Przed tą kolejką Piast i Miedź sąsiadowały ze sobą w tabeli. zajmując odpowiednio 16 i 17 miejsce. Oba zespoły więc zdawały sobie sprawę, że w przypadku porażki na dłużej utkną w tej dolnej strefie. Lepiej to spotkanie zaczęli legniczanie, obejmując w 19 minucie prowadzenie. Potem jednak gole zdobywali już tylko gliwiczanie i stąd końcowy wynik 2:1 dla Piasta.
Z porażką nie mógł się pogodzić szkoleniowiec Miedzi. Wojciech Łodziński przekonywał, że jego drużyna była lepsza i niezasłużenie przegrała.
– Ciężko jest przełknąć tę porażkę, bo graliśmy naprawdę niezłe spotkanie. Niestety to nie jest jazda figurowa, gdzie przyznaje się punkty za wrażenia. Stworzyliśmy sobie kilka dobrych sytucji, aby przynajmniej zremisować. Niestety bardzo źle dziś broniliśmy przy tych decydujących stałych fragmentach. Brakowało nam wzrostu, ale o tym wiedzieliśmy, szczególnie, że wypadło kilku zawodników. Jest ogromny niedosyt – mówił trener legniczan.
Choć to dopiero początek sezonu, to szkoleniowiec Miedzi ma już problem ze skompletowaniem składu. W zespole nie brak bowiem kontuzjowanych zawodników i pauzujących za kartki, stąd trener gości dokonał tylko jednej zmiany, co raczej na tym poziomie się już nie zdarza. To mógł być też czynnik, który miał wpływ na końcowy rezultat.
– Chcieliśmy gonić wynik tymi piłkarzami, co byli na boisku i prawie się to nam udało. Mam nadzieję, że nieobecni zawodnicy szybko wrócą do zdrowia i będzie tych opcji do wyboru więcej – przyznał Wojciech Łobodziński
Piast był faworytem tego pojedynku. Spodziewano się, że może nawet być powtórka z meczu ze Stalą Mielec, który to gliwiczanie wygrali 4:0. Tymczasem do zdobycia wyrównującego gola gospodarze wyglądali jakby nie wiedzieli po co wyszli na murawę.
– Wiedzieliśmy, że zespół Miedzi choć ma mało punktów to ma swoją jakość. W wielu meczach prezentowali dobrą piłkę. Widać też było, że umiejętności poszczególnych piłkarzy są na wysokim poziomie i zdawaliśmy sobie sprawę, że jeśli zostawimy sporo swobody zawodnikom to tak to może wyglądać. Wyrównaliśmy po stałym fragmencie gry. Ten mecz w pierwszej połowie nam się nie układał, ale drużyna pokazała charakter – analizował Waldemar Fornalik.
W przerwie w szatni został Michał Chrapek, który miał problemy zdrowotne. Zmienił go Alberto Toril. Lepiej też zaczęła funkcjonować cała drużyna. W tej części meczu Piast zdobył jednego gola, który jak się okazało wystarczył, by zainkasować trzy punkty.
– W drugiej połowie objęliśmy prowadzenie i mogliśmy zamknąć ten mecz, bo sytuacje ku temu były. Miedź też miała swoją okazję. Ważne jednak są punkty i bardzo ważna jest też postawa drużyny, bo potrafiła się podnieść po straconej bramce – zaznaczył trener Piasta.
Oba gole dla drużyny z Okrzei padły po stałych fragmentach gry, a zdobyli je obrońcy. Nie jest to nic nadzwyczajnego, ale brak bramek na koncie napastników to na pewno powód do analizy.
– Przede wszystkim cjestem zadowolony, że zdobyliśmy dwie bramki, bo cały zespół na to pracuje. Cieszą też dwie asysty Damiana Kądziora, mógł mieć trzecią, kiedy to Ariel Mosór po jego dośrodkowaniu trafił w poprzeczkę. Nie mam pretensji do napastników. W końcu zaczną trafiać. Cieszy też to, że są sytuacje bramkowe, bo były problem, gdyby ich nie było – zaznaczył Fornalik.
Dużym wydarzeniem tego meczu było pojawienie się na murawie Patryka Dziczka. Wychowanek Piasta wrócił na Okrzei po trzech latach, a ostatni mecz rozegrał półtora roku temu. Trenerzy wykazali się dużą odwagą wpuszczając go na murawę.
– Patryk odbył z nami trzy treningi. Największe obawy miałem jak piłkarsko będzie się prezentował. Patrząc jednak jak panował nad piłką w tych treningach, uznaliśmy, że może być w kadrze na mecz. Nie zakładaliśmy, że będzie musiał wejść, ale nastąpiła wyjątkowa sytuacja, bo Michał Kaput miał problemy zdrowotne, a wcześniej kontuzja Michała Chrapka wyeliminował go z gry – wyjaśnia szkoleniowiec Piasta.
Waldemar Fornalik liczy jednak, że Dziczek wkrótce będzie wzmocnieniem dla jego drużyny.
– Patryk potrzebuje grania, ale fizycznie jest w dobrym miejscu. Liczę, że po tej przerwie na reprezentację będzie już w dobrze przygotowany jeśli chodzi o dyspozycje piłkarską i fizyczną.
W meczu z Miedzią brakowało przede wszystkim pomysłu na kreowanie akcji ofensywnych. Największe zagrożenie gliwiczanie stwarzali po stałych fragmentach. Skąd ta niemoc w tym elemencie?
– Założenia zawsze są takie, aby szukać tych wolnych stref między liniami i aby szybko operować piłką. Czasami jednak zawodnik po jednym nieudanym zagraniu może się wycofać z dalszych działań. Ciągle pracujemy nad poprawą gry w ofensywie, bo widzimy, że mamy tu deficyt i na to kładziemy nacisk na treningach. Nie zapominajmy, że w pierwszych meczach ne grał Kądzior nie było też Felixa, teraz doszedł Dziczek. To są zawodnicy, którzy mogą decydować o grze w ofensywie – tłumaczył szkoleniowiec Piasta.
Mecz Miedzią to już historia. W następnej kolejce Piast zagra z Górnikiem Zabrze. Spotkanie derbowe zapowiada się bardzo ciekawie nie tylko ze względów czysto sportowych. Będzie to pierwsze starcie do trzech lat podczas którego na stadionie w Zabrzu zasiądą kibice Piasta.
Opracowanie: piast.gliwice.pl






















Oby efekty tej pracy nad gra ofensywna nadeszły już w najbliższym meczu z pachołkami Putina. Gra w piłkę nożna bez strzałów i bramek, to jak seks bez orgazmu. Mam wrażenie, ze u pana Fornalika, to trochę udawany orgazm. Hej Piast!
Nie ma co powoli pisać, bo wkoło piłkarsko i z strony trenera to samo…
Ale wyjść u siebie z Miedzią Legnica jednym napastnikiem do tego ewidentnie będącym pod formą to też trza umić;)
Oglądałem powtórki i to jak Pyrka dał się wkręcić przy golu dla Miedzi to jest normalnie niemożliwe. Ostatnio chwaliłem klub że wszystko przygotowali trenerowi jak trzeba. Jednak nie wszystko bo brak prawego obrońcy od maja to jest granda panie Wilk.
Pyrka po prostu nie potrafi grać w defensywie co udowodnił już niejednokrotnie ale skoro nie potrzebujemy prawego obrońcy to tak się będziemy bawić…
Mnie martwią 2 rzeczy
Reiner-co mecz to kilkanaście błędów ale trener tego nie widzi(propo wyciągania wniosków)
Kaput-chłopak przychodził do nas jako mała gwiazda
Pół roku i zapomniał jak gra się w piłkę
Albo coś go blokuje? Zespół ogólnie źle funkcjonuje. Źle się ustawiamy na boisku, mało wychodzimy na pozycję plus brak ruchu i cóż tutaj dodać. Osobiście wolałbym ,żebyśmy szukali nowych twarzy, niżeli ściągali stare postacie, ale to moja opinia. A treneiro, cóż kolejny rok w klubie i stara wyświechtana śpiewka.
Nie coś tylko ktoś!
Ram pam coś tam-martwię się bo nic ?mądrego? nie napisałeś!!