Zawodnicy Piasta jeszcze odpoczywają na urlopach, ale z pewnością ze swoim sztabem trenerskim pracuje Alexandar Vuković. Szkoleniowiec zdaje sobie z pewnością dobrze sprawę, że bez wzmocnienia składu walka o utrzymanie może być dużo trudniejsza.

Kończący się 2022 rok zweryfikował możliwości i umiejętności części piłkarzy, którzy grają dla Piasta. Uwypukliło się to szczególnie w rundzie jesiennej, słabej w wykonaniu niebiesko-czerwonych. Po raz kolejny również potwierdziło się, że drużyna to taki organizm w którym w każdej przerwie muszą zachodzić zmiany. W przerwie letniej w Piaście takowych praktycznie nie było. Trenerów i działaczy uśpiła bowiem udana runda wiosenna. Efekt jednak jest taki, ze Piast przerwę zimowa spędzi na miejscu spadkowym. W tej sytuacji zmiany w kadrze pierwszego zespołu wydają się nieuniknione.

Ta pierwsza będzie jednak wymuszona. Z końcem roku wygasa kontrakt Frantiska Placha. Wiadomo że klub negocjował z bramkarzem przedłużenie umowy, ale ten nie był tym specjalnie zainteresowany. Jeden z najlepszych bramkarzy Ekstraklasy ma propozycje gry zarówno z bogatszych klubów w Polsce jak zagranicznych. Dopóki jednak nie zostanie ogłoszone, że Słowak ma nowy klub jest cień szansy, że zostanie w Gliwicach. Włodarze Piasta odeszli bowiem od zasady, że nie będą tworzyć tzw. kominów płacowych. Kwotami i długością umowy udało się przekonać do przedłużenia umów z Jakubem Czerwińskim i Damianem Kądziorem, choć obaj na brak ofert nie narzekali. Jeśli się jednak nie uda się zatrzymać Placha to trzeba zatrudnić bramkarza, bo na ten moment gotowy do gry na poziomie Ekstraklasy praktycznie jest tylko Karol Szymański. Jakub Szmatuła zresztą bywał na innych stadionach by obserwować kandydatów na tę pozycję do gry przy Okrzei.

Drugi priorytet to zatrudnienie prawego obrońcy. Alexandar Vuković ma aktualnie tylko jednego zawodnika do gry na tej pozycji, a jest nim Tomasz Mokwa. Trener musi mieć dla niego alternatywę.

Najwięcej zawodników do dyspozycji szkoleniowiec ma w linii środkowej. Biorąc pod uwagę liczbę, predyspozycje i doświadczenie to powinna być mocna strona Piasta. Na razie jednak zawodzi Jorge Felix na którego bardzo mocno liczono. Hiszpan nie strzela bramek, nie wypracowuje asyst i nie wykorzystuje sytuacji. Wszyscy jednak mają nadzieję, że w przerwie zimowej Felix odrodzi się niczym feniks z popiołów i wiosną będzie z niego większy pożytek.

Formę też zgubił Damian Kądzior. To miał być lider niebiesko-czerwonych w środku pola, a po przedłużeniu kontraktu spuścił z tonu. Niewykluczone, że wynika to z jego problemów zdrowotnych z którymi borykał się w przerwie letniej. Piłkarz nie miał możliwości optymalnie przygotować się do pierwszej części sezonu.

Największy problem Piast ma w linii ataku. Na ten moment żaden z napastników nie spełnia oczekiwań. Największym rozczarowaniem jest Rauno Sappinen. Estończyk barw Piasta broni już rok i do tej pory zdobył tylko jedną bramkę. Co więcej Sappinen nie dochodzi do sytuacji tak często jak powinien to robić to napastnik. Nie jest to lis pola karnego, sam też nie potrafi wypracować sobie stuprocentowej okazji. Ostatnio nie zdobywa bramek nawet w meczach reprezentacji swojego kraju.

Rauno Sappinen w barwach Piasta zdobył tylko jednego gola

Niskie notowania u trenera pewnie też ma Alberto Toril. Hiszpan ma już półtoraroczny staż w Piaście, a tylko 6 bramek na koncie z tego trzy zdobył w meczu z Legią Warszawa, gdy drużyna ta była bez formy. W tej kampanii Toril w Ekstraklasie jeszcze nie wpisał się na listę strzelców. Kamil Wilczek również nie błyszczy, ale i tak jest najskuteczniejszym zawodnikiem Piasta. Ponadto były król strzelców Ekstraklasy i duńskich klubów to typowy zawodnik, który aby zdobyć gola musi dostać dobre podanie, a jesienią takich prawie nie miewał. Nic więc dziwnego, że w ostatnim meczu na szpicy zagrali najpierw Gabriel Kirejczyk a potem Michael Ameyaw. Obaj zostawili dużo serca na boisku, ale ich umiejętności nie są jeszcze na poziomie ekstraklasowym.

ZOBACZ TABELĘ EKSTRAKLASY

Sytuacja drużyny w tabeli jest taka, że nie ma już czasu na to, aby dawać zawodnikom kolejne szanse i czekać aż ”odpalą”. Raczej można się się spodziewać, że klub będzie chciał rozwiązać umowy z Sappinenem i Torilem, jeśli znajdzie na ich miejsce nowych napastników. Ponadto Alexandar Vuković to nie Waldemar Fornalik i na pewno nie będzie miał aż tyle cierpliwości do niektórych zawodników jak poprzedni szkoleniowiec. Klub też pewnie nie będzie chciał trzymać na etatach zawodników, którzy nie będą łapali się do pierwszego składu. Pierwsze decyzje personalne pewnie zapadną jeszcze w tym roku. Pewenym problemem jednak jest to, ze wszyscy mają ważne umowy. Najbardziej prawdopodobne jest umieszczenie niechcianych graczy na liście transferowej i danie im wolnej ręki w szukaniu sobie nowych klubów. Alternatywa to gra w czwartoligowych rezerwach.

Opracowanie: piast.gliwice.pl