Pierwsza, rewanżowa kolejka nie była udana dla Piasta. Gliwiczanie zostali rozbici w Poznaniu, a wynik 3:0 to najwyższa porażka mistrzów Polski w tym sezonie.
– Mam nadzieję, że zimny prysznic dobrze zrobi zawodnikom, bo niektórych z nich nie poznawałem na boisku. Stać nas na lepszą grę, bardziej konsekwentną. Pierwsza połowa była jeszcze niezła w naszym wykonaniu, ale w drugiej wszystko już się posypało – tak ocenił występ swoich podopiecznych Waldemara Fornalik.
Przed tym pojedynkiem nic nie wskazywało na to, że Lech w sumie łatwo ogra gliwiczan. Niebiesko-czerwoni przed przerwą pokonali wysoko Jagiellonię Białystok, a „Kolejorz” w tym sezonie spisuje się przeciętnie.
– W pierwszej połowie nie zagraliśmy tego, co sobie planowaliśmy przed tym meczem. Chcieliśmy zagrać jak w poprzednich spotkaniach, ustawić się głębiej, mieć kontrolę nad meczem i wychodzić z szybkimi kontrami. Lech jednak zbyt często stwarzał sobie sytuacje. Końcówkę powinniśmy jednak zagrać szczelniej i nie dopuścić do takiej sytuacji. Bramka do szatni na tak trudnym terenie miała znaczenie – zaznaczył Bartosz Rymaniak.
Lech, choć zajmował miejsce w dolnej ósemce, to ma w swoi składzie zawodników, którzy potrafią zrobić różnicę. Pedro Tiba, i Christian Gytkjær w zasadzie we dwójkę rozbili gości, którzy mieli też swoje dobre momenty.
– Wydawało się, że druga połowa zaczęła się nieźle w naszym wykonaniu. Przez 10 minut częściej mieliśmy piłkę przy nodze, a tymczasem dostaliśmy gonga na 2:0. Potem już było ciężko to odrobić. To było najsłabsze spotkanie w tym sezonie w naszym wykonaniu, ale lepiej raz przegrać 0:3 a potem wygrać kolejne dwa mecze niż trzy razy zremisować po 1:1. Takie wpadki nie powinny jednak się nam zdarzać – przyznaje Rymaniak.
Rywale wykorzystali potknięcie gliwiczan. Komplety punktów zdobyły Pogoń, Cracovia i Śląsk co na ten moment zepchnęło niebiesko-czerwonych z podium na V lokatę. Różnice w tabeli jednak są nieznaczne. Ewentualne zwycięstwo nad Śląskiem może nawet wywindować Piasta na fotel lidera.
– Niestety nie zawsze jest kolorowo. Trzeba wyciągnąć wnioski i jak najszybciej, najlepiej już ze Śląskiem odrobić te stracone punkty – podkreśla na koniec obrońca Piasta.
Źródło: piast.gliwice.pl/Canal+
Foto: kkslech.com






















Można przegrać ale w jakimś stylu. Nie widziałem pełnego zaangażowania a 2ga połowa to totala klęska. Ten kubeł to był z lodem a nie tylko zimny.
Problem w tym, że lekarze mogli Parzyszkowi zabronić zimnych pryszniców. W jego przypadku medycznym zalecają pewnie ciepłe getry siedmiowarstwowe, bokserki wełniane z puchowym wyściełaniem, pod koszulkę meczową termofor i na to owijkę z folii NRC. Kiedy termofor wystygnie – Parzyszek zgłasza Fornalikowi konieczność zmiany.
Dlatego nawet jeżeli reszta kadry meczowej orzeźwiająco pobudzi się dreszczami zimnego prysznica, to Parzyszek dalej będzie spacerował po murawie jak pensjonariusz domu spokojnej starości, wystawiający stare kości na resztki jesiennego słonka.
Z nogami spętanymi pledem z frędzlami. Farmakologicznie wyrównany oddechowo. Z blokadami na wszystkich stawach. Poza połączeniem szczęki z żuchwą.
Szczerze, to prysznic sie przyda rowniez trenerowi.
Rozumiem, ze Hateley wypadl, i nagle wypadl Jodlowiec. Ale zeby wstawic do srodka nie grajacego od 3 miesiecy Pietrowskiego. Slaby pomysl.
Dlaczego nie Thiago?
Dlaczego Parzyszek od poczatku w pierwszym skladzie?
Dlaczego Badia zmieniony zamiast pozwolic mu grac do konca?
Niby taka dluga lista zawodnikow w skladzie, a nie bylo komu zagrac?
Zmian Badii nigdy nie rozumiem, wyróżnia się chłop na boisku, a dostaje zmianę i widać nie jest zadowolony z takiego obrotu sprawy.
Zgadzam się z przedmówcą, trenerze więcej wiary w atak i nowych zawodników, pietrowski to nie jest ultraofensywny zawodnik, ten mecz to był jeszcze gorszy pazdzierz od derbów niestety…
Problem jest taki, że Milewski gra na skrzydle. Milewski nie posiada dryblingu, wrzutki ani nie jest szybki. Tracimy przez to moc chociażby na prawym skrzydle. Mamy w kadrze zawodników, którzy gdzieś tam po rezerwach grają zamiast dostawać szanse w pierwszym zespole. Więcej odwagi Panie Fornalik, bo są ku temu możliwości.
Wszyscy wiedzą co i jak gramy. Piłkarze sami mówią, że teraz są inaczej przyjmowani niż w ubiegłym roku. Jesteśmy mistrzami Polski, a to nie przypadek. Wszyscy się spinają na mecze z Piastem. I tego zawsze chcieliśmy! A teraz wszyscy na Śląsk w niebiesko-czerwonych barwach!