Gol ucieszył podwójnie – Sebastian Milewski

Sebastian Milewski pochodzi z Mławy. W piłkę uczył się też grać w Legionovii. Mając 19 lat trafił do Zagłębia Sosnowiec, gdzie mimo młodego wieku szybko wywalczył sobie miejsce w składzie.

Przed obecnym sezonem pozyskał go Piast. Już w momencie dokonywania transferu wiadomo było, że ma zastąpić w pierwszej jedenastce odchodzącego do Włoch Patryka Dziczka. Nie było to łatwe zadanie, bo wychowanek Piasta został wybranym najlepszym młodzieżowcem poprzedniego sezonu. Był też bardzo ważnym ogniwem w zespole mistrza Polski. Milewski miał trudne początki, ale Waldemar Fornalik cały czas konsekwentnie na niego stawiał.  W minioną sobotę strzelił bardzo ważną bramkę, bo dającą nie tylko trzy punkty ale też pozwalającą na powrót do gry o najwyższe cele.

– Strzeliłem swoją debiutancką bramkę w Ekstraklasie i myślę, że byłem w tym momencie najszczęśliwszym człowiekiem w Gliwicach. Gol  ucieszył podwójnie, bo dał zwycięstwo nad Cracovią.  Mam też nadzieję, że ta bramka jeszcze doda mi pewności siebie, tak, że to strzelanie w kolejnych spotkaniach będzie mi przychodziło łatwej – tak skomentował swoje premierowe trafienie 21-latek.

Spotkanie to nie układało się po myśli gliwiczan. Przed przerwą to goście robili wrażenie lepiej zorganizowanej drużyny  i mającej lepszy pomysł na wygranie tego meczu.

–  W pierwszej połowie to Cracovia miała pod kontrolą mecz. W przerwie dostaliśmy wskazówki od trenerów co trzeba zmienić, wspólnie też porozmawialiśmy co powinniśmy  poprawić.  Wychodząc z szatni wiedzieliśmy już  co mamy grać i po zianie stron to my dyktowaliśmy warunki.  Cracovia nie stworzyła sobie ani jednej sytuacji w tej drugiej połowie. Zresztą w całym meczu chyba oddali jeden celny strzał – podkreśla Milewski.

Pomocnik bramkę zdobył w 60 minucie. Nie był to gol z gatunku stadiony świata, ale mógł się podobać, a przede wszystkim było to trafienie po przemyślanej akcji, którą przeprowadził Rymaniak.

– Złapałem kontakt wzrokowy z Bartkiem. Wiedziałem jak zagra tę piłkę i na tyle zrobił to precyzyjnie, że Rapa jej nie sięgnął.  Ja przyjąłem ją na klatkę,  nigdzie nie celowałem, chciałem uderzyć z całej siły w światło bramki. Jeszcze mi się udało zobaczyć, że Pesković ma ją na ręce, ale za chwilę wpadła do bramki. Potem nawet do końca nie wiedziałem co mam zrobić. Poczekałem chwilę na chłopaków, a potem była radość i cieszynka – tak opisuje tę sytuację zawodnik.

– Trzeba się tylko cieszyć z tego, jak rozwija Sebastian Milewski jako skrzydłowy. Na początku zarówno my trenerzy, jak i on sam, byliśmy sceptyczni, natomiast podjął wyzwanie. Z pewnością nie było to łatwe, kiedy wcześniej nie grało się na tej pozycji. Ma jeszcze rezerwy, a też zdobyta przez niego bramka nie może przyćmić niedociągnięć, które również się zdarzyły. Ważny jest rozwój i z tego jesteśmy zadowoleni – tak natomiast ocenił postawę swojego podopiecznego Waldemar Fornalik na pomeczowej konferencji.

Przypomnijmy, że od tego sezonu na boisku musi przebywać przynajmniej jeden młodzieżowiec, czyli piłkarz, który nie ukończył 21 roku życia. W przyszłym sezonie Milewski nie będzie już tego warunku spełniał. Musi więc przekonać trenera, że warto na niego stawiać, gdy zakończy w pewnym sensie okres ochronny.

Źródło: piast.gliwice.pl
Foto M. Willner.

0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze