Piast – Jagiellonia, Vuković i Stolarczyk o meczu

Miały być trzy punkty i odskok od strefy spadkowej, a jest jeden. Stało się tak, bo Piast tylko zremisował z Jagiellonią Białystok 1:1 na inaugurację rundy rewanżowej. Całe spotkanie przebiegało pod dyktando gliwiczan, ale w piłce nożnej, aby wygrać, trzeba strzelić jedną bramkę więcej od rywali.

– Ten wynik i 1 punkt nas nie zadowala, biorąc pod uwagę przebieg tego spotkania. Byliśmy drużyną, która zrobiła zdecydowanie więcej, żeby ten mecz wygrać – tak ocenił ten wynik Alexandar Vuković.

Gliwiczanie od początku dyktowali warunki i stwarzali sobie sytuacje, których jednak nie potrafili zamienić na bramkę, czego nie mógł odżałować trener Piastunek.

– Wcześniej mieliśmy problem ze stwarzaniem okazji, ale podczas tego spotkania, z tego co widziałem, to oddaliśmy około osiemnaście strzałów, z czego 5-6 było bardzo groźnych. Dodatkowo trafiliśmy w słupek i poprzeczkę – kręcił głową Vuković.

Niewątpliwie na plus można drużynie z Okrzei zaliczyć to, że szybko odpowiedziała bramką na gola rywali. Na minus – niewykorzystanie kolejnych sytuacji.

– Na pewno bardzo pozytywna była postawa drużyny po bramce dla rywali. Gola zdobyliśmy po ładnej akcji. W drugiej połowie byliśmy zespołem, który dyktował warunki na boisku. Po bramce na 0-1 stworzyliśmy 3-4 sytuacje stuprocentowe i jedną wykorzystaliśmy. Pod tym względem szanuję ten zdobyty punkt, który mimo wszystko był wywalczony determinacją i grą niezależną od okoliczności – podsumowuje szkoleniowiec gliwiczan.

Maciej Stolarczyk
Maciej Stolarczyk – Piast Gliwice

Jagiellończycy przed spotkaniem z Piastem mieli na koncie 18 punktów, gliwiczanie o dwa mniej. W przypadku zwycięstwa przeskoczyliby więc białostoczan w tabeli, a tego najbardziej obawiał się Maciej Stolarczyk

– Zdawaliśmy sobie sprawę z tego, że Piast jest za nami i depcze nam po piętach. Wiedzieliśmy, że nie tracą wielu bramek po przejęciu zespołu przez trenera Aleksandra Vukovicia. Był to trudny przeciwnik do „ugryzienia” i nie ukrywam, że żałuję momentu, w którym straciliśmy gola i w nasze szeregi wdarła się nerwowość – przyznał szkoleniowiec „Jagi”.

Ostatecznie jednak trener stwierdził, ze w sytuacji jaka jest jego drużyna ten wynik jest dla białostoczan korzystny, ale liczył na więcej.

– Myślę, że spory wpływ na naszą postawę miał fakt, że cały czas trenujemy na sztucznej nawierzchni, a ta murawa była zupełnie inna. To nie pomagało nam w kreowaniu sytuacji, ponieważ tak naprawdę w drugiej połowie nie mieliśmy zbyt wielu szans. W doliczonym czasie gry Piast miał piłkę meczową, ale na nasze szczęście nie padł gol. Wywozimy jeden punkt i nie jestem zadowolony, ponieważ przyjechaliśmy tutaj wygrać, ale szanuję ten rezultat.

Opracowanie: piast.gliwice.pl
Cyt za: piast-gliwice.eu

2 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
Bynio

Lechia-Wisła P. 1:0

orion

Ok to ja napiszę tak. Po tej kolejce ,wynikach, patrząc na sytuację w klubie to ręce mi opadają i ja powoli przestaje wierzyć w utrzymanie pomimo niezłej gry dziś.Liczac naszą grę w ex różne rzeczy się działy ale takiego bagna nie było.Jak to jest możliwe że my wychodzimy na mecz bez zmiennika dla jedynego napastnika? Jak to jest możliwe że 8 miesięcy to było za mało żeby znaleźć prawego obrońcę?Jak to jest możliwe że gra tam chlopak wciśnięty tam na siłę i on też nie miał zmiennika bo przecież trudno tak myśleć o Liszowskim.Bedą kontuzję, kartki.I my się niby mamy utrzymać? Jakim cudem? Wy gnoje co jesteście za to odpowiedzialni niech was piekło pochłonie.