Konczkowski: z wiosny wycisnęliśmy maksa

Sezon 2021/22 w PKO BP Ekstraklasie już za nami. Podopieczni Waldemara Fornalika w ostatniej kolejce zmierzyli się z Radomiakiem Radom, remisując 1:1. W pierwszej fazie tego meczu bardziej zdeterminowani byli radomianie, którzy walczyli o zachowanie szóstej lokaty w tabeli, czego efektem był gol zdobyty przed przerwą. Po zmianie stron jednak gospodarze zdołali wyrównać.

W opinii Martina Konczkowskiego z tego remisu w drużynie Piasta było umiarkowane zadowolenie.

– Trzeba cieszyć się z tego remisu, zwłaszcza, że bramkę na 1:1 zdobyliśmy w ostatniej akcji. Zdecydowanie lepsza w naszym wykonaniu była druga połowa. W tej części meczu stworzyliśmy się więcej sytuacji. Taki wynik więc trzeba uszanować – ocenił Konczkowski.

Drużyna Piasta, szczególnie w drugiej części sezonu wyspecjalizowała się w drugich połowach w których najczęściej przechylała szalę na swoją korzyść i nikt nie potrafi wytłumaczyć dlaczego tak się działo.

– To jest jakaś zagadka, ale najważniejsze, że tych drugich połowach jakoś się ogarniamy i zazwyczaj w tym roku kończyliśmy mecz wygraną – przyznaje „Konczi”.

Niebiesko-czerwoni zakończyli ten sezon o jedną lokatę wyżej niż poprzedni, czyli na 5 miejscu z wynikiem 54 punktów, choć po jesieni z dorobkiem 24 oczek zajmowali 12 miejsce w tabeli. Skąd taka metamorfoza w drugiej części tej kampanii?

– Z wiosny wycisnęliśmy prawie maksa. Jeśli mamy czegoś żałować to tylko jesieni, bo ani gra ani zdobycz punktowa nie wyglądała na takim poziomie na jakim powinna być. Wiosną to się już mocno poprawiło i to jest budujące na przyszłość – zaznacza piłkarz Piasta.

Latem przy Okrzei zrobiono wszystko, aby dobrze wystartować, ale to się nie udało. W przerwie zimowej dokonano wprawdzie korekt, ale to nie nowi zawodnicy zrobili różnicę. Cały zespół grał po prostu na wyższym poziomie.

– Było kilka zmian, ale kadrowo nie byliśmy słabsi. Myślę, że inne czynniki o tym zadecydowały. Pierwsze co przychodzi na myśl, to tracone bramki w końcówkach spotkań. To powodowało, że wkradała się niepewność i nerwowość. Na wiosnę jak złapaliśmy serię, to ta pewność była już na wysokim poziomie i dlatego to dużo lepiej wyglądało – analizuje Konczkowski.

Tajemnicą sztabu szkoleniowego pozostaje przygotowanie motoryczne. Nie raz i nie tylko w Piaście zdarzało się, że nie do końca trafiono z tym elementem, a to mogła być przyczyną traconych bramek w końcówkach spotkań. Gdy brakuje sił, koncentracja nie jest już na takim samym poziomie. Na pewno jednak wiosną zawodnikom Piasta tych sił nie brakowało, bo w każdym meczu potrafili grać do końca.

– To już któryś rok z rzędu ta wiosna jest bardzo udana i na pewno przygotowanie ma na to wpływ. Myślę, że w przyszłości zostanie wszystko zrobione tak, aby obie rundy były na dobrym, wysokim poziomie pod każdym względem – tłumaczy obrońca.

Piast już czwarty rok z rzędu jest w ścisłej czołówce Ekstraklasy, choć nie jest to klub z najwyższym budżetem w Ekstraklasie. Co więc jest kluczem do tak dobrych wyników?

– Myślę, że składa się na to wiele czynników. Na pewno duża rola trenera, który wprowadził do drużyny stabilność. W oknach transferowych też nie ma rewolucji. Atmosfera też jest bardzo dobra, a przede wszystkim ciężka i systematyczna praca. To zawsze daje pozytywny efekt – analizuje 28-latek.

Piłkarscy eksperci często powtarzają, że istotny wpływ na wyniki ma cierpliwość władz klubu, które nawet w trudnych momentach nie decydowali się na zmiany w sztabie szkoleniowym. Czy zawodnicy też są podobnego zdania?

– Stabilność jest bardzo ważna. Nawet jak były kryzysy to udawało się je w końcu przezwyciężyć – mówi Konczkowski.

Pewnym ewenementem jest to, że Piast osiąga tak dobre wyniki bez napastnika, który by w sezonie zdobywał po kilkanaście bramek. W zakończonej kilka dni temu kampanii najskuteczniejsi piłkarze Piasta: Damian Kądzior i Alberto Toril zdobyli po sześć goli. . Nawet w drużynach, które spadały z Ekstraklasy byli skuteczniejsi zawodnicy.

– Rzeczywiście tak było w tych ostatnich sezonach. Oprócz Jakuba Świerczoka, który zdobył tych bramek więcej to nie było takiego typowego killera. Nawet w sezonie mistrzowskim, kiedy Piotr Parzyszek miał najwięcej bramek to dziesiątki nie przekroczył. Myślę, że dzieje się tak dlatego, że na ten wynik pracuje cała drużyna. Nie ma jednego zawodnika na którym to zdobywanie bramek spoczywa, ten ciężar rozkłada się na całą drużynę – wyjaśnia „Konczi”

A jaki cel postawi sobie Piast na przyszły sezon?

– Myślę że zagrać dwie rundy na odpowiednio wysokim poziomie – kończy Martin Konczkowski.

Martin Konczkowski w sezonie 2021/22 zaliczył 31 występów, zdobył dwa gole i zaliczył 4 asysty.

źródło: piast.gliwice.pl

0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze