We wtorek na Stadionie Narodowym zasiądzie prawie 60 tysięcy widzów, by podziękować reprezentacji Polski za wywalczony z pierwszego miejsca awans do finałów Mistrzostw Europy.
Polacy w tym meczu zmierzą się ze Słowenią. W kadrze reprezentacji z Bałkanów jest Uros Korun. Dla 32-letniego obrońcy może to być wspaniałe podsumowanie udanej przygody z polską piłką. Korun, który barw Piasta broni od 2015 roku zdobył już wicemistrzostwo i mistrzostwo Polski. Jest wiec jednym z najbardziej utytułowanych piłkarzy w historii klubu z Okrzei. Powołanie do reprezentacji przyszło jednak dopiero w grudniu 2018 roku.
– W moim debiutanckim sezonie w Piaście zostaliśmy wicemistrzem, ale przez długi czas prowadziliśmy w tabeli, więc mogłem myśleć o powołaniu. W tamtym okresie do kadry dostał się przecież między innymi Boban Jović z Wisły Kraków, która walczyła o utrzymanie… Zastanawialiśmy się swego czasu z Saszą Żivcem, czemu tego powołania nie ma. Miałem wtedy 29 lat, więc w końcu dałem sobie spokój i powiedziałem, że jeśli teraz go nie dostałem, to już zapewne nigdy nie dostanę. Minęły trzy lata i w końcu przyszło, więc jestem bardzo zadowolony – opowiada w rozmowie z sportdziennik.com obrońca Piasta.
Styczeń 2019 był dla Urosza niezwykle intensywny i ciekawy. Słoweniec przygotowania do wiosny zaczynał z gliwiczanami w Kamieniu. Potem opuścił klubowych kolegów by w hiszpańskiej Marbelli stawić się na zgrupowaniu reprezentacji Słowenii. Po zakończeniu tygodniowego obozu powrócił do Piasta będącego już w Antalyi.
– Zgrupowanie w Marbelli było bardzo udane, pod każdym względem. Zagrałem 80 minut w meczu z Chinami, wyglądało to bardzo dobrze. Trener był zadowolony, rozmawiałem z nim przed spotkaniem i po spotkaniu – wspomina Korun. Potwierdził to selekcjoner, który od tamtej pory regularnie powołuje piłkarza na mecze eliminacji Euro 2020. Jedyne czego brakuje to oficjalnego debiutu.
Nie ma nawet co ukrywać, że Korun najchętniej chciałby zagrać przeciwko Polsce. W pierwszym meczu w Słowenii to się nie udało. – Po tamtym meczu mało kto chciał ze mną rozmawiać w gliwickiej szatni. (śmiech) Było trochę gratulacji, ale nic więcej. Przed meczem wbijaliśmy sobie szpilki, ale po moim powrocie z kadry zrobiło się cicho. Trochę prowokowałem, ale widziałem, że nikt nie chciał wdawać się w dyskusję, więc to zostawiłem – mówił w ostatnim wywiadzie dla oficjalnej strony Piasta.
Słowenia zajmuje trzecie miejsce w grupie eliminacji Mistrzostw Europy i już tej lokaty nie poprawi, nawet jeśli wygra z Polską. Słoweniec reprezentujący barwy Piasta zdaje sobie sprawę, że może to być ostatnia szansa zagrania w kadrze, a wystep przed polska publicznością byłby wspaniałym podsumowanie gry w Polsce.
– Chciałbym dostać chociaż kilka minut w meczu z Polską, ale tutaj decyzję będzie już podejmował nas selekcjoner – kończy Urosz Korun
Cały wywiad znajdziecie na sportdziennik.com (TUTAJ)






















No Uros taki debiut w 6 miesięcznice Mistrzostwa Polski 🙂
Ciolek z tego trenera reprezentacji Slowenii…
Koniec koncow mogl wpuscic Urosa na pare minut w tym meczu.
Szkoda ze nie bylo mu dane zadebiutowac, zwlaszcza w meczu z Polska.
Po co Go powolywal?