to I liga. W Gliwicach nawet na mecz z Legią Warszawa stadion wypełnił się ledwie w połowie, a pojedynek z Cracovią zobaczyło trochę powyżej 3 tysięcy kibiców…
Czytaj też: Drużyny wygrywają, murawa cierpi
Opracowanie: piast.gliwice.pl























Frekwencja jest jaka jest i nie ma co nad tym płakać
Błędów po drodze popełniono sporo i to po każdej stronie
Co się tyczy frekwencji , to złożyło się na to kilka sytuacji. Najbardziej zaszkodził sam Żelem który odrazu po zdobyciu majstra podniósł ceny o prawie 100procent, w efekcie czego frekwencja spadała na łeb, na szyję i tego trendu nie dało się odwrócić mimo znacznych obniżek. Bo łatwiej coś zepsuć niż naprawić. Poważnie -murawę ,może wymieni się latem?!! Oby nie okazało się ,że w połowie marca, stadion nie zostanie dopuszczony do meczów o punkty ze względów regulaminowych dot płyty boiska!!!!
Ceny na pierwszoligowy Ruch podobne do naszych co nie przeszkadza im w zapełnieniu stadionu. A u nas w zeszłym sezonie walka do końca sezonu o miejsce w pucharach a srednia na mecz 3,5 tyś. A teraz marudzenie że zespół gra słabiej i frekwencja spadła do 3 tyś. na mecz. Gdzie przeważnie co najmniej 20% tej frekwencji to goście. Dramat to mało powiedziane.