Jagiellonia – Piast Gliwice, pod szatniami

W inauguracyjnej kolejce sezonu PKO BP Ekstraklasy Piast Gliwice przegrał na wyjeździe z Jagiellonią Białystok 0:2. Gdyby brać pod uwagę postawę obu drużyn w poprzednim sezonie, to można uznać ten rezultat za niespodziankę. Jagiellończycy bowiem zakończyli poprzednią kampanię na 12 miejscu, a gliwiczanie na 5 lokacie. Po raz kolejny jednak okazało się, że te pierwsze mecze rządzą się swoimi prawami.

Przed tym spotkaniem, zarówno w Gliwicach jak i w Białystoku liczono na wygraną i nie bez podstawy. Oba zespoły solidnie przepracowały okres przygotowawczy. Włodarze Jagiellonii dokonali też poważnych korekt w składzie, które miały wzmocnić zespół po nieudanym, poprzednim sezonie. Działacze Piasta natomiast postawili na stabilność, prawie że nie zmieniając składu. Jedynym nowym zawodnikiem, który zagrał w tym meczu w niebiesko-czerwonych barwach był Grzegorz Tomasiewicz. Jak się jednak okazało lepiej pod względem taktycznym to spotkanie rozegrali gospodarze, a w drużynie z Gliwic, podobnie jak miało to miejsce w rundzie jesiennej poprzedniego sezonu – zabrakło skuteczności.

– Zakładaliśmy, że zdobędziemy trzy punkty i do tego dążyliśmy. Mieliśmy swoje sytuacje, których niestety nie udało się wykorzystać. Szkoda tej pierwszej straconej bramki z rzutu rożnego, która niejako zdeterminowała grę obu zespołów. Na przestrzeni całego meczu to my byliśmy lepszą drużyną. W każdym spotkaniu chcę wygrywać, bo mam taką mentalność. Szkoda, porażka boli, ale pracujemy dalej żeby następny mecz był lepszy – tak ocenił swój i kolegów występ Grzegorz Tomasiewicz.

Waldemar Fornalik nie mógł w tym meczu skorzystać z usług Martina Konczkowskiego i Damiana Kądziora. Obaj piłkarze w poprzednim sezonie napędzali grę niebiesko-czerwonych. Pierwszy jednak przeniósł się do Śląska Wrocław, a drugi jest kontuzjowany. Ich brak był widoczny, ale i tak liczono, że drużyna sobie bez nich poradzi.

– Jechaliśmy do Białegostoku zdobyć trzy punkty i uważam, że to nie był zły występ w naszym wykonaniu. W przeszłości były mecze, w których graliśmy gorzej i wygrywaliśmy. Wolałbym jednak, żeby tak było również teraz. Stworzyliśmy sobie kilka dobrych okazji, ale tego dnia to niestety nie było wystarczające. Jesteśmy rozczarowani tym wynikiem – przyznał Tom Hateley, pomocnik Piasta.

RELACJA Z MECZU – TUTAJ

Wiosną kluczem do wygranych drużyny z Okrzei była solidna gra w defensywie i pewny bramkarz. W tym meczu jednak zawiedli zarówno obrońcy jak i Frantisek Plach, który nie poradził sobie przy strzałach Imaza oraz Kowalskiego.

– Jest to trudny mecz do podsumowania. Cokolwiek nie powiem to może zostać źle odebrane przez kibiców, bo przegraliśmy 0:2. W piłce nożnej nie jest najważniejsze to, czy ktoś gra ładnie w piłkę, jak dużo sytuacji stwarza, ale to, co wpada do bramki. Niestety, to my straciliśmy dwa gole, nie strzelając żadnego i wracamy do Gliwic bez punktów – zauważa Jakub Czerwiński kapitan Piasta.

Jagiellończycy przyjęli defensywną taktykę. Głównie bronili się, czekając na okazję do kontrataku i próbując wykorzystać stałe fragmenty gry. To właśnie po rzucie rożnym Jesus Imaz zdobył pierwszego dla białostoczan gola w tym spotkaniu.

– To był dla nas perfekcyjny mecz. Wygrana i trzy punkty w pierwszym spotkaniu domowym w sezonie. Liczę na to, że będzie grali tak jak dzisiaj w kolejnych meczach. Co do dzisiejszego trafienia to byłem w świetnej pozycji. Przy pierwszej okazji nie trafiłem do bramki, ale już później się udało. Jestem bardzo zadowolony – podsumowuje Imaz – napastnik Jagiellonii.

Piasta „dobił” jednak debiutujący w barwach klubu ze stolicy Podlasia – Mateusz Kowalski. Już w doliczonym czasie gry 16-letni ledwie zawodnik wyszedł na pozycję sam na sam z bramkarzem Piasta i precyzyjnym strzałem tuż przy słupku przesądził o wygranej swojego zespołu. Młody napastnik nie krył po meczu zadowolenia.

– Strasznie się cieszę, że to się wydarzyło. Wszystko zajęło może 10 minut. Nie wiem co mam powiedzieć. Cieszę się, że tak się stało. Mam nadzieję, że będzie więcej takich momentów – powiedział najmłodszy jagielloński strzelec w historii jej występów w Ekstraklasie.

Piast Gliwice w następnej kolejce będzie pauzował, bo zaplanowany na tę serię mecz z Rakowem Częstochowa został przełożony na inny termin. Waldemar Fornalik i jego podopieczni mają więc dwa tygodnie czasu na przemyślenia i poprawienie tego, co źle funkcjonowało w Białystoku. Następny rywal drużyny z Okrzei to Zagłębie Lubin. Spotkanie to odbędzie się 29 lipca na stadionie w Gliwicach.

Opracowanie: piast.gliwice.pl
Cyt za: piast-gliwice.eu/jagiellonia.pl
Foto: jagiellonia.pl

0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze