Reprezentacja Polski w piłce nożnej sześcioosobowej z Marcinem i Pawłem Grzywą w składzie obroniła wicemistrzostwo świata 2018 z Lizbony.
Tegoroczne mistrzostwa świata rozgrywane były w Rethymno na Krecie. Podobnie jak i w zeszłym roku zawodników dobierał i przygotowywał do tej imprezy Klaudiusz Hirsch, były trener futsalowej drużyny Piasta. W kadrze znalazło się miejsce dla dwóch futsalistów naszej drużyny – braci Pawła i Marcina Grzywy. Ten pierwszy gra na pozycji bramkarza. Rok temu nie pojechał na turniej, bo był kontuzjowany. Dla Marcina było to już drugie powołanie. Obaj futsaliści mieli okazję pokazać się kibicom na Krecie. Marcin grał w każdym meczu, strzelał bramki, mocno więc zaakcentował swój udział na mundialu. Paweł był drugim bramkarzem, ale także miał okazję się wykazać.
Polacy, podobnie jak rok temu w Lizbonie, na mistrzostwach świata na Krecie zrobili furorę. Nasza reprezentacja potknęła się tylko raz, w drugim meczu fazy grupowej, gdy nieszczęśliwie zremisowała z Walią 1:1. Poza tym zespół Hirscha pokonywał kolejno Maroko (3:1), Litwę (6:0), Belgię (6:1), Bułgarię (3:0), Meksyk (7:3) oraz Mołdawię (4:1). Drugie miejsce samo w sobie było sukcesem, ale nikt w naszej drużynie się tym nie zadowalał. Wszyscy chcieli poprawić zeszłoroczny wynik, uniknąć rozczarowania, które spotkało nas wtedy w przegranym 0:1 finale z Niemcami.
Polacy, co zrozumiałe, szanowali finałowych przeciwników, jednak na boisku, zwłaszcza w pierwszych minutach, było to aż nadto widoczne. Po raz pierwszy w tym turnieju nasza drużyna wyraźnie oddała pole przeciwnikowi, czekając na jego błąd w obronie i szybki kontratak. Błędy, niestety, Rosjanom się nie przydarzały.
Pierwszy strzał Polacy oddali w 5. minucie, kiedy po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Mateusza Glińskiego, z woleja strzelał Mariusz Milewski. Niestety zrobił to niecelnie. Dużo lepiej w podobnej sytuacji zachował się Rustam Ramazanow. To on strzelił gola dla Rosji na 1:0. Chwilę później przegrywaliśmy już 0:2. Przez naszą obronę ponownie przedarł się Ramazanow, który podwyższył prowadzenie Rosjan.Wreszcie w 24. minucie Marcin Rosiński z bliska dobił uderzenie jednego z kolegów i biało-czerwoni zdobyli kontaktowego gola. .Cztery minuty później przegrywaliśmy jednak 1:3. Po dwóch znakomitych zagraniach piętą na czystej pozycji znalazł się Andriej Pawłow, który nie dał szans Mateuszowi Łysikowi. Mimo że chwilę po tym druga bramkę zdobył Bartłomiej Dębicki, to Polacy strat nie odrobili. Po meczu w ekipie Klaudiusza Hirscha rozczarowanie mieszało się z radością, ale już w następnym dniu dominowało to drugie uczucie.
Marcina i Pawła będzie można zobaczyć na żywo 4 listopada. Wtedy to w Arenie odbędzie się derbowe spotkanie w którym Piast podejmować będzie GSF Gliwice.
Źródło: piast.gliwice.pl/futsal/sport.pl





















