Mistrz lepszy od ucznia, Piast – Cracovia, trenerzy o meczu

Przed tym meczem Michał Probierz przyznał, że sztuki trenowania uczył się od Waldemara Fornalika. Było to jednak dawno. Obecnie obaj szkoleniowcy mają swój pomysł na prowadzenie trenowanych przez siebie zespołów.

W pierwszym spotkaniu rozegranym w Krakowie górą był Michał Probierz. W sobotę zwyciężyła myśl taktyczna Waldemara Fornalika. Gliwiczanie wygrali, bo stworzyli sobie więcej sytuacji i strzelili bramkę na wagę trzech punktów.

Waldemar Fornalik (Piast):
– Spotkaliśmy się z bardzo dobrym przeciwnikiem. Cracovia dobrze gra w piłkę i od dłuższego czasu systematycznie budowany, a to, że przed tą kolejką mieli tyle samo punktów co lider nie było przypadkiem. Dziś  duży nacisk był położony na realizację założeń taktycznych. Od początku wyglądało to tak, że kto pierwszy popełni błąd i straci gola, ten może to spotkanie przegrać i tak się stało. Byliśmy o tę jedną bramkę lepsi. Takie punkty po trudnym meczu są bardzo cenne. Zawodnicy oprócz tego wykazali się ogromnym zaangażowaniem, dobrze funkcjonowali przy agresywnym rywalu.
Nie jest tak, że można z każdym zespołem wyjść i przez cały czas atakować. W tym spotkaniu rywale pozwolili nam tylko na tyle. Mieliśmy kłopoty ze złapaniem swojego rytmu, w drugiej połowie wyglądało to już zdecydowanie lepiej. Stworzyliśmy sobie jeszcze inne sytuacje, na przykład gdy Michal Pesković wybronił strzał głową Patryka Tuszyńskiego, a także po kontratakach, co nie zmienia faktu, że bardzo cieszymy się z tych punktów.
Trzeba się tylko cieszyć z tego, jak rozwija Sebastian Milewski jako skrzydłowy. Na początku zarówno my trenerzy, jak i on sam, byliśmy sceptyczni, natomiast podjął wyzwanie. Z pewnością nie było to łatwe, kiedy wcześniej nie grało się na tej pozycji. Ma jeszcze rezerwy, a też zdobyta przez niego bramka nie może przyćmić niedociągnięć, które również się zdarzyły. Ważny jest rozwój i z tego jesteśmy zadowoleni.

Michał Probierz (Cracovia):
Bardzo dobrze zaczęliśmy to spotkanie. Mieliśmy mecz pod kontrolą. Wiedzieliśmy jakie są atuty Piasta i je eliminowaliśmy. Później nastąpiła faza wymiany ciosów, trochę jak w pojedynku bokserskim. Nie był to bardzo otwarty mecz, ale oba zespoły starały się walczyć.
Jeśli zachodzi taka pomyłka jak nam się zdarzyła, to nie ma szans uratować tej sytuacji, gdyż następują kolejne błędy. Taki zespół jak Piast potrafi wykorzystywać błędy rywali i to się właśnie stało.
Za mało wprowadzaliśmy piłkę i graliśmy zbyt nerwowo. Wiele razy piłka lądowała na aucie. W drugiej połowie już nie stworzyliśmy klarownej sytuacji.
Nie tak sobie to  wyobrażaliśmy. Chcieliśmy wygrać to spotkanie. Piłka taka jest, że szybko uczy pokory. Ostatnio słyszałem wiele pochwał na temat naszej gry i zapowiedzi, że prędzej my zostaniemy mistrzem niż Legia. Dziś zostaliśmy sprowadzeni na ziemię. Wszystkie zespoły będą walczyć, nikt się przed nami nie położy. Dziś rozmawialiśmy z Waldkiem że będzie to trudny bój. Piast pokazał dziś zmianami, że ma bardzo doświadczony zespół. Mogę tylko pogratulować zwycięstwa .

Opracowanie: piast.gliwice.pl

10 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
Johnrx6

Milewski ma przebłyski i widać, że bardzo się stara. Liczę, że ta bramka doda mu jeszcze motywacji do dalszej pracy.
Ogólnie cały zespół dobrze zagrał, zwłaszcza w obronie (pressing przez wiekszość spotkania).
Gratulacje dla całej drużyny i dla trenera.

orion

Z wypowiedzi Probierza jest usunięty spory fragment w którym mówi o katastrofalnej murawie.Rozumiem że nieprzyjemne jest tego słuchać ale w ten sposób murawa się sama nie zmieni.A wygląda jak w B klasie.

Piast1945

A możemy my tak specjalnie z tą murawą, jedni boisko mocno polewają przed meczem inni wolą suche a nasza specjalność to kartoflisko… no i słusznie mało kto w ekstraklapie na czymś takim potrafi grać…no chytre te nasze działacze…

local

Jak ma powstać akademia, lub boisko treningowe z podgrzewaną murawą jak łajzy skąpią na nową „trawę”. Obawiam się że jak nie wejdzie zapis licencyjny o wymagalności posiadania boiska treningowego, całorocznego to w tym mieście nigdy go nie zobaczymy.
Taki tu mamy klimat URZĘDNICZY!

Professor G

Co do Milewskiego- pisałem o tym już kilka miesięcy temu- prócz 4 klubów (Lech i 3 inne) nie ma nigdzie wyraźnie lepszego młodzieżowca od niego. Owszem popełnia błędy, ale też wkłada bardzo dużo sił i gra do przodu na dużym ryzyku- jeśli miałby mniej zadań defensywnych, mielibyśmy mocniejszy środek pola (np. obecna dyspozycja Patryka Sokołowskiego) i napastników przynajmniej na 8kę ekstraklasy takich z odrobiną dryblingu, ciągu na bramki i wychodzeniem na pozycje (wybaczcie ale ŁKS i Raków mają bardzie kreatywnych napastników) to jego odbiór byłby zupełnie inny. Generalnie pisaliśmy o tym 200 razy- problemem Piasta jest brak realnej siły w ataku i wysoka przewidywalność, środek pola mógłby być bardziej stabilny (na szczęście Hateley robi swoje, Sokołowski liczę złapie formę), reszta gra nieźle, na zespoły broniące z takim zagęszczeniem defensywy jak Lechia w ogóle nie mamy recepty. Obecnie strzelenie przez Piasta więcej niż 2 bramek na mecz to byłby cud.

orion

Ale robienie z Milewskiego skrzydłowego na siłę?Rozumiem że musi grać ale skrzydłowy to wczoraj siedział na ławce.Sokół jest bez formy to fakt.

KrissKopernik

Ten mecz Sokolowi nie wyszedł
Ale generalnie w pozostałych meczach pokazał iż mocno się u nas rozwinął

KrissKopernik

Mnie osobiście jakos Milewski nie odpowiada
Za długo trzyma piłkę,bez sensowne straty i dryblingi
Może potrzebuje więcej czasu?

AMP

Piłkarz musi lubić piłkę – jako przedmiot. Milewski wyraźnie czerpie przyjemność z obcowania z piłką,
i to bardzo dobrze, bo nie ma innej drogi do zostania wybitnym piłkarzem. Dzisiaj każdy klasowy zawodnik operuje piłką wręcz samolubnie, z wysokim ryzykiem prowadzenia przy nodze, na granicy straty. To jest bardzo pożądana domieszka wyjątkowej indywidualności w poukładanej drużynie.
Dziś nawet wybitni bramkarze szukają gry z piłką przy nodze. Tak zmienia się futbol.
Na antypodach pozytywnego uczucia do piłki jest Parzyszek.
Ten przedmiot przeszkadza mu z wyraźnym udręczeniem. Parzyszek nie ma nad piłką kontroli.
Stale gania ją w morderczym, bo chaotycznym wysiłku przy nędznej koordynacji.
Dotyka piłki z wyraźną odrazą, pospiesznie i nerwowo, jakby była pokryta trądem, groziła kiłą albo innym choróbskiem czy porażeniem. Pewnie Parzyszek chciałby mieć kontakt z piłką w jednorazowych środkach ochrony osobistej, ale FIFA nie zezwala na grę w foliowych rękawach, czepcach i gumowych nogawicach, pokrytych biobójczym śluzem.
Po trwale radosnym nastroju Parzyszka można wnioskować, że on albo nie jest świadomy własnej odrazy do piłki, albo to lubi. Tak, czy inaczej, dla drużyny to koszmar.

KrissKopernik

Orangutan cały dzień myślą i coś wystękal