Badia daje awans do ćwierćfinału Pucharu Polski

Dwie bramki Gerarda Badii dały Piastowi awans do ćwierćfinałów finału Pucharu Polski. Zwycięstwo mogło być jeszcze bardziej okazałe, ale Katalończyk nie wykorzystał rzutu karnego.

Faworytem tego meczu był Piast, ale w ramach wsparcia dla rezerw Legii, z pierwszej drużyny tego klubu  do gry oddelegowani zostali Cezary Miszta, Maciej Rosołek oraz Ivan Obradović. Tyle dopuszcza regulamin tych rozgrywek. Waldemar Fornalik nie kalkulował i postawił na ofensywę. W   pierwszym składzie znalazło się czterech ofensywnych piłkarzy  w tym dwóch napastników: Aquino i Tuszyński.

Zgodnie z oczekiwaniami od pierwszych minut spotkania swoje warunki narzucili mistrzowie Polski. Przełożyło się to na sytuacje bramkowe, z których jedną na gola zamienił Gerard Badia.  Już w 15 minucie Ariel Mosór przewrócił się przed swoim polem karnym, Gerard Badia przejął piłkę i spokojnie posłał ją obok bezradnego Cezarego Miszty. „Wojskowi” bynajmniej nie zamierzali poddawać się mimo niekorzystnego obrotu spraw, jednak ciężko określić którąkolwiek z wypracowanych przez nich sytuacji mianem klarownej. To goście byli bliżej podwyższenia wyniku spotkania, ale w pierwszej połowie im się to nie udało.

Po zmianie stron legionistom było jeszcze ciężej o wykreowanie sytuacji mogących pozwolić na wyrównanie stanu gry. Coraz groźniej atakowali za to gliwiczanie. Najpierw w słupek po niefrasobliwej stracie piłki przez Ivana Obradovicia uderzył Sebastian Milewski. Nie minęło wiele czasu, a w szalenie dogodnej okazji do wpisania się po raz drugi na listę strzelców znalazł się Gerard Badia. Hiszpan egzekwował rzut karny podyktowany po ręce Kamila Orlika, jednak bardzo dobrą  interwencją popisał się Cezary Miszta. Po raz drugi Gerard  Badia na 11 metrze ustawił piłkę w 85. Minucie. Tym razem prowodyrem sytuacji był sam Miszta, który sfaulował będącego w dogodnej okazji Tuszyńskiego w obrębie szesnastki. Hiszpan po raz drugi nie popełnił podobnego błędu i tym samym ustalił wynik spotkania na 2:0.

Podopieczni Waldemara Fornalika zrobili to co do nich należało. Wygrali pewnie, i na pewno poprawili też sobie humory po dwóch przegranych. Trener niebiesko-czerwonych miał bardzo dobra okazję, aby przyjrzeć się Dani Aquino z którym on i klub wiążą duże nadzieje w przypadku odejścia zimą Piotra Parzyszka.

Ząbki – 03.12.2019, g. 17:45
Legia II Warszawa – Piast Gliwice 0:2 (0:1)
Bramki:
Gerard Badía 14, 85 (k)

Piast: 1. Jakub Szmatuła – 22. Tomasz Mokwa, 34. Piotr Malarczyk, 23. Tomáš Huk, 14. Jakub Holúbek – 19. Sebastian Milewski (75, 71. Dominik Steczyk), 5. Marcin Pietrowski, 6. Tom Hateley, 90. Dani Aquino (63, 11. Jorge Félix), 21. Gerard Badía (88, 20. Martin Konczkowski) – 89. Patryk Tuszyński.

 

Legia II: 1. Cezary Miszta – 26. Mateusz Grudziński, 4. Ariel Mosór, 15. Radosław Pruchnik, 2. Ivan Obradović – 18. Piotr Cichocki (85, 20. Nikodem Niski), 8. Aleksander Waniek, 6. Chris Philipps, 5. Łukasz Łakomy (66, 9. Kacper Wełniak), 7. Kamil Orlik (73, 17. Radosław Cielemęcki) – 11. Maciej Rosołek.

żółte kartki: Grudziński, Rosołek.

sędziował: Paweł Pskit (Łódź).

15 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
Benek

Dziękujemy ci El Capitan!

Baz

Mam nadzieję, że będzie dostawał więcej minut w EX bo mu się należy. Poza tym jestem skłonny nawet stwierdzić, że gdyby mu nie szło to sam oddałby miejsce komu innemu kto ma formę. Badia jest szczery i nie działałby na szkodę Piasta bo kocha ten klub.

janza

Niestety trener jak zwykle ma rację że w lidze wystawia PP. Z III ligowcem napastnicy byli żałośni.

Benek

Touche.

Jacek

Ja tam widziałem jednego napastnika Tuszyńskiego. Dani grał za napastnikiem i jak na 1 mecz w 1 zespole po takiej przerwie to całkiem nieźle.

Benek

Zmarnowana setka. Siedem metrów do bramki i strzał w kosmos. Rzeczywiście „całkiem nieźle”. 🙂

Stasiu

Rewelacja. Naprawdę cieszę się, że gramy dalej!

KrissKopernik

Panowie jak zagrał Dani?

Jacek

Zagrał na 10. Jak na pierwszy mecz całkiem nieźle. Jak już miał piłke przy nodze to wiedział co z nią zrobić. W pierwszej połowie zaliczył asyste i zmarnował jedną setke z główki. W zasadzie był aktywny do momentu zejścia, a piłki fajnie rozrzucał. Jak się zgra, będzie z niego pożytek. Bardzo chciał.

RAV

Jest szansa na ten puchar bonligi raczej nie zdobędziemy ale na pucharowe mecze pojedyńcze jesteśmy w stanie się pozbierać fakt że łatwo już nie będzie bo pewnie Legła Craxa Lechia i Lech będą dalej, ale i tak uważam że jest szansa. Zacząłem myśleć o składzie na Pogoń i jak już gra Konczi to może zagrac składem prawie mistrzowskim? Moim skromnym zdaniem laika spróbowałbym inaczej. Fero Kiki Uros i albo Pietro albo Malarczyk i Rymaniak w pomocy na lewej Badi Lisowski Hateley Konczi Wysunięty Fekix i z przodu niestety ale P.P bo lepszej alternatywy na ten moment nie widzę. Myślę jednak że trener na Pogoń znowu bedzie kazał grać jak z Lechem. Pozdrawiam i jeszcze raz gratulacje 1/4

lolo

Lisowski – on juz nie gra w Piascie od 5 lat

Benek

Napastników rozlicza się z goli. Teraz proszę policzyć ile goli w tym meczu zdobył Tuszynski i Aquino. Zmarnowane setki są raczej słabym argumentem „za”. Chcenie też jest miłe, ale goli nie zdobywa się siłą woli, tylko częściami ciała. I teraz proszę tak w spokoju usiąść i się zastanowić, czy to dziwne, że skoro jakiś napastnik nie potrafi strzelić gola trzecioligowcowi, to w meczu z klubem ekstraklasowym sadza się go na ławie?

KrissKopernik

To pytanie powinno być skierowane do tego durnia AMP
Choć nie będę zaskoczony jak jutro ten As zamiesci dowcipny co dla niektórych opis popisu PP w meczu pucharowym

Jacek

ty jestes jakis niedorozwiniety umysłowo bo inaczej z toba nie można i pisze specjalnie z małej litery bo jestes zwykłym trolem. Na dodatek hipokrytą. Gość zagrał pierwszy mecz po kontuzji w pierwszym zespole, całe 60 minut, a ty go chcesz rozliczać z bramek? Proponuje weź sie rozpedz i pie*dolnij baranka w ściane razem ze swoją ” secunda division ” choć nie wiem gdzie ta liga , na pewno nie na półwyspie iberyjskim. Parzyszek 17 meczy 5 goli w słabej lidze i masz jeszcze czelność bronić typa który wiecej psuje niż strzela wg statystyk instat o ktorych nie masz zielonego pojecia ze w ogole takie cos istnieje, nie mowiac o wygranych pojedynkach. No trol. Nawet komentatorzy uważali za najbardziej aktywnego zawodnika do momentu zejścia Daniego. No czysty trol.

Benek

Dziękuję za zaproszenie do jakże wspaniale się zapowiadającej, inteligentnej i kulturalnie prowadzonej dyskusji. Niestety mój poziom kultury osobistej nie pozwala na sięgnięcie tych wyżyn językowego savoir vivre na których lotem sterowca szybuje Jacek. Więc przepraszam, idę spać. 🙂