O transferowych kulisach – Bogdan Wilk

Po raz pierwszy Piast zarobił duże jak na polskie warunki pieniądze  na sprzedaży Kamil Glika. Za ostoję reprezentacji Polski klub z Gliwic otrzymał w 2010 roku kwotę 1 miliona EURO.

Potem także transferowano zawodników, ale już za znacznie mniejsze sumy. Hebert odszedł za kwotę 200 tys. USD.  Sytuacja zmieniła się w tym roku. Po zdobyciu tytułu mistrza Polski  dokonano dwóch transferów za łączna kwotę ponad 4 mln EURO. Za takie pieniądze można utrzymać klub przez cały sezon na poziomie Ekstraklasy. Niewykluczone, że jeszcze w tym sezonie odejdzie Piotr Parzyszek. Bardziej skomplikowana jest sytuacja Jorge Feliksa, który wyrósł na gwiazdę klubu z Okrzei. Jak Felix i inni do Piasta opowiada w rozmowie z Przeglądem Sportowym Bogdan Wilk, dyrektor sportowy Piast Gliwice .S.A.

– Bardzo ważnym było pozyskanie Gerarda Badii. Nieznany wcześniej Hiszpan zadomowił się w Gliwicach, poznał nasz język, stał się symbolem klubu i całej ekstraklasy. Doprowadziłem również do tego, że umowy podpisali Marcin Robak i Kamil Wilczek, chociaż w przypadku Kamila nie miałem za dużo do roboty, bo on sam bardzo chciał do nas przyjść. Hebert, Piotr Parzyszek i Patryk Sokołowski to kolejne transfery, z których jestem dumny. A Jorge jest zawodnikiem, którego obserwowaliśmy dłuższy czas. Często jeżdżę do Hiszpanii i podczas jednego z takich wyjazdów byłem na meczu ligowym jego drużyny Majadahondy z Albacete, Felix wyróżnił się, zapisałem jego nazwisko w notesie, a później na początku 2018 roku obserwowałem go na stadionie Atletico Madryt w Pucharze Hiszpanii. Jego Lleida przegrała 0:3, ale Jorge wypadł bardzo dobrze, między innymi uderzył z dystansu w słupek. Widać było to, co potwierdziło się w naszej lidze, że mimo skromnego wzrostu ma dobry wyskok, potrafi uderzyć z obu nóg oraz grać w obronie. Badia też go zachwalał. Zapytałem Gerarda, jaki jest Felix poza boiskiem. Odpowiedział: „Ja jestem fajny, a on jeszcze fajniejszy”. I miał rację, bo to bardzo sympatyczny człowiek, którego nie da się nie lubić.

Felix w pierwszej rundzie zdobył 9 goli, co jak na pomocnika jest bardzo dobrym wynikiem. Jego dobra gra przekłada się na oferty z innych klubów. Czy uda się zatrzymać Hiszpana, któremu w czerwcu wygasa kontrakt, a już w styczniu może związać się umową z nowym klubem?

– Odwiedzili nas menedżerowie Jorge, zaproponowaliśmy nową umowę, nadal prowadzimy z nimi rozmowy. Wątpię, aby decyzja zapadła szybko, mamy przecież czas do końca roku – przekonuje Wilk.

Kolejnym łakomym kąskiem dla menadżerów jest Piotr Parzyszek. Choć napastnik wśród kibiców wzbudza mieszanie uczucia, to jednak interesują się nim zagraniczne kluby.

– Piotrek ma klauzulę wykupu i jeśli Włosi ją zapłacą, a on się z nimi dogada, to wtedy będzie ich zawodnikiem. Dzwonią również przedstawiciele klubów w sprawie innych piłkarzy, ale oficjalnych ofert nie ma. Od dwóch, trzech tygodni mam mnóstwo telefonów, bo jest coraz bliżej do końca rundy jesiennej. My nie musimy niczego robić na siłę. Priorytetem jest dobro zespołu. Jeśli dany zawodnik odejdzie, musimy mieć jego następcę. Kiedy sprzedaliśmy Joela Valencię, słychać było narzekania, ale to był przecież najwyższy transfer w historii Piasta, a Valencię świetnie zastąpił Felix.

Również i czerwcu kontrakt kończy się Tomowi Hateleyowi, którego

– Rozmawialiśmy już na temat przedłużenia kontraktu. Zaproponowaliśmy mu nasze warunki, czekamy na odpowiedź.

W przerwie letniej Piast ściągnął m.in. Alvesa i Tuszyńskiego. Choć obaj nie grają zbyt często, to jednak pokazali się już  z dobrej strony.

– Za Alvesa zapłaciliśmy niewiele, w przypadku Tuszyńskiego Zagłębie nie robiło problemów z jego transferem. Obaj piłkarze mają normalne umowy, czyli płacimy im na miarę naszych możliwości i nie tworzymy kominów płacowych. Na początku lata mieliśmy praktycznie dogadanych dwóch zagranicznych piłkarzy, nie trafili do nas, bo nie doszliśmy z nimi do porozumienia w sprawie indywidualnych kontraktów. Nie mogliśmy przystać na ich warunki, bo zarabialiby zdecydowanie więcej

Rok temu zimą Piast ściągnął tylko jednego piłkarza. Był nim Paweł Tomczyk. Na klub spadał fala krytyki za brak transferów w sytuacji, gdy była możliwość walki o najwyższe cele. Decyzje  decydentów Piasta jednak obroniły się wynikiem. Jak będzie w tej przerwie zimowej?

– Wszystko zależy od tego, co się wydarzy zimą, czy któryś z zawodników nas opuści. Jeżdżę dużo po Europie, obserwujemy różnych zawodników. Na pewno wzmocnieniem będzie powrót Jakuba Czerwińskiego, w styczniu ma rozpocząć treningi – zaznacza Bogdan Wilk.

Cały wywiad z dyrektorem sportowym Piast Gliwice S.A.  przeczytacie w Przeglądzie Sportowym – TUTAJ

4 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
Professor G

Bardzo ładnie napisane, ale z PP trudno być dumnym. Życzę mu dobrze, sprzedajmy go dobrze, ale obiektywnie trudno być dumnym… na meczu z Jagą zresztą cała trybuna VIP prosiła Waldka o szybką zmianę. Wiem, znowu w 1 na 5 meczy siądzie mu jakaś główka lub strzał z pierwszej, ale chłopak niestety marnuje szanse na potęgę.

03.04.2009

Parzyszek dzisiaj strzeli bramkę w Poznaniu

AMP

„Włosi”, którzy interesują się Parzyszkiem, zapewne są z Watykanu. Tam jest taka specyficzna atmosfera, zupełnie wyjątkowe środowisko. Ono może obserwować Parzyszka od dłuższego czasu.
W milczeniu. Cierpliwie. Zakulisowo, czyli od tyłu. Taki rosły młodzian, wieczyście roześmiany, z Polski. Kroczy posuwiście. Często szeroko rozkłada ręce. Jest obeznany z obcowaniem w męskich gronach. Wśród swoich buduje ciepłe relacje, ale i z przybywającymi z dalekiego miasta czy nawet kraju także wita się mocnym uściskiem, by na koniec wspólnych wysiłków fizycznych podziękować szczerze. Transfer między amatorów, ale zagorzałych. Niesytych oddania, poświęcenia ni spoconego wysiłku. Na występy w meczach kleryków z Gwardią Szwajcarską, wikarych wobec misjonarzy. Jest nadzieja, chociaż Wilk głównie beczy od rzeczy w owczej skórze.

KrissKopernik

Ty nie jesteś durniem tylko debilem!