Futsalowa drużyna Piasta ma za sobą najlepszy sezon w swojej pięcioletniej już historii. Niebiesko-czerwoni sięgnęli po brązowy medal mistrzostw Polski, po raz drugi awansowali  do finału Pucharu Polski. Był to też pierwszy, pełny sezon w którym Orlando Duarte prowadził zespół z Areny.

Dla Rafała Franza, dyrektora sportowego i jeszcze czynnego zawodnika  natomiast był to już kolejny medal mistrzostw Polski, wprawdzie ten z najmniej szlachetnego kruszcu, ale jak każdy medal bardzo cenny.

– Niewątpliwie zdobycie brązowego medalu mistrzostw Polski i gra w finale Pucharu Polski to  duży sukces sportowy klubu, ale przychylam się do opinii trenera Orlando Duarte, który powiedział, że mógł ten sezon być jeszcze lepszy. Mogliśmy bowiem sięgnąć po tytuł wicemistrza Polski i zdobyć Puchar Polski. Na pewno było nas na to stać. To jest jednak sport. Nie udało się, ale wiemy jakie błędy popełniliśmy i co trzeba zmienić, aby w przyszłości powiększyć klubową gablotę o kolejne trofea – tak podsumował miniony sezon dyrektor sportowy Piast Gliwice – Futsal.

Każdy sukces jest wypadkową wielu czynników nie tylko sportowych. Tak też i było w przypadku Piasta.

– Praca, która wykonaliśmy i drogę, którą obraliśmy od samego początku  oraz zatrudnienie tak znakomitego szkoleniowca jakim jest Orlando Duarte, a także nasza współpraca z miastem, możliwość grania na Arenie, wsparcie ze strony sponsorów, to wszystkie sprawiło, że to przyniosło określony efekt – wylicza Franz

Piast dobrze zaczął sezon a czym dłużej trwały rozgrywki tym pewniej gliwiczanie czuli się na czołowych lokatach. W pewnym momencie nawet wskoczyli na drugie miejsce, ale nie zdołali go utrzymać. Puchar Polski przegrali w rzutach karnych. Zdaniem Rafała Franza, aby osiągnąć jeszcze lepszy wynik, zabrakło doświadczenia i większej determinacji.

– Mieliśmy w zespole dużo młodych zawodników. Ci zawodnicy mieli niewielkie doświadczenie na polskich parkietach, a weźmy pod uwagę to, że polska Ekstraklasa jest ligą bardzo wymagającą i też fizyczną. Dla nich była to więc pewnego rodzaju nowość. Pozostali za wyjątkiem Dominika Soleckiego, Marka Bugańskiego czy też Łukasza Groszaka nie odnosili w przeszłości żadnych dużych sukcesów  i właśnie chyba tego doświadczenia nam zabrakło. Może też za szybko jako zespół uwierzyliśmy, że jesteśmy bardzo dobrzy. Pojawiła się chyba nawet taka myśl, ze obojętnie jak mecz się będzie układał to i tak wygramy. Tak bywało w I rundzie, kiedy graliśmy słabiej, a  i tak wygrywaliśmy jedną  czy dwoma bramkami strzelonymi w końcówkach. To jest lekcja i nauczka dla wszystkich. Z drugiej strony nie robiłbym takiej presji, że zbyt dużo tych błędów popełniliśmy, albo że jest niedosyt. To jest sport, a jakby nie patrzeć, zdobyliśmy 72 punkty. Ja jestem przekonany, ze wiedza trenera Orlando, jego doświadczenie pozwolą mu wyciągnąć wnioski i jeśli w przyszłości powtórzy się taka sytuacja, to  wyjdziemy już z niej na plus dla nas – analizuje dyrektor sportowy Piasta.

Sezon 2020/21 przeszedł już do historii. W Gliwicach więc już trwają przygotowania do nowego. Mają miejsce roszady w kadrze i w sztabie szkoleniowym.

– Nie jest tajemnicą, że pożegnaliśmy się z kilkoma zawodnikami. Mocno też pracowaliśmy na rynku transferowym, aby pozyskać w ich miejsce nowych graczy. Natomiast ci zawodnicy , którzy zostają u nas, mieli osiem tygodni  urlopów, ale od połowy lipca dostali już rozpiski, pracują też indywidualnie pod okiem naszego trenera do przygotowania fizycznego Bartka Garszteckiego.  Myślę, że 2 sierpnia jak ruszymy z przygotowaniami to zawodnicy będą fizycznie gotowi na to, aby trenować pięć razy w tygodniu, a czasami nawet dwa razy dziennie – wyjaśnia Franz.

Skutkiem „ubocznym” sukcesu było to, że nie udało się niektórych futsalistów zatrzymać, a z innych zrezygnowali trenerzy.

– Nie chcę wymieniać ich z nazwiska, ale dwóch zawodników poprosiło o możliwość wcześniejszego rozwiązania kontraktów, bo dostali lepsze propozycje z zagranicy. To pokazuje, ze praca trenera i nasza polityka transferowa przyniosła efekty, bo gdyby tak nie było, to kluby z ligi włoskiej, francuskiej, a także zaplecza hiszpańskiej ekstraklasy nie pytałyby o naszych zawodników. Co do reszty to nie uzyskaliśmy  kompromisu, który zadowoliłby obie strony. Uznaliśmy więc, że najlepiej  będzie się  rozstać w dobrych relacjach i wzajemnych szacunku.

Poszczególne kluby chwalą się już nowymi nabytkami. W Piaście na razie panuje cisza, ale to nie oznacza, że jest stagnacja.

– Cały czas działamy. W miejsce tych co odeszli, mamy już zakontraktowanych zawodników. Nie zdradzę na razie nazwisk. Chcemy ich godnie przywitać i przedstawić w odpowiednim czasie o co zadba nasz dział  marketingu. Ja jestem zadowolony z transferów. Zdradzę tyle, że ponownie postawiliśmy na młodych zawodników, których znamy z występów w polskiej lidze, ale też dołączą do nas  nowi gracze z zagranicy. Zmiany nastąpią też w sztabie szkoleniowym, Asystentem Orlando Duarte będzie Sergio Neves, też znany szkoleniowiec, który już wcześniej pracował z trenerem Orlando na Łotwie. Ta kadra powinna być mocniejsza i będziemy nad tym pracować, aby wynik był lepszy niż w ostatnim sezonie – przekonuje dyrektor sportowy Piasta.

Z transferów ten najważniejszy wydaje się być zatrzymanie w klubie Orlando Duarte, co jak się okazuje nie było takie oczywiste.

– Orlando Duarte jest dla nas ogromną wartością dodaną. Dopóki ja będę dyrektorem sportowym w tym klubie i będę miał zaufanie zarządu, to właśnie z takimi ludźmi będziemy chcieli współpracować. Myślę, że nie tylko ja doceniam jego zaangażowanie, zapał, pracę i wiedzę, ale wszyscy ludzie, którzy go poznali. Orlando Duarte już stał się kimś więcej dla naszego klubu niż tylko trenerem. Pomógł nam gdy niewielu chciało to zrobić, a on pozbierał to wszystko w całość i doprowadził nas tam gdzie teraz. W każdym sezonie ma  kilka propozycji z zagranicy i nie jest to żadną tajemnicą. Orlando to wielki profesjonalista i stawia właśnie na to. Cieszę się że ostatecznie zdecydował się zostać u nas i że  jest zadowolony z warunków jakie mu stworzyliśmy. – zdradza dyrektor Piasta.

Pełną parą przygotowania ruszą z początkiem sierpnia. Plany były bardzo ambitne, ale pokrzyżowała je pandemia i obostrzenia.

– Chcieliśmy  polecieć do Lizbony aby zagrać ze Sportingiem i Benfiką wykorzystując kontakty naszego trenera.  To było już dograne. Niestety nie udało nam się dopiąć pewnych rzeczy formalnych. Terminy były na koniec sierpnia, co kolidowało z naszymi przygotowaniami. Była też możliwość wyjazdu na Maltę na tygodniowy obóz  i mecze z mistrzem tego kraju. To była ich propozycja  za co bardzo bym chciał podziękować dyrektorowi sportowemu klubu z Malty. Tu na przeszkodzie stanęła pandemia. Przed rezerwacją hotelu dostaliśmy informację, że każdy musi być zaszczepiony drugą dawką szczepionki, albo tą jednodawkową, a tego warunku jeszcze wszyscy u nas nie spełniają. Potem też przyszła refleksja, że  byłoby to zbyt duże ryzyko, ewentualna kwarantanna mogłaby całkowicie zepsuć okres przygotowawczy. Ostatecznie więc zdecydowaliśmy się na stacjonarne przygotowania. Będziemy trenować na arenie.

14-15 sierpnia natomiast zagramy na turnieju w Wilanowie, gdzie będą same zespoły z Futsal Ekstraklasy. Zagramy też cztery sparingi u siebie. Zmierzymy się z AZS UE Kraków, BSF Bochnią, Futsal Brzeg i AZS UŚ Katowice. Zastanawiamy się jeszcze nad turniejem w dniach 4-5 września – tłumaczy Franz.

Zdecydowana większość drużyn w polskiej Futsal Ekstraklasie ma charakter półprofesjonalny. Zawodnicy łączą pracę z uprawianiem tej dyscypliny, co odbija się na jakości całej ligi. W Piaście mocno pracują nad tym, aby tak nie było.

– Myślę, że w nowym sezonie zdecydowana większość zawodników będzie już profesjonalnie trenować. W poprzednim sezonie jeszcze większość chłopaków łączyła grę w futsal z pracą. W nowej kampanii te proporcje się zmienią. Wierzymy, że tylko ciężką pracą możemy osiągnąć jeszcze więcej niż w poprzednim sezonie – przekonuje siedmiokrotny mistrz Polski.

A czy zobaczymy jeszcze „Franka” na parkiecie?

Na ten moment pozostawię to bez odpowiedzi – uśmiecha się autor ponad 210 goli w Futsal Ekstraklasie.

źródło: piast.gliwice.pl/futsal