W ostatnich czterech meczach drużyna Piasta Gliwice zdobyła ledwie 2 punkty i w efekcie zsunęła się na 15 – spadkowe miejsce w tabeli. W poniedziałek gliwiczanie staną jednak przed szansą na przełamanie i poprawienie swojej sytuacji. Podopieczni Waldemara Fornalika będą podejmować beniaminka Ekstraklasy – Widzew Łódź.
Widzew w latach 80.i 90. XX wieku należał do czołowych polskich zespołów. Prawie wszyscy wówczas kibicowali tej drużynie, gdy grała w europejskich pucharach. Grali tam wówczas i strzelali bramki Włodzimierz Smolarek czy Zbigniew Boniek. Najnowsza historia łodzian jednak nie obfituje w sukcesy. W 2014 roku Widzew spadł do Ekstraklasy, by z powodów ekonomicznych wkrótce wylądować w IV lidze. Od 2016 roku łodzianie zaczęli piąć się po ligowych szczeblach i w tym sezonie powrócili do Ekstraklasy.
Eksperci przewidywali, że beniaminek będzie walczył o utrzymanie, a tymczasem podopieczni Janusza Niedźwiedzia mają już na koncie 17 punktów, co daje im na ten moment 7 lokatę w tabeli, jednak z perspektywą awansu w przypadku wygranej z Piastem.
Gliwiczanie do tego meczu przystąpią już z przysłowiowym nożem na gardle, ale też z nadzieją na przełamanie. Można być umiarkowanym optymistą, bo w starciu z Rakowem, który jest drużyną mocniejszą do Widzewa – Piast rozegrał dobry mecz, choć w składzie zabrakło Kądziora i Wilczka. Nie wiadomo czy ci piłkarze będą do dyspozycji Waldemara Fornalika w poniedziałek, bo klub milczy w kwestii ich zdrowia. Jak było jednak widać w starciu z „Medalikami” i bez nich można grać i stwarzać sytuacje, tylko trzeba je wykorzystywać. Nie mniej jednak postawa niebiesko-czerwonych dała do myślenia trenerowi Widzewa.
– W ostatnim meczu Raków wcale nie był zespołem lepszym od Piasta. To spotkanie było wyrównane i mogło się skończyć jedną bramką w każdą ze stron. Piast mocno pokrzyżował szyki rywalowi, dopiero końcówka zdecydowała o jego porażce. Ten mecz nam sporo pokazał, spodziewamy się podobnego spotkania, ale jak będzie, to zobaczymy. My musimy skupić się na sobie, na naszych działaniach. Chcemy utrudnić Piastowi ich budowanie gry, a sami płynnie przechodzić z określonych wariantów – powiedział na przedmeczowej konferencji prasowej – Janusz Niedźwiedź.
Wiadomo, że łodzianie przyjadą do Gliwic w najmocniejszym zestawieniu. Skład Piasta pewnie poznamy na godzinę przed meczem. Wiadomo tyle, że uraz Kądziora jest na tyle poważny, by wykluczyć go z gry na dłużej. Zawodnik w wywiadzie dla telewizji Canal+Sport mówił, że mógłby zagrać, ale nie byłaby to gra na 100 procent.
Pa pauzie za kartki do dyspozycji szkoleniowca będzie Reiner, ale z drugiej strony Mosór po meczu z Rakowem zszedł do szatni mocno kulejąc.
– Nie wiem jeszcze czy to coś poważnego. Przejdę badania, jak tylko będzie to możliwe, ale nie chcę na ten moment o tym myśleć – powiedział na gorąco obrońca Piasta.
Po meczu z Rakowem swoją dezaprobatę i to w mocnych słowach wyrazili kibice Piasta, dając do zrozumienia, że jeśli nie poprawia się wyniki, będzie tylko gorzej. To niestety przekłada się na atmosferę wokół drużyny i na frekwencje na trybunach, która jest tragiczna. Tak źle nigdy pod tym względem w Ekstraklasie nie było.
Mecz Piasta z Widzewem zakończy 12 kolejkę spotkań o mistrzostwo PKO BP Ekstraklasy. Spotkanie zostanie rozegrane w poniedziałek o godzinie 20:30.






















Ja rozumiem że są ludzie którzy nie chcą oglądać słabej gry i dlatego nie chodzą na mecze.Nie akceptuję tego ale to ich wybór.Na pewno słaba gra spowodowała że część ludzi sobie odpuszcza.No i nie ma co się czarować.Gramy totalny antyfutbol,oduczono piłkarzy atakować i strzelać gole a kibice po to przychodza ba mecze.Do tego trener który traci kontakt z rzeczywistością i zajmuje sie opierdalaniem dziennikarzy za jego zdaniem niestosowne pytania.I to już kolejny raz ,zdaje się że dupa zaczyna sie palić.
Przy kilku wygranych pod rzad przychodziło 500 osób wiecej to rzeczywiscie w huk wiecej. Górnik gra taką samą padake jak my a przychodzi po 12 tyś ludzi. Zresztą na Śląsk na 50 tyśięczny stadion chodzi po 5 tyś ludzi co przy 700 tyś mieszkańców Wrocławia jest jeszcze bardziej żenujace od frekwencji na Piaście.
Ale zawsze to 500 osób więcej
Choć według mnie było to zdecydowanie więcej niż 500 o którym piszesz
Plan Kiepskiego Waldka jest prosty:
Zapomniałeś jeszcze dodać że jak Fornalik odejdzie to wróci twój wirtuoz piłki kopanej Pio Parzyszek. Ostatnio go spotkałem w koszulce z nadrukiem AMP wiec coś musi być na rzeczy. Podobno i Barcelona ma grać na naszym stadionie do czasu zakończenia przebudowy swojego Camp Nou.