Piast – Zagłębie Lubin, trenerzy o meczu

Piast pewnie i zasłużenie pokonał Zagłębie Lubin 2:0. Goście przez całe spotkanie byli tylko tłem dla dobrze grających gospodarzy.

Od pierwsze minuty podopieczni Waldemara Fornalika narzucili swoje warunki, a lubinianie przypominali zagubionych we mgle chłopców. Zwycięstwo mogło być jeszcze okazalsze, bo w końcówce zawodnicy Piasta nie wykorzystali stuprocentowych sytuacji. Trzy zdobyte punkty oddaliły niebiesko-czerwonych od dolnej ósemki i umocniły pozycję w grupie mistrzowskiej.

 

Waldemar Fornalik (Piast):
–  To nie był dla nas łatwy mecz. Dzisiejsze spotkanie też kosztowało nas sporo sił. Myślę, że możemy być zadowoleni z postawy  zespołu i z tego jak to wszystko funkcjonowało. Dobra gra ze sparingów została przełożona na korzystny wynik.  Szkoda, że nie zdobyliśmy jeszcze przynajmniej jednej bramki z tych czystych, klarownych sytuacji. Tak jak mówiłem wcześniej – początek rundy jest bardzo ważny. Ciężka praca w okresie przygotowawczym zaprocentowała. Inkasujemy trzy punkty i z optymizmem czekamy na kolejne spotkania.
Przed meczem byłem pytany o transfery i pół żartem, pół serio powiedziałem, że dobrym transferem jest powrót Kuby Czerwińskiego. Na pewno jego obecność na boisku dodała jakości formacji defensywnej i całej drużynie.
Styl gry zawsze jest ważny. W sezonie mistrzowskim byliśmy drużyną, która kreowała sporo sytuacji podbramkowych i grała przyjemnie dla oka. Teraz również staram się grać w ten sposób Chcemy grać w piłkę i kreować akcje ofensywne, a nie tylko przeszkadzać rywalom. Choć oczywiście element konfrontacji fizycznej również jest ważny.

 

Martin Sevela (Zagłębie):
Nie zagraliśmy dzisiaj dobrego meczu. Nie realizowaliśmy tego nad czym pracowaliśmy podczas ostatniego spotkania na obozie w Turcji. Z niektórymi chłopakami musimy wykonać jeszcze więcej pracy, przede wszystkim pod kątem psychologicznym. Źle weszliśmy w mecz, nie mieliśmy dobrej reakcji na druga piłkę. Obie bramki straciliśmy po stałych fragmentach gry. Dziś zagraliśmy bez Guldana, Zivca, Czerwińskiego, Szysza i widać że brakowało nam jakości.

źródło: piast.gliwice.pl.piast-gliwice.eu

4 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
AMP

Zszedł Parzyszek i zaczęła się gra Piasta w piłkę nożną. Płynne akcje na szybkości, eleganckie wymianki w trójkątach, rajdy skrzydłami i wjazdy w pole karne. Nagle drużyna odzyskała zrozumienie, zagrały schematy, śliczna finezja techniczna wyszła spod burego kożucha ociężałych podrygów i bezcelowego spulchniania murawy. Gole nie padły ze świetnych okazji, ale kibice wybaczają nieskuteczność dużo chętniej, kiedy akcja była palce lizać , bo piłka to też widowisko.
Nieskuteczność parzyszkowa jest natomiast taka, że palce człowiek wsadza w oczodoły i gryzie do krwi.
Ktoś – może koledzy na zgrupowaniu dla jaj, a może żona – próbował nauczyć Parzyszka uderzenia „przewrotką” czy „nożycami”. Oczywiście, jak na Parzyszka przystało, nie były to nożyce ostre jak do golenia barana ani mocne niczym z technik walk wschodu. To były maluśkie, tępe nożyczki z plastikowego brokatu, służące dziewczynkom do pielęgnacji różowej grzywy u koników pony.
Wiadomo, że goli z tego pokracznie nieskoordynowanego walenia się na ziemię nigdy nie będzie, ale jest korzyść – otóż z taką ewolucją przewrotkową Parzyszek mógłby dołączyć do czirliderek!
Wtedy byłby na meczu i miał prawo wstępu na murawę, choć nie w drużynie, ale w grupie tanecznej. Może nawet jako lider? Frontman, solista, prowadzący czy jak tam zwał. Niech się wali na murawę tyłem czy przodem, niech wierzga i robi susy, wygibasy i wymachy kończynami – jako czirlider.
Jednocześnie drużyna Piasta mogłaby grać efektownie i efektywnie w piłkę nożną przez cały mecz,
a nie tylko od chwili, kiedy Parzyszek siada na ławę.

KrissKopernik

Pamiętaj orangutanie iż karma wraca!!

Benek

Bardzo się cieszę małpeczko AMP że jesteś taka grzeczna i karna. Proszę napisać coś o Parzyszku i małpeczka pisze. 🙂 Pozdrawiam!

KrissKopernik

Ten orangutan AMP jest przewidywalny