W czwartek 6. października Piast rozegra zaległe spotkanie z Rakowem Częstochowa. Cztery dni później gliwiczanie zmierzą się Widzewem Łódź. 15 października natomiast podopieczni Waldemara Fornalika powalczą z Pogonią Szczecin. Porównując formę Piasta i dyspozycję w/w zespołów, niebiesko-czerwonych czeka być może 10 najtrudniejszych dni w tej części sezonu.
Po 10. kolejkach drużyna Piast ma na koncie 11. punktów i tylko dzięki lepszej różnicy bramek od Korony Kielce, jeszcze nie jest na miejscu spadkowym. To może się jednak już wkrótce zmienić i to na niekorzyść. W czwartek bowiem do Gliwic zawita jeden z głównych pretendentów do tytułu mistrzowskiego – Raków Częstochowa. Podopieczni Marka Papszuna w tym sezonie wygrali 6. spotkań, 2. zremisowali i 2. przegrali. To pozwoliło im zdobyć 20. punktów i aktualnie zajmują czwartą lokatę. Atutem tej drużyny jest gra w defensywie. Częstochowski bramkarz w tym sezonie wyciągał piłkę z siatki tylko 9. razy, co przy dużej skuteczności – 18 strzelonych bramek, daje tak wysoką pozycję w tabeli.
– Raków jest jednym z głównych pretendentów do zdobycia tytułu mistrza Polski. Jest to zespół, który niesamowicie się wzmocnił w ostatnim czasie – tak ocenia częstochowian Waldemar Fornalik.
Zawodnicy Piasta w swoim ostatnim meczu nie potrafili narzucić swoich warunków rywalom, co było główną przyczyną przegranej. Piłkarze Rakowa z pewnością będą chcieli tę słabość wykorzystać z czego zdaje sobie sprawę szkoleniowiec gliwiczan.
– Trudno się spodziewać, aby Raków nie chciał prowadzić gry. Spodziewamy się, że drużyna ta wyjdzie na murawę po to, by grać swoją piłkę, co zresztą pokazuje w każdym meczu i to daje im efekty – przewiduje trener ekipy z Okrzei
Gliwiczanie mają problem zarówno z kreowaniem sytuacji jak i grą w defensywie, a także z rozgrywaniem piłki, co pokazał ostatni mecz w Płocku.
– Brakowało nam płynnego przejścia z obrony do ataku, a także zdecydowania w określonych sytuacjach, gdzie można było podejmować inne, bardziej korzystne decyzje. Wisła to był jednak trudny i wymagający przeciwnik, więc nie było łatwo te sytuacje stwarzać. Może gdyby padła bramka po strzale Jorge Felixa to inaczej ten mecz by się potoczył. Szkoda, bo dzięki postawie w bramce Frantiska Placha długo byliśmy w grze – analizuje Fornalik.
Na regenerację sił i przygotowanie się do następnego spotkania podopieczni Waldemara Fornalika będą mieli tylko cztery dni. Już w poniedziałek bowiem do Gliwic przyjedzie Widzew Łódź. Tegoroczny beniaminek spisuje się więcej niż przyzwoicie. Podopieczni Janusza Niedźwiedzia zdobyli już 17 punktów, ale co istotne, nawet w przegranych spotkaniach zaprezentowali się z dobrej strony. Widzew to utytułowany zespół, a włodarze tego klubu chcą zawiązać do czasów, gdy łodzianie zdobywali mistrzostwo Polski. Ostatni raz miało to miejsce w 1997 roku. Widzewiacy będą więc zmotywowani, wypoczęci i pewnie siebie, gdy zawitają na Okrzei.
Natomiast 15. października w sobotę gliwiczanie pojadą do Szczecina, a tam na nich czekać będzie już Pogoń. Na ten moment Portowcy z dorobkiem 21 oczek prowadzą w tabeli PKO BP Ekstraklasy. Oprócz dobrze dysponowanego rywala, niebiesko-czerwoni będą się tez musieli poradzić sobie z ogłuszającym dopingiem dla Pogoni. Niedawno bowiem został do użytku oddany nowy stadion w Szczecinie i teraz na mecze tam przychodzi ponad 20 tysięcy kibiców.
Gliwiczanie na ten moment nie mają żadnych argumentów, by pokusić się tych meczach o zwycięstwa. Drużyna jest mentalnie rozbita, gra nawet w części nie przypomina tego, co kibice niebiesko-czerwonych oglądali na wiosnę. Trafnie postawę Piasta w swoim ostatnim meczu ocenił Jakub Czerwiński.
– Przegraliśmy z Wisłą Płock, a wynikało to z tego, że nie mieliśmy kontroli nad tym meczem, i ze złości na siebie, bo dużo rzeczy w drugiej połowie nam nie wychodziło. Musimy zastanowić się dlaczego tylko w pewnych fragmentach gramy w piłkę, a w innych skupiamy się na defensywie i chęci przeszkadzania – stwierdził po tym spotkaniu kapitan niebiesko-czerwonych.
W tej sytuacji zasadnicze pytanie brzmi – czy drużyna Piasta jest w stanie w tak krótkim czasie odmienić swoje oblicze?
– Na pewno jest to możliwe – poruszamy wokół określonych personaliów i w obrębie tych zawodników, których mamy, będziemy dokonywać korekt. Może nie wyjdzie na najbliższy mecz całkowicie zmieniony skład, ale liczę, że te roszady, których dokonany pozwolą nam na zmianę jakościową na lepsze – przekonuje Waldemar Fornalik.
Nie jest pewne jednak jakie pole manewru będzie miał szkoleniowiec. Wiadomo, że po pauzie za czerwoną kartkę do dyspozycje trenerów będzie Ariel Mosór. Z powodu nadmiaru żółtych kartoników pauzuje natomiast Constantin Rainer. Nie jest też pewne czy w składzie znajdą się Kamil Wilczek i Damian Kądzior. Pierwszy nie zagrał w Płocku, a drugi zszedł przed czasem z powodu kontuzji. Na pytanie dziennikarza czy obaj będą w czwartek gotowi do gry, Fornalik wymijająco odpowiedział, że decyzja zapadnie w dniu meczu.
Spotkanie z Rakowem zostanie rozegrane 6 października o godzinie 20:45. Będzie to zaległy mecz z 2 kolejki spotkań, przełożony wówczas na wniosek Rakowa, który wówczas rywalizował w europejskich pucharach.






















Skoro Raków będzie prowadzić grę, to my oddamy inicjatywę i będziemy operować od lewa do prawa czekając na swoje określone szanse, które nie nadejdą, bo do odważnych świat należy!!
Profesjonalna szkoła językowa Piast Gliwice zaprasza wszystkich kibiców do nauki języków .
W naszej ofercie j.angielski, niemiecki oraz hiszpański. Wykładowcy to profesjonalni językoznawcy, którym nie jest obca, polska piłka kopana, zwana ekstraklasą.