Dziczek: dla mnie to duma

Wciąż jest głośno o powołaniu Patryka Dziczka do szerokiej kadry na Mundial do Kataru. Eksperci i dziennikarze określili to jako największą niespodziankę tego powołania. Zawodnik Piasta przyznaje jednak, że miał sygnały od selekcjonera, że może otrzymać wezwanie do stawienia się na tym pierwszym zgrupowaniu.

– Gdybym niecały tydzień wcześniej nie dostał telefonu od trenera Michniewicza, który zasugerował, że mogę znaleźć się w szerokiej kadrze, to nie brałbym tego pod uwagę. Wiemy, że dosyć długo nie grałem w piłkę, więc — tak z ręką na sercu — bym się tego nie spodziewał – zdradza Dziczek w rozmowie z Przeglądem Sportowym.

Dziczek nie będzie pierwszym wychowankiem Piasta, który stanie przed szansą pojechania na mistrzostwa świata. Tym najsłynniejszym reprezentantem wywodzącym się z Piasta jest Andrzej Buncol, który w 1982 roku na Mundialu w Hiszpanii zajął trzecie miejsce. Dla Dziczka powołanie to jednak coś więcej niż tylko szansa na grę w Katarze.

– Dla mnie to duma, że udało mi się dostać do tej kadry. Jest w niej ponad 40 zawodników, ale to dla mnie mega wyróżnienie po tym, jak przez półtora roku nie grałem w piłkę. Teraz udało mi się wywalczyć miejsce w pierwszym składzie Piasta, więc pozostaje mi tylko dalej walczyć, pracować, udowadniać swoje umiejętności i dawać trenerowi sygnały, żeby faktycznie zabrał mnie na mundial. Przebić się na pewno będzie ciężko, ale trzeba wierzyć, że faktycznie do tego dojdzie. To wielka motywacja do dalszej pracy i do tego, żeby się nigdy nie poddawać. I wierzyć, że z orzełkiem na piersi w pierwszej reprezentacji jeszcze uda mi się zagrać.

To byłoby wielkie wydarzenia nie tylko dla piłkarza, ale dla całych Gliwic. A jak Dziczek ocenia szanse na wyjazd na mundial?

– Trudno jest mi oceniać, jak to wygląda. Szanse pewnie są małe, ale wiemy też, że życie pisze różne scenariusze. Na pewno twardo stąpam po ziemi, bo wiem, jaka jest sytuacja pozostałych zawodników z kadry. Mi pozostaje tylko ciężko pracować, żeby udowodnić, że mogę się w niej znaleźć. Jak nie teraz, to w przyszłości – zauważa gliwiczanin.

Nie tylko eksperci zastanawiają się Czy Dziczek jest w stanie trenowac i grac na pełnych obrotach, biorąc pod uwagę jak długą miał przerwę. Sam zawodnik przekonuje jednak, że jest gotów podjąć wyzwanie.

– Trudno jest mi stwierdzić, bo to tylko i wyłącznie decyzja sztabu szkoleniowego i trenera. Oni się na tym znają, obserwują moje mecze i to oni będą decydować. Gdyby się udało, na pewno chciałbym pomóc tej reprezentacji wyjść z grupy. Ale co wyjdzie, to czas pokaże. Na pewno pod względem fizycznym czuję się mega dobrze. Jestem dobrze przygotowany, bo przez ostatni rok ciężko pracowałem, żeby po powrocie na boisko nie zaczynać od zera, tylko żeby pokazać, że naprawdę ciężko przygotowywałem się do tego powrotu – wyjaśnia 24-latek.

Ktoś mógłby powiedzieć, że to powlłanie to wyraz sympatii ii wsparcia od Michniewicz dla Dziczka, ale to nie był pierwszy sygnał, że wychowanke Piasta może zagrać w biało-czerwonych barwach.

– Rzeczywiście, było zainteresowanie ze strony poprzedniego selekcjonera. Przed drugim wypadkiem, który mi się wydarzył, dostałem telefon od trenera Sousy, uczestniczyłem też w wideorozmowie z selekcjonerem, w której brało udział ponad 20 innych zawodników. Tak że była szansa na to, by znaleźć się w kadrze wcześniej, ale zdrowie mi wtedy przeszkodziło i niestety nie mogłem powalczyć o miejsce w niej. Ale nic straconego. Najważniejsze, że udało mi się wrócić na boisko, bo to było kluczowe. Teraz pozostaje mi walczyć o spełnienie swojego największego marzenia, czyli debiut w pierwszej reprezentacji. Ciężko pracuję, żeby odgrywać ważną rolę w kadrze. Jeszcze pewnie trochę czasu potrzeba, żeby tak się stało – podsumowuje Patryk Dziczek.

Cały wywiad z Patrykiem Dziczkiem przeczytacie na stronie Przegląd Sportowy – TUTAJ

0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze