Patryk Dziczek wrócił do Piasta latem minionego roku i był to powrót niespodziewany, bo po jego transferze do Włoch wydawało się, ze pójdzie w ślady Kamila Glika lub przynajmniej Radka Murawskiego. Niestety problemy zdrowotne wyeliminowały go z gry i treningów na półtora roku.
Mimo tego i tak szybko wskoczył do składu, a co ciekawe był jednym z wyróżniających się zawodników w zespole wówczas jeszcze prowadzonym przez Waldemara Fornalika. Niestety nie przełożyło się to na wyniki. Piast już z Dziczkiem w składzie zakończył pierwszą część sezonu na miejscu spadkowym. Teraz gliwiczan czeka walka o utrzymanie, choć wychowanek Piasta uważa, że jego drużyna zagra wiosną o coś więcej.
– Wiemy o co gramy. Tę przerwę wykorzystaliśmy, aby jak najlepiej się przygotować do tej rundy rewanżowej. Można mówić, że walczymy o utrzymanie, ale ja wierzę w to, że zagramy jeszcze o coś więcej. Chcemy pokazać lepszą piłkę niż w tej nieudanej rundzie jesiennej – mówi Dziczek.
Patryk Dziczek i Kuba Czerwiński byli w zespole, gdy Piast na koniec sezonu 2017/18 grał mecz z Termalicą, który decydował o być albo nie być w Ekstraklasie. Czy jest możliwa powtórka z historii?
– Wtedy decydował ostatni mecz, teraz ta sytuacja jest jednak inna. Przed nami 17. spotkań i już w pierwszym będziemy chcieli pokazać swoją jakość. Nie zakładam, że będziemy walczyć do ostatniej kolejki o utrzymanie, bo wiem, że stać nas na to, by już od niedzielnego meczu zacząć punktować – przekonuje pomocnik Piasta.

Gdy Alexandar Vuković przejmował zespół po Waldemarze Fornaliku zbyt wiele nie mógł zrobić. Teraz jednak były gracz i szkoleniowiec Legii Warszawa miał dużo czasu na poprawę jakości w grze jego drużyny. Czy Vuković wniósł nowe elementy albo nową jakość do zespołu?
– Każdy trener ma swoją szkołę i podchodzi inaczej do prowadzenia drużyny. Ja osobiście miałem okazję pracować z kilkoma trenerami. Każdy ma nieco inny warsztat. Nie jesteśmy też od tego, aby zagłębiać się w szczegóły, tylko mamy przyjść na trening i pracować na maksa, aby dać z siebie te przysłowiowe sto procent, albo nawet więcej – odpowiada Dziczek.
Piast jesienią miał problem ze wszystkim, ale takim dużym mankament był brak strzałów z dystansu. Po takim elemencie gliwiczanie nie zdobyli ani jednego gola. Czy jest szansa, że to się teraz zmieni?
– Pracowaliśmy nad różnymi elementami, ale ten nacisk na oddawanie strzałów z dystansu też był kładziony. Mieliśmy dwa obozy. Był więc czas na wszystko, a nawet zdarzało się zostać po treningu, aby ćwiczyć te uderzenia z dystansu, bo mamy w zespole zawodników, którzy potrafią to robić – zauważa Dziczek.
Kadra drużyny z Okrzei skurczyła się, bo odeszło trzech zawodników, a przybył tylko jeden. Czy to oznacza, że łatwiej będzie teraz załapać się do jedenastki meczowej?
– Myślę, że ta rywalizacja nie będzie mniejsza, bo już na samym początku trener Vuković powiedział, że każdy ma czystą kartę i każdy ma szansę grać i rzeczywiście ta rywalizacja między nami była, jest i myślę, że będzie. Każdy z zawodników chce grać i każdy tez jest w dobrej dyspozycji, co pokazały sparingi i obozy – przekonuje 24-latek.
Ważnym elementem jest też zrozumienie z trenerem. Alexandar Vuković na przedmeczowej konferencji zapewniał, że ma już dobry kontakt z zawodnikami, a jak wygląda to z drugiej strony?
– Mieliśmy taki dłuższy okres przygotowawczy. Przez te dwa miesiące więc my poznaliśmy lepiej trenera i odwrotnie. Na pewno jesteśmy bliżej siebie i bardziej zżyci – ocenia Dziczek.
Forma fizyczna to jedno, ale aby w sporcie osiągać sukcesy trzeba być też dobrze być przygotowanym mentalnie. Czy zawodnicy Piasta też nad tym pracują?
– Moim zdaniem można pracować mentalnie, ale indywidualnie. Ja osobiście mogę powiedzieć, że po moich problemach już nic mnie nie zaskoczy. Co do reszty to na pewno każdy chce pokazać się z jak najlepszej strony – zaznacza Dziczek. .
Pomocnik Piasta miał wreszcie okazję popracować nad forma pod okiem całego sztabu trenerskiego i z drużyną. Forma powinna być więc jeszcze lepsza niż jesienią.
– Myślę, że ta moja dyspozycja będzie rosła. Co innego jst trening indywidualny, a co innego zajęcia z drużyną. Akurat udało mi się dość szybko wejść w mecze, a potem złapać sporo tych minut, ale te dwa miesiące były dla mnie ważne, bo treningi z drużyną są dużo bardziej intensywne. To zupełnie co innego – przyznaje Patryk Dziczek.
Czytaj też: Vuković: wierzę w ten zespół
Zobacz wywiad w wersji video
Opracowanie: piast.gliwice.pl






















Wiara!!! Myślałem, że mimo wszystko przed rundą rewanżową wzmocnimy się…a tu nic i zero . Gdzie ta stabilizacja finansowa się podziała? Nie ma co marudzić. Zobaczymy już w niedzielę.
Poprzedni Prezes stawiał na stabilizację finansową. Nowy prezes, z nadania politycznego, bo to zwykły urzędnik chyba z Tych, ma inne podejście. Od zmiany Prezesa na prezesa klub prezentuje się coraz gorzej ma każdej płaszczyźnie. Popatrzcie na te zmiany. Mówiły tylko trener. WF przed wakacjami mówił, że będą wzmocnienia ma początek sezonu, a sami wiemy, że nic z tego nie wyszło. Kto jest odpowiedzialny za wzmocnienia? Trener? Wilk? Nie! Prezes, ale przez małe „p”. Wilk zawsze kogoś znalazł, trener zawsze kogoś wybrał, ale to prezes podpisuje, negocjuje. Ten nie potrafi widocznie tego.
Przez cztery sezony byliśmy w czubie tabeli zarobilismy na Dziku i Valencji 4 mln euro plus kasa z ekstraklasy. Pytam się gdzie są te pieniądze? Po kilku miesiącach słabszej gry kasa pusta i długi na 6 mln zł? To tak jakby zatankować pełny bak paliwa do auta a po 100 km zabrakłoby paliwa.
Gdyby nie atak obstawiałbym nawet 8 miejsce na koniec
Utrzymać się utrzymamy ale to będzie walka do ostatniego meczu!