Derbowe pojedynki zawsze wzbudzają dodatkowe emocje, a gdy dochodzi do starć drużyn z jednego miasta to sięgają one zenitu.
Kibice futsalu w Gliwicach wielokrotnie byli świadkami starć w których mierzyły się dwie drużyny z naszego miasta, bo aż osiem teamów już rywalizowało na najwyższym szczeblu rozgrywkowym. Po raz ostatni jednak takim pojedynkiem fani mieli okazję ekscytować się w kwietniu 2016 roku. Wtedy to Nbit Gliwice wygrał z GAF Gliwice 4:2. Spotkanie to mile wspomina Michał Cygnarowski, który wówczas bronił barw Nbitu.
– Te ostatnie derby wspominam bardzo dobrze, bo zakończyły się one naszym zwycięstwem, a ja dołożyłem do tego wyniku małą cegiełkę asystując przy bramce Tomka Starowicza. Był to rewanż za jesienną porażkę z drużyną GAF – przypomina Cygnarowski.
Mniej za to do powiedzenia ma Michał Widuch, który wówczas reprezentował klub GAF Gliwice, jedną z bramek dla Nbitu to jego „zasługa” gdy zagrał piłkę ręka przed polem karnym.
– Pamiętam ten mecz i nie wspominam go zbyt dobrze. Po moim nienajlepszym występie przegraliśmy. Mam nadzieję że tym razem derby ułożą się po mojej myśli – stwierdza obecny bramkarz Piasta.
Zarówno w Piaście jak i w GSF Gliwice nie brak zawodników, którzy już nie raz grali przeciwko sobie, lub ze sobą w jednej drużynie.
– Z poprzednich derbów kilku zawodników znów będzie miało okazję w poniedziałek zagrać ze sobą lub przeciwko. Z tego co pamiętam to w meczu z GAF w ekstraklasie debiutował Sebastian Szadurski, grał też Marek Chojnacki, a po przeciwnej stronie grali Michał Widuch czy Tomek Lutecki. Ten pierwszy teraz zagra ze mną, a drugi stanie po przeciwnej stronie barykady – analizuje „Misiek” .
Dla niego mecz ten będzie miał jeszcze jeden smaczek. W poprzednim sezonie Cygnarowski reprezentował klub GSF. W poniedziałek zagra więc przeciwko swoim niedawnym jeszcze kolegom.
– Tak się składa, że zawsze w derbach Gliwic gram przeciwko swojej byłej drużynie – śmieje się zawodnik. Tak było kiedyś jak grałem w PA Nova i rywalizowaliśmy z drużyną Radanu. Ostatnio jak grałem w Nbit przeciwko GAF i tak też będzie teraz, gdy w poniedziałek zmierzymy się z GSF. Takie pojedynki, gdy gra się przeciw swoim byłym kolegom dodają jednak dodatkowego smaczki i wspomina się je bardzo dobrze, bez względu na wynik – zaznacza pivot drużyny z Areny.
Piast w swoim ostatnim spotkaniu wygrał z Red Devils 5:2, a trzy bramki zdobył właśnie Cygnarowski. W dużej mierze jednak gliwiczanie te zwycięstwo zawdzięczają też Widuchowi, który bronił jak w transie. GSF ostatno nie punktował, ale golkiper Piasta i tak uważa, że to zespół z dużym potencjałem.
– GSF to bardzo dobry zespół, który łączy w sobie doświadczonych zawodników, mających wiele występów w ekstraklasie czy reprezentacji, oraz wielu młodych graczy, ale już o sporych umiejętnościach, jak na naszą ligę. Całość dopełnia sztab reprezentacji, który układa już bardzo długo styl tej drużyny, przez co nie mieli większych problemów z adaptacją w ekstraklasie – ocenia rywala kapitan niebiesko-czerwonych.
Choć derbowych starć było już wiele, to po raz pierwszy zostaną rozegrane w Arenie, a więc najnowocześniejszej hali w Polsce, co niekoniecznie jednak, zdaniem Michała Cygnarowskiego będzie miało przełożenie na odpowiednią atmosferę do kibicowania.
– Arena to bardzo nowoczesny obiekt z bogatym zapleczem technicznym, ale mnie osobiście, jak i większości zawodników z Gliwic lepiej się gra na hali przy ul. Jasnej. Arena pomimo swoich dużych rozmiarów nie wprowadza niestety rodzinnej, futsalowej atmosfery. Może w przyszłości tak będzie, jak trybuny będą się zapełniać do ostatniego miejsca – zaznacza Cygnarowski.
Parkiet jednak sprzyja temu, aby spotkanie miało dynamiczny przebieg, a wynik zmieniał się jak w przysłowiowym kalejdoskopie. Taki scenariusz przewiduje Widuch.
– Z całą pewnością będzie to szybkie, dynamiczne spotkanie, a biorąc pod uwagę, że w meczach GSF-u pada sporo goli, to mam nadzieję że uda nam się przy naszej skutecznej grze w defensywie strzelić o jedną bramkę więcej i rozstrzygnąć to spotkanie na naszą korzyść – podkreśla golkiper Piasta.
Ten arcyciekawie zapowiadający się pojedynek rozpocznie się o godzinie 20:00. Jeszcze są bilety na mecz, ale może ich zabraknąć. Wejściówki są dostępne na platformie kupbilet.pl oraz w punktach stacjonarnych Empik oraz Kolporter.
– Mam nadzieję że kibice dopiszą, a my na pewno postaramy się żeby nikt nie żałował decyzji, że przyszedł na mecz – zaprasza na koniec Michał Widuch.
źródło: piast.gliwice.pl/futsal
Tak było w kwietniu 2016 roku





















