W najbliższy weekend stadion na stadionie przy ul Okrzei odbędą się dwa mecze pod rząd. W sobotę Piast podejmować będzie tam Cracovię, a w niedzielę Ruch Chorzów zmierzy się ze Stalą Rzeszów. Takiej sytuacji jeszcze na tym obiekcie nie było.
O tym, że murawa na stadionie przy ul Okrzei nie należy do najlepszych wiadomo nie od dziś. W klubie szukano różnych rozwiązań, ale nie pomagała zmiana opiekunów (gospodarzy) murawy ani wynajmowanie kolejnych firm do jej renowacji. Na przełomie 2019/20 roku najpierw wymieniono jej część, a w lipcu 2020 roku dokonano już całkowitej renowacji płyty boiska. Niestety radość z idealnie równej płyty nie trwała długo. Już w poprzednim roku jej stan pogorszył się, a teraz pewnie zostanie już całkowicie zdegradowana, bo w przeciągu najbliższych tygodni zostanie tam rozegrana rekordowa liczba spotkań.
Najbliższy weekend będzie prawdziwych wyzwaniem dla greenkeeperów, jak teraz są nazywani pracownicy pielęgnujący murawy. Najpierw w sobotę na Okrzei zagra Piasta. Mecz ten zakończy się około godziny 17:00, a już w niedzielę o 12:40 na płytę boiska wejdą piłkarze Ruchu Chorzów i Stali Rzeszów. Pracownicy będą więc mieli tak naprawdę tylko kilkanaście godzin, by doprowadzić murawę do użytku. Na dodatek na weekend zapowiadane są opady deszczu ze śniegiem.
Dziwna to sytuacja, bo terminarz znany był wcześniej i meczu Ruchu można było przesunąć np. na środek tygodnia. Czy to by pomogło, to nie wiadomo, ale na pewno byłby więcej czasu na pracę. W tej sytuacji, aby móc rozegrać mecz do walki zostały rzucone wszystkie siły.
– Nad stanem murawy pracują nie tylko gliwiczanie, ale także ludzie z chorzowskiego MORiS-u, zgodnie z umową wynajmu stadionu – mówi Tomasz Ferens, rzecznik Ruchu. – Wspólnie między innymi dosiewamy trawę, starając się, aby oba zespoły miały jak najlepsze warunki. Mamy jednak świadomość, że problemy będą się pogłębiać po każdym meczu – przyznaje rzecznik klubu z Chorzowa.
Zazwyczaj własny stadion jest atutem dla gospodarzy. W przypadku Piasta to jednak nie działa. W tym sezonie gliwiczanie więcej punktów przywieźli z boisk rywali. Trudno jednak, aby było inaczej, skoro drużyna ma zakaz wstępu na płytę boiska.
– W tym roku zespół jeszcze ani razu nie trenował na głównej płycie – przyznaje rzecznik Piasta, Karol Młot w rozmowie z Dziennikiem Zachodnim.
W zasadzie na każdej konferencji prasowej o stan murawy pytany jest trener Piasta. Po meczu z Legią szkoleniowiec przyznał, że spodziewał się pytania co sądzi o tym, że w przeciągu dwóch dni zostaną rozegrane tam dwa spotkania.
– Nie jestem greenkeeperem, tylko trenerem piłki nożnej. Mogę powiedzieć tylko tyle, że oszczędzamy to boisko maksymalnie. W listopadzie tylko raz wyszliśmy na murawę przed meczem z Lechią Gdańsk i zagraliśmy z Jagiellonią i to jest wszystko co możemy zrobić. Z Legią to było nasze drugie wejście na murawę w tym roku – mówi Alexandar Vuković, ale też po raz kolejny dodał – Podejmując inną drużynę, to mamy takie same warunki jak przeciwnik – podkreślił.
Eksperci twierdzą, że na takiej murawie łatwiej się bronić niż atakować, a Piast musi zdobywać punkty jeśli chce się utrzymać w Ekstraklasie. Miejmy nadzieję, że maju nie będziemy pisać, że Piast spadł do I ligi przez kiepską murawę.
Opracowanie: piast.gliwice.pl/Dziennik Zachodni























Nie mam nic do Ruchu Chorzow ani do tego, ze trzeba pomagac, ale uwazam, ze w takim momencie, gdzie potrzebujemy punktow, gramy o utrzymanie, potrzebujemy odpowiednich warunkow do prowadzenai gry powinno sie wszystko robic, zeby druzynie pomagaly sciany. A tutaj atutu wlasnego boiska nie ma!
Nie dosc, ze druzyna w normalnych warunkach ma problemy ze zdobywaniem bramek i punktow, to na domiar tego murazw tego napewno nie ulatwia, bo ktos gdzies w kierownictwie klubu i zarzadzie miasta uznal co innego.