Po reprezentacyjnej przerwie Piast pojechał do Poznania, by kontynuować serie nieprzegranych spotkań, ale zderzył się z tamtejszą lokomotywą. Gliwiczanie przegrali 0:3 i jak wszyscy podkreślają – zasłużenie.
– Myślę, że nie ma już do tego meczu wracać. Przegraliśmy, bo w tym dniu byliśmy słabszym zespołem – przyznaje Patryk Tuszyński.
Nie ma w polskiej Ekstraklasie zespołu, który by od czasu do czasu nie przegrał meczu. Najważniejsze, aby szybko zresetować się i nie powielać popełnionych błędów.
– Przeanalizować co nie funkcjonowało u nas i mam nadzieję, że wnioski, które zostały wyciągnięte pomogą nam wyeliminować na przyszłość błędy, które popełniliśmy, a taki zimny prysznic też może mieć swoje dobre strony i w sobotę zagramy na swoim, wysokim poziomie – ocenia napastnik.
U siebie gliwiczanie są mocni. Na Okrzei przegrali tylko raz, a miało to miejsce na początku sezonu w meczu z Lechią. W sobotę będą więc faworytami konfrontacji ze Śląskiem.
– Wbrew pozorom i wynikom, wszystkie mecze, które rozgrywamy na Okrzei są bardzo trudne. Rywale chcą się pokazać i udowodnić, że są lepsi od mistrza. Przechylaliśmy wynik na swoją korzyść, ale łatwo nie było i w sobotę będzie podobnie , tym bardziej, że Śląsk jest na fali wznoszącej – przestrzega Tuszyński.
Mimo serii 7 spotkań bez przegranej, wystarczylo jedno potknięcie, by zsunąć się z podium.
– Trzeba być bardzo czujnym i nie ma co kalkulować za bardzo. W każdym meczu trzeba walczyć o pełną pulę, bo każda strata punktów przekłada się na sytuację w tabeli. Dwie porażki mogą sprawić, że się spada nawet na 7-8 miejsce, a my tego nie chcemy – przekonuje były piłkarz Zagłebia Lubin.
Mimo porażki w Poznaniu, mistrzowie Polski wciąż są w bardzo dobrej sytuacji, bo tracą tylko trzy punkty do lidera.
– Naszym celem jest zgromadzenie jak największej liczby punktów w tych ostatnich czterech meczach, aby zima była spokojna. Walka o obecność w grupie mistrzowskiej jest bardzo ciekawa i zawzięta, ale też niełatwo będzie się tam zadomowić – zaznacza Tuszyński.
Po 16 rozegranych kolejkach trudno jest wymyślić coś, co zaskoczy rywala. Jaki jest więc sposób na Śląsk?
– Trzeba grać mądrze, a przede wszystkim tak, jak to potrafimy najlepiej, czyli poprawnie w defensywie i szybkie przejście do kontrataku plus stałe fragmenty gry. Myślę, że tu się nic nie zmieni na ten najbliższy mecz – analizuje napastnik.
Mecz ze Śląskiem zostanie rozegrany w sobotę, początek – godz 17:30.
źródło: piast.gliwice.pl






















Jeżeli utrwali się skandalicznie niskie posiadanie piłki przez Piasta, to droga jest tylko w dół tabeli. Oczywistym powodem przyjęcia tej samobójczej doktryny jest co najmniej godzinna obecność w każdym meczu Parzyszka. Dla niego piłka jest tak samo potrzebna i użyteczna przy nodze, jak martwy pies. Parzyszek nie używa piłki, bo zajmuje się niespiesznym spulchnianiem murawy i przewietrza nieckę stadionu wiatrakiem z rozkładanych rąk. Nie wiem, dlaczego to się tak podoba Fornalikowi, ta wolna robota masywnego robotnika rolnego na półhektarze zieleniny.
Jednak liczby nie kłamią: Fornalik życzy sobie, żeby reszta drużyny też trzymała się z daleka od piłki.Byłoby to może i genialne strategicznie, ale mamy w składzie drobnych, ale kocio sprawnych, zwinnych, szybko biegających z piłką i bez niej Hiszpanów. Dla nich gra w piłkę nożną jest grą piłką nożną. Odszedł ultra koci i kochający klejenie piłki Valencia, ale w kolejce czekają Alves i Aquino.Też amatorzy osobistego używania piłki, zamiast oddawania jej przeciwnikom.
Z trybun wolę podziwiać popisy z piłką przy nodze w wykonaniu Hiszpanów, niż krwawić z oczu na widok Parzyszka dotykającego piłki w ostateczności i z ewidentnym wstrętem, jak martwego kreta.
Odpowiem ci na twoje pytanie:
Fornalik chce aby taki dureń jak ty musiał myśleć o PP
Troll, k….a czy hejter?
K…a!
Kiepskie porównania i język silący się na komizm a wychodzi miernota!
Zapisz się na kółko literackie do domu kultury i podszlifuj język i styl.
Na forum kibiców jesteś po prostu pośmiewiskiem.