Na rozpoczęcie 10 kolejki spotkań o mistrzostwo PKO BP Ekstraklasy Piasta Gliwice podejmować będzie Śląsk Wrocław. Będzie to mecz dwóch drużyn, które nie mogą być zadowolone z zajmowanych miejsc. Śląsk plasuje się bowiem na 10 lokacie, a Piast na 15. Wrocławianie mają tez o jeden mecz rozegrany więcej.

Gliwiczanie mogli być znacznie wyżej w tej hierarchii, gdyby w poprzedniej serii pokonali Górnika Zabrze. Przypomnijmy, że jeszcze w 98 minucie podopieczni Waldemara Fornalika prowadzili na stadionie przy ul Roosevelta 3:2. Gola, który zabrał im dwa punkty stracili w ostatnich sekundach tego pojedynku.

– To było specyficzne spotkanie. Mogliśmy go wcześniej zamknąć, ale i też i go przegrać. Końcówka też była bardzo dramatyczna. Prowadząc 3:2 zdobyliśmy bramkę z minimalnego spalonego – szkoda, że Arielowi Mosórowi zabrakło tych kilku centymetrów. Potem Grzegorz Tomasiewicz świetnie podawał, które to zagranie jednak przeciął obrońca Górnika. To były takie kluczowe momenty. Czwarta bramka dla nas nie wpadła, a końcówka tego spotkania była bardzo dramatyczna – przypomina szkoleniowiec Piasta.

Rzadko się zdarza, aby drużyna, która na boisku przeciwnika dwukrotnie obejmuje prowadzenie i strzela trzy bramki nie wygrała meczu. Dlatego też po tym spotkaniu w szatni Piasta była złość, nie tylko z wyniku, ale też z pracy arbitra.

– Dlatego jest u nas takie niezadowolenie. Oczywiście Górnik też miał swoje sytuacje, ale myśmy strzeliliśmy na wyjeździe trzy bramki i nie wygraliśmy. Szkoda również, że te gole traciliśmy dość łatwo. Będę się jednak spierał z ekspertami, że w meczach o taką stawkę, w takich sytuacjach nie dyktuje się rzutów karnych – przekonuje szkoleniowiec Piasta.

Gliwiczanie wygrali w tym sezonie trzy spotkania, jedno zremisowali i cztery przegrali. Grają więc w przysłowiową kratkę, stąd ta dość odległa, lokata w tabeli. Na ten moment szwankuje wszystko. Trener niebiesko-czerwonych przyczyn takiego stanu rzeczy upatruje w problemach kadrowych.

 

– Mamy jeszcze wiele elementów do poprawy, szczególnie w ofensywie, ale ciągle powtarzam – poczekajmy, aż w końcu będziemy w pełnym składzie. Czekamy na Jorge Felixa i Michała Chrapka. Nie ma też w kadrze kontuzjowanych Tomasa Huka i Tihomira Kostadinova. To są duże straty – zaznacza szkoleniowiec.

Dodajmy, że oprócz wymienionej czwórki w tym spotkaniu nie zagra Ariel Mosór, który w derbowych starciu zobaczył czerwoną kartkę.

Wydaje się jednak, że w zespole z Gliwic przede wszystkim zawodzą napastnicy. Rauno Sappinen i Alberto Toril w tym sezonie jeszcze nie mają na koncie nawet jednego trafienia. Kamil Wilczek wprawdzie ma na koncie już cztery gole, ale oczekiwania wobec niego są większe.

– Kamil stara się, mocno pracuje dla drużyny. Sezon się dopiero rozkręca. Myślę, że za wcześnie z ocenami i komentowaniem postaw zawodników – zauważa Fornalik.

Zespół Śląska w tym sezonie trzy mecze wygrał, tyle samo zremisował i przegrał. Można więc wysnuć wniosek, że jest to drużyna chimeryczna, która jeszcze nie gra na miarę oczekiwań i potencjału sportowego.

– Śląsk to rywal trochę nieprzewidywalny, ale zespół o dużym potencjale. Kilku zawodników ma bogate CV i tak do tego podchodzimy. Musimy być skoncentrowani, skrupulatni i pewni siebie w swoich poczynaniach – analizuje trener drużyny z Okrzei.

Przed tym sezonem z Piasta do Śląska przeniósł się Martin Konczkowski. Dla trenera z Gliwic był to pewnie dużo cios, bo „Konczi” w znacznej mierze był wychowankiem Fornalika, a na dodatek w zespole z Gliwic odgrywał ważną rolę. Do tej pory nie udało się znaleźć jego godnego następcy. Szkoleniowiec zdaje sobie sprawę, że pochodzący z Rudy Śląskiej obrońca może w piątek napsuć krwi swoim byłym kolegom.

– Znamy Martina, ale musimy patrzeć na cały zespół. Może to zadziałać w drugą stronę – on zna nasze założenia, pewne zasady w pewnych elementach gry, musimy to też brać pod uwagę – podkreślił.

Nie można powiedzieć, że Śląsk leży Piastowi, bo zdarzało się, że wrocławianie wygrywali nawet w Gliwicach, ale w poprzednim sezonie podopieczni Waldemara Fornalika nie przegrali z tą drużyną. Na wyjeździe pokonali wrocławian 3:1, a u siebie zremisowali 1:1. W piątek jednak niebiesko-czerwoni zagrają na własnym stadionie, gdzie w tym sezonie w dwóch rozegranych meczach odnieśli dwa zwycięstwa. Bedą więc faworytami tego spotkania. Początek meczu przewidziano na godzinę 18:00.

 

Opracowanie: piast.gliwice.pl