Jarosław Kaszowski jest „unikatem” na skalę światową. Prawdopodobnie jest jedynym piłkarzem, który z jednym klubem przeszedł z najniższej klasy rozgrywkowej do najwyższej.
Na zdjęciu klubowe legendy i dwóch kapitanów – Ryszard Kałużyński i Jarosław Kaszowski oraz Adam Sarkowicz – prezes klubu z Okrzei
Jarosław Kaszowski urodził się 24 maja 1978 roku w Gliwicach. Wychował się w tej samej dzielnicy co Lubański czy Marx. Pierwsze dziesięć lat swojego życia spędził bowiem w Sośnicy, gdzie zaczęła się jego przygoda z piłką. Potem z rodzicami przeprowadził się na osiedle Millenium, zamieszkał tuż obok stadionu przy Okrzei. Wtedy też został trampkarzem Piasta. Gdy jego talent się, rozwijał pierwszy zespół Piasta nie istniał. Zaczął uprawiać futsal (piłkę halową).
W gliwickim klubie funkcjonowała jednak drużyna młodzieżowa i do gry w niej Kaszowskiego namówił Zygmunt Kajda. Kiedy zawiązała się sekcja seniorów, dostał propozycję gry w formowanym od podstaw przez Kazimierza Gontarewicza i Lesława Dunajczyka pierwszym zespole. Tak się zaczęła jego droga z Piastem od B-klasy do Ekstraklasy. W drużynie seniorów zadebiutował w Poniszowicach w wygranym przez Piasta 4:0 meczu z tamtejszym Zniczem. Drugą bramkę w tym spotkaniu strzelił właśnie „Kasza”.

– Boisko przez które prowadziła ścieżka wydeptana przez mieszkańców. Dookoła powkopywane opony. Wygraliśmy 4:0. Strzeliłem drugą bramkę. Z perspektywy lat, to do tej historii pewnie bardziej pasowałoby gdybym strzelił pierwszą – wspomina po latach Kaszowski.
W niższych ligach, gdy Piast miał amatorski charakter, zarabiał na życie grając w piłkę halową. Był powoływany do reprezentacji kraju w tej odmianie futbolu, reprezentował Polskę na Mistrzostwach Europy w Moskwie.
– Znajomi mówili: „Chodź gdzieś wyżej! Co się będziesz marnował w B klasie!” Ale odpowiadałem, że poczekam. Czułem, że wszystko się tu rozwinie, choć prawdę mówiąc w pierwszych sezonach musieliśmy dokładać do interesu. Robić składki na stroje, samemu kupować sobie buty. Ale dla mnie, dzięki futsalowi, było to do zaakceptowania. A premie za zwycięstwo w wysokości 10 złotych – opowiada wychowanek klubu z Okrzei.
W 2004 roku przejął opaskę kapitana po tragicznie zmarłym Tomku Szei. Na krótko. Wkrótce bowiem spotkała go rodzinna tragedia. Na sepsę zmarła jego pierwsza córeczka. Piłka pomogła mu wrócić do w miarę normalnego życia i znów przejął drużynę. Pełnił tę funkcję aż do awansu do Ekstraklasy. Wystąpił w pierwszym w historii Piasta meczu w najwyższym poziomie rozgrywkowym w którym Piast pokonał Cracovię 2:0. Rozegrał dwa sezony w Ekstraklasie, ten drugi zakończył się spadkiem do I ligi. Był to dla niego kolejna, bolesna lekcja, tym razem sportowa.

W 2011 roku wygasła jego umowa z Piastem. Kolejne pół roku spędził w pierwszoligowym Ruchu Radzionków. Jeszcze potem można go było spotkać na boisku w barwach Fortuny Gliwice.
Nie był to dla niego łatwy okres. Nie był wtedy mile widziany nawet na Okrzei z przyczyn politycznych. Wcześniej bowiem startował do rady Miasta z listy opozycji wobec władz Gliwic.
Po zakończeniu kariery sportowej założył własną Akademię piłkarską, która dziś jest największym klubem szkolącym najmłodszych adeptów piłki nożnej w Gliwicach.

W lutym 2013 roku wrócił do klubu już w nowej roli, pracownika marketingu. Oficjalne pożegnanie nastąpiło przy okazji towarzyskiego meczu Piasta Gliwice z Ruchem Chorzów, a miało to miejsce w 2014 roku. Podczas tego spotkania nastąpiła symboliczna zmiana warty. Kaszowski został zmieniony przez kolejnego wychowanka Piasta – Tomasza Podgórskiego. Piłkarze pożegnali zasłużonego dla klubu z Okrzei zawodnika tworząc uroczysty szpaler.
Przez kolejne sześć lat pracował na rzecz klubu. Miesiąc temu otrzymał wypowiedzenie z pracy…
Na początku swojej kariery występował na pozycji środkowego pomocnika, potem grał na prawym skrzydle, by na koniec zostać obrońcą. W I zespole Piasta na różnych szczeblach ligowych rozegrał 320 spotkań, w tym 227 w pełnym wymiarze (24 335 minut). Należy do tego jeszcze doliczyć mecze pucharowe i pojedynki towarzyskie. W lidze strzelił 15 bramek.
Kaszowski pozostaje najbardziej rozpoznawalnym piłkarzem Piasta dla obecnego pokolenia kibiców. Wielu fanów do dziś przychodzi na mecze w koszulce z nr 8, bo z takim występował na boiskach różnych lig.
Wywiad po pierwszym w Ekstraklasie meczu
Od B klasy do Ekstraklasy
Opracowanie piast.gliwice.pl





















