Niespełna tydzień temu Piasta Gliwice rozstał się z Waldemarem Fornalikiem. Dla wielu była to niespodzianka dużego kalibru. W przeszłości bowiem Fornalik razem z Piastem wychodził z podobnych opresji obronną ręką. Tym razem jednak władze klubu uznały, że ryzyko jest zbyt duże, że się nie uda i były podstawy, aby tak myśleć.
Dwa lata temu drużyna Piasta po 14 kolejkach miała na koncie 14 punktów i zajmowała 13 lokatę. Wtedy jednak wystarczyło wygrać jeden mecz, by znaleźć się w pierwszej 10. Teraz po 14 meczach gliwiczanie mają 13 punktów, są na miejscu spadkowym i tracą do 10 lokaty aż 7 oczek. Najważniejsze jednak wydaje się to, że nie było symptomów poprawy, a zdaniem Józefa Drabickiego – byłego prezesa Piasta ta gra wyglądał coraz gorzej.
– Ten zespół na pewno nie powinien znajdować się w rejonie tabeli, w jakim jest obecnie. Zmiany były potrzebne. Patrząc na grę drużyny, prezentowała się ona bardzo słabo. Pojawiały się błędy i taktyczne, i indywidualne. Zespół był senny i nie udawało się go pobudzić. Dynamika gry jest niezwykle ważna, dlatego potrzebne są cechy agresji, a drużyna grała piłkę ospałą. Nie chcę, broń Boże, atakować trenera, ale bywają takie momenty, w których nie da się już nic zmienić i trzeba szukać innych konfiguracji. Liczyliśmy, że po pierwszych kolejkach będzie poprawa, bo ona musi nastąpić, ale okazało się… że wcale nie musi. Zespół gra po prostu słabą piłkę – mówił w rozmowie z Dziennikiem Sport – Drabicki.
Nikt nie kwestionuje zasług i warsztatu Fornalika. Piłkarze chwalili go za spokój i opanowanie. Eksperci za konsekwencje i pomysł na budowanie drużyny. Kibice też mieli o nim dobre zdanie. W tym sezonie jednak coraz częściej pojawiały się głosy krytyki nie tylko za brak wyników, ale przede wszystkich za grę jego podopiecznych. Rozstanie z pewnością było bolesne dla wszystkich, ale medale mistrzostw Polski pozostaną na zawsze w klubie.
– Na jego pracę trzeba patrzeć z perspektywy pięciu lat, które są już historią i nie pójdą dalej. Powołanie go na trenera w tamtym czasie było bardzo przemyślanym ruchem. To był człowiek stąd, szkoleniowiec śląski, z właściwą osobowością. To rokowało dobre nadzieje. Podobnie było wcześniej z Marcinem Broszem. Gdy z wiceprezesem Koźmińskim szukaliśmy trenera, padło na niego, bo to chłopak stąd, bo był na miejscu, miał tu rodzinę, więcej czasu. Zdecydowaliśmy się na niego i też zrobił dobry wynik, również stosunkowo długo pracował w Piaście. Trener Fornalik także miał długi okres, chociaż Fergusonem już nie będzie (śmiech). Tego, co osiągnął, nikt mu nie odbierze. Teraz jednak wszystkie ręce na pokład z trenerem Vukoviciem – analizuje Drabicki.
Piast zdecydował, że zatrudni Aleksandra Vukovicia, który pod wieloma względami jest przeciwieństwem Fornalika. Czy to zdaniem byłego prezesa klubu był dobry wybór?
– Istnieje coś takiego, że gra zespołu powinna być odzwierciedleniem osobowości szkoleniowca. Waldemar Fornalik był trenerem spokojnym, zarówno w trakcie meczów przy ławce rezerwowych, jak i w trakcie treningów. Nie jest kimś na pokaz, kto robi coś sztucznego, nadmiernie gestykuluje itp. To trener umiarkowany i jego umiarkowana osobowość przelała się na zespół, w efekcie czego Piast grał piłkę spokojną. Aleksandar Vuković ma osobowość zupełnie inną i mam nadzieję, że odciśnie swoje piętno na drużynie, w efekcie czego zacznie ona w końcu walczyć – i to tak z determinacją. Wtedy może będzie lepiej, bo do tej pory zachowawczość mijała się z wynikami. Przeciwnik nie był zaskoczony i łatwo nas neutralizował. Dlatego z bólem serca mówię, że ta formuła się chyba wyczerpała. Ale jeszcze raz powtarzam – wielki szacunek dla Waldemara Fornalika – analizuje Józef Drabicki
W kolejnym meczu Piast podejmować będzie Wartę Poznań. Aleksandar Vuković będzie miał już cały tydzien, aby przygotować i przekonać do swojego pomysłu na to spotkanie zawodników z Okrzei. Oby mu się to udało, bo sytuacja w tabeli jest już bardzo zła.
Cały wywiad z Józefem Drabickim przeczytacie na sportdziennik.com






















Rany, jak mnie to wkurza: Dla wielu była to niespodzianka dużego kalibru. W przeszłości bowiem Fornalik razem z Piastem wychodził z podobnych opresji obronną ręką.To znaczy, że co? To taki nowy, oryginalny styl prowadzenia ekstraklasowego zespołu? A hasło przewodnie to: Olewamy jesień, gramy na wiosnę! To niech poprowadzi zespół ligi podwórkowej, choć podejrzewam, że pracę straci po pierwszym sezonie. W eksie liczy się prestiż, ale przede wszystkim kasa. Powtórzę ? KASA. A nie efektowne utrzymywanie się na powierzchni. Przestańcie już z tym zaskoczeniem, niespodzianką, szokiem. Szokiem dla mnie jest to, że tak długo zwlekano. Postawmy w Gliwicach pomnik Fornalikowi, bo na niego zasłużył. I na tym basta!
A kto to jest Drabicki. Znam tego pseudo znawcę piłki nożnej.
Ale diagnozę postawił prawidłową
I, tak dla (przepraszam za wyrażenie) jaj, chciałem niejako dołączyć do dyskusji Panów ”jednozdaniowca” i ”wielozdaniowca” (nie pomnę ksywek, jakich tutaj używają), którzy niejednokrotnie uciekają się również do wzajemnych inwektyw. Otóż, moi drodzy, stwierdzenie, że Waldemar Fornalik od miesięcy nie wiedział co robić, można wyrazić dwojako:
1/ Trenejro do wyjebania.
2/ Zważywszy na to, co w ostatnich tygodniach, czy wręcz miesiącach, prezentuje piłkarsko Piast Gliwice, można śmiało założyć, że trener Waldemar Fornalik – były selekcjoner reprezentacji Polski – najzwyczajniej w świecie, całkowicie się pogubił.
Obie wypowiedzi są jednozdaniowe. Jedni do wyrażenia swojej opinii używają wielu zdań prostych, innym wystarczy jedno. Niewielka różnica. W tym wypadku jednak różnica jest taka, że z drugą formą (zdania złożonego i to wielokrotnie) nie każdy sobie radzi. A fakt pozostaje faktem. Trenejro był do wyjebania. Dobranoc Państwu 😉
Waldek King musiał odejść bo…. Pyrka nie potrafił wybić piłki z pola karnego i stracilismy bramkę, podobnie było z Torilem a dodatkowo z 30 metrów nie trafił do pustej bramki, bo Holubek nie wrócił …wracał truchtem przy kontrze przeciwnika i straciliśmy bramkę, bo Sanchez zrobił kołowrotek z Reinerem i Czerwińskim bo Feliks nie strzelił z 5 metrów…bo… i tak uciekło conajmniej 7 punktów. Mielibyśmy 20 i byłby spokój. To wina piłkarzy nie trenera.
A kto tych piłkarzy weryfikował pod katem przydatności?
A kto na konferencjach prasowych wychwalał jaki to wyjątkowy talent nam się trafił?
Kto przygotował piłkarzy do tej rundy?
Układ trener-zespół się wypalił i każda z stron potrzebowała zmian!