Mecz Piasta Gliwice z Cracovią zapowiada się nie tylko jako konfrontacja dwóch czołowych drużyn Ekstraklasy, ale też jako starcie dwóch przyjaciół nie tylko z boiska – Waldemara Fornalika i Michała Probierza.
Podczas kariery zawodniczej grali razem w Ruchu Chorzów w latach 1990 – 1994. Potem spotykali się na ławkach trenerskich. Grali przeciwko sobie 19 razy, 11 z tych meczów wygrał Probierz, raz padł remis, a 7 razy górą był Fornalik.
– Zespoły Waldka bardzo dobrze grają, cenię go jako trenera – mówi Michał Probierz. – Powtórzę się, bo kolejny raz to mówię, ale od niego się wiele nauczyłem. Jako piłkarze dobrze się znaliśmy, teraz mamy okazję rozmawiać regularnie, raz w tygodniu o naszych zespołach. W poniedziałek mieliśmy okazję ostatnio porozmawiać. Teraz musimy skupić się już bardziej na sobie. W meczach między nami jest wiele zaskakujących momentów, są sploty okoliczności. Jeszcze raz gratuluję mu mistrzostwa Polski, to sztuka to zrobić – mówi Michał Probierz w rozmowie z Gazetą Krakowską.
– Graliśmy razem jako zawodnicy i pracowaliśmy razem w sztabie szkoleniowym. Byliśmy też wysłannikami z ramienia naszego związku na mistrzostwach świata w RPA. Znamy się jakieś 30 lat. Nasze rodziny również się znają. Z całą pewnością jest to inna znajomość, niż w przypadku pozostałych trenerów przyznaje Waldemar Fornalik.

Przez kilka miesięcy obecny trener Cracovii był asystentem szkoleniowca Piasta, gdy ten prowadził Górnika Zabrze.
– Niezbyt pamiętam jak długo pracowaliśmy ze sobą, ale był to ciekawy okres zarówno dla mnie jak i dla Michała, bo zawsze przechodząc na tą drugą stronę otwierają się oczy i poznaje się jak to wygląda. Jako piłkarz wydawało mi się, że zawód trenera to jest sielanka, natomiast kiedy go zakosztowałem, jest to bardziej skomplikowane niż mi się wydawało. Nie można jednak określić, że Michał był moim uczniem. Miał możliwość zobaczenia jak to wygląda z tej drugiej strony i to mu pokazałem. Michał edukował się w inny sposób, bo każdy trener ma swoją drogę rozwoju – zaznacza trener Mistrzów Polski.
Bardzo dobra znajomość trenera Probierza nie ma jednak wpływu w przygotowaniu się do meczu przeciwko jego drużynie, przynajmniej tak twierdzi szkoleniowiec Piasta.
– Nie ma to większego znaczenia tak naprawdę, ponieważ skupiam się na analizie gry przeciwnika i nad tym jak funkcjonuje zespół prowadzony przez Michała – stwierdza Fornalik..
– Każdy próbuje zaskoczyć czymś przeciwnika – mówi natomiast Probierz. – Waldek zdobył mistrzostwo, to stary wyga. Niby jest spokojny, ale podstępny, w pozytywnym jednak tego słowa znaczeniu – dodaje trener Pasów.
Obaj szkoleniowcy wskazują też mocne strony swoich przeciwników.
– Piast zrobił się bardzo stabilnym zespołem – mówi Probierz. – Jest do bólu zorganizowany. Będą się liczyć niuanse taktyczne. Zobaczymy, czy Waldek zrobi zmiany, czy np. Feliksa przesunie do środka, czy wstawi Jodłowca? Jest wiele znaków zapytania. Na pewno Kirkeskov wróci po pauzie, jeden z lepszych zawodników przy stałych fragmentach gry, straciliśmy w ten sposób bramki w meczu z Piastem – analizuje trener Cracovii.
– Siłą Cracovii jest zespół. Mówi się o Januszu Golu, o solidnych obrońcach, niezłych skrzydłowych. Są tacy zawodnicy jak Cornel Rapa, Sergiu Hanca, więc można wymieniać te atuty, ale należy wziąć pod uwagę Cracovię jako zgraną całość – podkreśla Fornalik.
„Pasy” określa się jako najwyższy zespół w Europie. To atut, szczególnie przy stałych fragmentach gry, ale nie tylko. Krakowianie dobrze są przygotowani pod względem fizycznym, co może przekładać się na twardą grę.
– Nie do końca. Cracovia ma swój określony styl, gra w piłkę oraz konstruuje akcje, ale potrafi też skutecznie się bronić i płynnie przechodzić z defensywy do ofensywy. Przede wszystkim w tych aspektach musimy być dobrze przygotowani i zorganizowani – przestrzega Fornalik.
Dodajmy, że szkoleniowiec Piasta w tym spotkaniu nie będzie mógł skorzystać ze Steczyka. Klupś i Alves już trenują z zespołem, ale jeszcze nie są w pełni gotowi, grać przez 90minut.
Opracowanie: piast.gliwice.pl/Gazeta Krakowska






















Według trenera to Alves będzie gotowy w następnym stuleciu.Bo przecież nie przepracował całego okresu przygotowawczego. Za to tydzień temu zlała nas zbieranina z której połowa wogóle nie miała okresu przygotowawczego.
Orion zobaczymy jaka zbieranina zaleje jutro widownię na stadionie i znów będzie wstyd na całą Polskę
john1 ja Cię proszę Ty mi nie wyjeżdżaj po raz kolejny z tą frekwencją.To nie do mnie te komentarze.
Ja jestem mocno zajęty do tego rodzina, dom a prawie zawsze jestem na stadionie. Możesz się nie zgadzać z tym co piszę ale teksty o frekwencji kieruj do kogo innego.
To nie było do Ciebie osobiście a mam już dość czytania na temat trenera i zawodników a my kibice co robimy żeby było nas dużo więcej na meczach gdzie jest SK co oni robią bo chyba tylko gębę drzeć że Piast to oni a nie my jeżeli Cię uraziłem to przepraszam
Ja się nie obrażam o byle co.W skrócie uważam że kibic który żyje klubem jest z nim całe życie płaci za bilety kupił kilka drogich gadżetów ma prawo wyrazić swoje niezadowolenie nikogo przy tym nie obrazajac. Drużynie niewiele trzeba aby znów grać o medale tymczasem okienko zostało całkowicie zmarnowane a gołym okiem widać gdzie są braki.Mysle też że to celowe działanie bo po ogromnym sukcesie ten sezon postanowiono objechac jak najmniejszym kosztem.Nie ma to nic wspólnego z rozwojem klubu.Wiosna Piast zdobył sobie kibiców w całym kraju. Dziś ich traci bo oni będą woleli oglądać co innego .
Tymczasem drużyna została koszmarnie osłabiona bo Dziczek i Valencia odwalali cała robotę w pomocy a za nich grają teraz bezplciowi Milewski i Sokołowski. Nikomu w klubie to nie przeszkadza skoro uznali że okienko transferowe można olac pomimo tego że trener prosił o wzmocnienia. Nie zmienia to faktu że jutro będę na stadionie tak jak wcześniej i następnym razem również.
Uważam też że druzyna w dalszym ciągu gra bardzo slabo a wygrana ze słabym Zagłębiem tylko zaciemnia obraz.Niemoc w ofensywie jest zatrwazajaca a liczenie tylko na Felixa który jedną nogą jest już gdzie indziej zazwyczaj będzie kończyć się tak jak w Gdańsku. Sama obrona nawet super grająca meczu nie wygra.Mam nadzieję że dobrze wyjaśniłem ci powody mojego narzekania bo na dłuższe pisanie nie ma tu czasu.
Prawda jest taka, że o ile poziom zarządzania drużyną jest delikatnie mówiąc na średnim poziomie (stagnacja) to poziom kibiców (tych młynowych) jest na poziomie jeszcze niższym.
Frekwencja spada, bo rośnie liczba samobójstw. Niestety – w dwóch kluczowych grupach widzów na stadionie Piasta. Pierwsza grupa to długoletni bywalcy przy Okrzei, starzy wyjadacze futbolowi. Przeżyli dęte finały pucharów, przeżyli Wernera prosto od Fryzjera, przeżyli B-klasę, Ussa i Docekala.
Mają wzrok już nie ten i nieraz zasypiają w przerwie, podczas idiotycznych konkursów turlania groszka do pachołka slalomem na jednej nodze.
Jednak to przebijający się przez każdą jaskrę, zaćmę i dziesiątki dioptrii, traumatyczny widok Parzyszka odbiera im chęć życia.
Gasi wiarę, że życie piłką nadal ma sens, skoro zawładnęły nią toporne łamagi roześmiane radośnie.
Gasi nadzieję, że istnieje jakieś szkolenie piłkarzy i jakieś sito odsiewające kaleki od drużyny.
Gasi wreszcie miłość do klubu, który staje się miejscem pozasportowej chaplinady, jakby uczestniczył we wszechogarniającym szaleństwie publicznego udawania jednych przez drugich.
Tak, jak Parzyszek z rozbawianiem udaje piłkarza, przebrany w sportowy strój, aby lepiej wypadać na wizji podczas udzielania wywiadów powystępowych.
Od tego gasną starzy kibice. Wracają z trybun albo sprzed telewizora w salonie, po kolejnej, 60-70 minutowej dawce cierpienia na widok Parzyszka. Po czym kładą się na tapczan i skutecznie tłumią potrzebę oddychania. Oby nie trafili na Parzyszka w czyśćcu czy nawet piekle. Smażenie się w kotle ze smołą, kiedy dodatkowo szatanięta dźgają widłami i szarpią obcęgami, na pewno będzie nieprzyjemne.
Ale odczuwanie tego wszystkiego w połączeniu z widokiem Parzyszka, który w sąsiednim kotle próbuje przypodobać się kosmatej obsłudze nieskoordynowanymi ruchami kończyn oblepionych smołą, a Belzebub aż puszcza spod ogona kłęby siarki z podziwu nad Parzyszkową formą?
No, to już będzie po prostu istna kaźń dla tych kibiców-seniorów.
O tej drugiej grupie kibiców – samobójców Piasta kiedy indziej.
Moze i lepiej iż orangutanów twojego typu jest coraz mniej!
Po raz kolejny wierszoklectwo. Mam wrażenie, że masz wrażenie, że posiadasz zdolności literacko – dziennikarskie. Nie posiadasz. Stylistycznie jest to słabiutki, a pod względem kreatywnym godne pożałowania. Zacznij pić na poważnie, albo poszukaj dobrych narkotyków. Nic z Ciebie nie będzie. Aloha